Kinem Komasy rządzą bowiem mocne tematy i wyraziste hasła. Na mapie polskiej kinematografii nie ma dziś chyba drugiego filmowca, który tak umiejętnie łączyłby niemalże tabloidową wyrazistość z artystycznym niuansem. W ostatnich latach opowiadał o internetowym hejcie, uzależnieniu od gier i szukaniu ucieczki w nierealnym świecie, wreszcie – o politycznej nienawiści zwieńczonej zamachem, a jednak trudno zarzucić mu publicystyczne uproszczenia.
Komasa umiejętnie balansuje na granicy oddzielającej żywotny temat od paniki moralnej. Gdy Danny Boyle obejrzał jego Hejtera, napisał reżyserowi, że kojarzy mu się z Rozmową, tyle że u Coppoli okazją do wypowiedzi była afera Watergate, a u Komasy – media społecznościowe i kultura fejkniusów. Kiedy czytamy recenzje Rocznicy i Dobrego chłopca, znajdujemy w nich inne odniesienia: do serialowego Black Mirror przepracowującego społeczne bolączki na dystopijne opowieści, do sześcioodcinkowego Rok za rokiem opowiadającego ponurą wizję nieodległej przyszłości z kryzysem bankowym i społecznymi radykalizmami… Bo Komasa doskonale wie, z czego wynika popularność tamtych tytułów i dlaczego to właśnie one rozgrzewają medialne dyskusje.
W rozmowie z K Magiem reżyser mówił:
Stawiam kamerę i filmuję te nasze strachy. Może po to, żeby lepiej przygotować się na moment, kiedy to przyjdzie? Zmiana jednak najczęściej przychodzi z kierunku, którego najmniej się spodziewasz. Trudno to przewidzieć i trudno się z tym pogodzić.
Od lat bezbłędnie wyczuwa, gdzie znajduje się źródło społecznego niepokoju. Trąca drażliwe struny, stara się przestraszyć. O Rocznicy sam mówił, że to horror, w którym monstrum jest takie samo jak my. Salą samobójców poruszał widownię do tego stopnia, że uruchomił publiczną debatę o młodzieży, świecie wirtualnym i samotności nowego pokolenia.
Filmy Komasy budowane są na efektownych obietnicach. Opisane w kilku prostych zdaniach od razu robią wrażenie. I choć reżyserowi nie zawsze udaje się wydobyć pełnię potencjału ze swoich konceptów (przykładem choćby rozczarowujący finał Dobrego chłopca), pozostaje wierny koncepcji kina jako medium, w którym prowokacja staje się zaproszeniem do poważnej rozmowy i namysłu.
Niepokoje wychowanka