Dawne tradycje, nowe cmentarze
Tak, jak zmienia się społeczeństwo, tak ewolucję przechodzą ważne obrzędy i rytuały. Jednym z nich jest ceremonia pogrzebu. Dla tego szczególnie emocjonalnie trudnego doświadczenia w XXI wieku szuka się nowej oprawy, a w ślad za tym projektuje inne niż do tej pory cmentarze.
Większość przepisów regulujących działalność cmentarzy oraz zasady chowania zmarłych w Polsce pochodzi z 1959 roku. Od dawna mówi się o tym, jak dalece są one niedostosowane do współczesnych potrzeb i sposobu życia, że wymagają reformy. Co ważne: ta nie musi oznaczać niszczenia ważnego rytuału, może pozostawać w szacunku do tradycji. Nie może jednak nie uwzględniać społecznych zmian, przemian w sposobie życia, a więc i nowych duchowych potrzeb. Są miejsca w Polsce, gdzie pogrzeby odbywają się w podobny sposób, jak przed wiekami. Jednocześnie, głównie w miastach, modyfikuje się ów obrzęd, na przykład poprzez jego większą personalizację, tworzenie ceremonii odzwierciedlających życie i wartości zmarłej osoby. Może to oznaczać specyficzną lokalizację uroczystości, indywidualny wybór osoby prowadzącej, muzyki, całego scenariusza pogrzebu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Mortis Design, "Nurn", biodegradowalna urna, fot. materiały prasowe firmy Mortis Design
Obrazek
nurn_ekologiczna_urna.jpg
Przedstawiciele branży funeralnej zauważają, że widoczna zmiana, jaka zaszła w konwencji pogrzebu, dotyczy kremacji. Ta staje się coraz bardziej popularna. Według opublikowanych w październiku 2019 roku badań CBOS "Stosunek do śmierci i zwyczaje funeralne" w 1994 roku 55 procent ankietowanych nie widziało innego sposobu pochowania zmarłego niż w trumnie. W 2019 roku taki pogląd reprezentowało już tylko 33 procent osób. W tym samym czasie liczba rodzin gotowych poddać ciało bliskiego kremacji wzrosła z 37 do 50 procent. Mimo to ów odsetek jest jednym z najniższych w Europie; w Wielkiej Brytanii kremacji poddaje się ok. 80 procent ciał, niewiele mniej w Czechach. Rekordzistami pod tym względem są Japończycy – 99 procent z nich kremuje ciała swoich bliskich. Tam wynika to z tradycji, ale i bardzo prozaicznego powodu: braku miejsca. Urna z prochami zajmuje nieporównywalnie mniej miejsca niż nagrobek i trumna.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Budowa cmentarza Południowego, Antoninów, gmina Piaseczno, 1999, fot. Sławomir Kamiński/AG
Obrazek
antoninow-piaseczno-ag.jpg
Choć eksperci twierdzą, że zmiany w pogrzebowych obrzędach zachodzą wolno, a przede wszystkim nie nadąża za nimi prawodawstwo, można znaleźć materialne ślady tej ewolucji. To współcześnie budowane cmentarze, których wygląd jest inny od tych powstałych dawniej. Na sposób, w jaki dziś projektuje się nekropolie, ma wpływ kilka czynników. Jednym z nich jest wspomniana tu już rosnąca popularność kremacji, a więc i zmiana formy nagrobka. I ona ma wymiar praktyczny. Jest nas coraz więcej i grunty w miastach czy wokół nich są niezwykle cenne, potrzebne na zabudowę mieszkaniową czy usługową. Choć cmentarze są ludziom nie mniej potrzebne, te tradycyjne zajmują ogromne tereny. Mieszczące urny kolumbaria – to znacznie bardziej ekonomiczny sposób tworzenia miejsc pamięci. Rośnie grono osób, dla których ma to znaczenie, podobnie jak ekologiczny aspekt takiego pochówku. Choć sam proces kremacji nie jest przyjazny środowisku, zajmujące mało miejsca, ekologiczne i biodegradowalne urny cieszą się coraz większą popularnością. Częścią tego zjawiska jest także niechęć do budowania tradycyjnych nagrobków, kamiennych brył, które zużywają zasoby, zajmują miejsce, dużo kosztują. Coraz mniej osób podziela przekonanie, że w wielkości i materiale cmentarnego pomnika ujawnia się skala miłości do zmarłej osoby i status majątkowy rodziny.
W 1993 roku władze Warszawy rozstrzygnęły konkurs architektoniczny na projekt nowego cmentarza komunalnego. Wybrano dla niego miejsce w Antoninowie niedaleko podwarszawskiego Piaseczna. Pierwszą nagrodę zdobyła koncepcja zespołu pracowni Szaroszyk&Rycerski Architekci pod kierunkiem Piotra Szaroszyka. Przy wejściu na rozległy teren architekci ustawili dom pogrzebowy. Część budynku została ukryta pod ziemią, obsypana zielonym kopcem, który miał lepiej zintegrować architekturę z mazowieckim krajobrazem. Front budynku otrzymał proste formy: płaską, lekko pochyłą fasadę poprzedza dźwigany przez smukłe słupy daszek. "Cmentarz Południowy próbowaliśmy budować z niewielką tylko początkową ingerencją w krajobraz: naturalny i kulturowy, polny, mazowiecki. Miedze i graniczne rowy stają się alejami, zagajniki i sady – kwaterami zieleni, pola – to kwatery grobów i katakumb" – pisał Piotr Szaroszyk. Przez pierwsze lata istnienia cmentarza jego część stanowiła otoczona polnymi kamieniami łąka, na której można było rozsypać prochy bliskiej osoby. Tego rodzaju obrzędu po jakimś czasie zabronił jednak Sanepid.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Dom pogrzebowy "Brama do Miasta Zmarłych", cmentarz Batowice, Kraków, proj. Romuald Loegler, fot. Anna Cymer
Obrazek
krakow_brama_do_miasta_zmarlych_04.jpg
W tym samym 1993 roku rozstrzygnięto również konkurs na projekt domu pogrzebowego cmentarza Batowickiego w Krakowie. Na terenie istniejącej nekropolii miał stanąć nie tylko nowy budynek, ale i nowa przestrzeń z kolumbariami. Obiekt powstał w oparciu o zwycięską koncepcję autorstwa Romualda Loeglera, który nazwał ją Bramą do Miasta Zmarłych. Dom pogrzebowy otrzymał formę zwężającego się ku tyłowi prostokątnego pawilonu o przeszklonej fasadzie. Masywną, betonową bryłę architekt przełamał pasami szkła, uskokami i wcięciami, dostawił do niej dynamicznie ukształtowaną metalową platformę prowadzącą do bocznego wejścia. Nietypową, zdekonstruowaną bryłę budynku uzupełniają odchodzące od niego murki, prowadzące ku cmentarnym alejom i pawilonom kolumbariów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Cmentarz komunalny w Częstochowie, fot. Anna Cymer
Obrazek
czestochowa_cmentarz_komunalny_02.jpg
Nowoczesna architektura długo nie była dobrze widziana na cmentarzach – tradycyjna forma obrzędu pochówku nie korespondowała z kształtami nowej architektury. Tak jak jednak zaczęliśmy odchodzić od dużych, marmurowych nagrobków na rzecz nisz w kolumbariach, tak zaakceptowaliśmy bardziej surowe formy cmentarnych kaplic i pawilonów. Surowy, szary beton i cegła – to dwa materiały, z których skomponowano zabudowania prowadzące na nowy cmentarz komunalny w Częstochowie (pod koniec lat 90. zaprojektowali go Ziemowit Domagała, Jarosław Kołodziejczyk, Stanisław Oset i Adam Pytel). Ceglana, założona na planie koła kaplica pogrzebowa stanowi dominantę na płaskim terenie nekropolii, flankuje ją geometryczna, betonowa brama. Te same materiały pojawiają się w kaplicy pogrzebowej na cmentarzu komunalnym przy ul. Malczewskiego w Sopocie. Zespół pracowni Rochman Drohomirecki Architekci pod kierunkiem Adama Drohomireckiego na betonowej platformie posadowił ceglaną budowlę o nieregularnym kształcie i lekko pochyłych ścianach.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Nowa część cmentarza z "amerykańskimi", jednakowymi nagrobkami, Dywity, fot. Robert Robaszewski/AW
Obrazek
cmentarz_dywity_aw.jpg
Jeszcze dalej w ograniczaniu zbędnej skali cmentarnych obiektów poszli twórcy nowej części nekropolii w Dywitach niedaleko Olsztyna. Zarządzający terenem Zakład Cmentarzy Komunalnych w Olsztynie zaplanował tu rzędy jednakowych, niewielkich, kamiennych nagrobków kształtem przypominających poduszki. Aby zmniejszyć chaos i pstrokaciznę dominujące na polskich cmentarzach w Dywitach sięgnięto po znany z USA wzór ujednoliconych nekropolii z identycznymi, skromnymi płytami nagrobnymi. Regulamin cmentarza w Dywitach nie dopuszcza tu prywatnych nasadzeń, dekoracji, bukietów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kaplica pogrzebowa na cmentarzu komunalnym przy ul. Malczewskiego w Sopocie, proj. Rochman Drohomirecki Architekci, architekt Adam Drohomirecki, fot. Tom Kurek/http://www.rdarchitekci.pl
Obrazek
kaplica_pogrzebowa_na_cmentarzu_komunalnym_przy_ul._malczewskiego_w_sopocie.jpg
Zmiany społeczne, kulturowe, estetyczne prowadzą do zmian w sposobie przeżywania śmierci, a co za tym idzie i formy cmentarza. Tak stało się choćby w XIX wieku, kiedy to zaczęto masowo usuwać cmentarze z centrów miast i lokować je na peryferiach – usunięto w ten sposób zjawisko śmierci sprzed oczu ludzi. Jak się jednak okazuje, tym, co wydaje się trwałe, jest przywiązanie do kontaktu z naturą. W przypadku obrządków pogrzebowych ma ono dwa oblicza. Jednym jest wkomponowywanie cmentarzy w zieleń. Jak w Krakowie, w którym nekropolia powstała na skraju parku krajobrazowego w Podgórkach Tynieckich, na zboczu wzgórza. Ze względu na ukształtowanie terenu cmentarz otrzymał formę zielonych, kaskadowych tarasów, na których poza miejscami pochówku pojawiła się m.in. mała architektura, oświetlenie LED, punkty czerpania wody, zbiorniki na deszczówkę do podlewania roślin czy tzw. "zniczodzielnie", gdzie można zostawić znicz bez wkładu, aby ktoś inny mógł go ponownie wykorzystać. Parkowy charakter ma również Cmentarz Zachodni przy ul. Bronowickiej w Szczecinie, nowa komunalna nekropolia istniejąca od 2013 roku. Zanim dopuszczono tu możliwość organizowania pogrzebów posadzono dwa tysiące drzew i krzewów; część terenu zajęły tradycyjne nagrobki, spory obszar jednak przeznaczono na mieszczące urny wpusty murowane w ziemi z ujednoliconą formą nagrobków.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Cmentarz Zachodni w Szczecinie, fot. Kapitel/Wikimedia.org
Obrazek
szczecin_cmentarz_zachodni_dron_1.jpg
W krajach tzw. Zachodu ekologiczne pogrzeby praktykuje się od dawna. W Szwecji istnieją cmentarze-parki, w których nie ma nagrobków, miejsca pochówku nie są oznaczone – każdy może zaś tu przyjść i zastanowić się nad przemijalnością ludzkiego życia. W wielu krajach dopuszcza się rozsypywanie prochów zmarłych w miejscach dla nich ważnych czy lubianych, produkuje się urny i trumny z naturalnych materiałów, jak słoma i ziemia, które nie tylko ulegają biodegradacji, ale są też pożywką dla drobnoustrojów, zanurza się ciała w wodzie, która przyspiesza ich rozkład. Większość z takich ekologicznych sposobów grzebania zmarłych nie jest w Polsce dopuszczona prawem (bo to, jak wiemy, powstało ponad sześćdziesiąt lat temu, w zupełnie innych realiach). Jednak w ślad za zmieniającymi się potrzebami ludzi podążają projektanci, proponując urny, które można wypuścić na wodę lub takie, w których zatopiono nasiona kwiatów czy drzew. Dla tych, których przeżywanie żałoby nie mieści się w obecnie wciąż obowiązujących schematach, ale i tych, którzy chcą swoim działaniem poszerzyć reguły obrzędów, powstaje coraz więcej miejsc wymiany doświadczeń i pomysłów. Jednym z nich jest interdyscyplinarna inicjatywa Instytut Dobrej Śmierci, której motto brzmi: "Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego naturalną częścią".