Architektoniczni krewni z Europy Środkowej
Wspólnota sytuacji politycznej czy ekonomicznej krajów zza żelaznej kurtyny, ale i obowiązujące wówczas tendencje estetyczne poskutkowały podobieństwami także niektórych architektonicznych projektów. Zobaczmy, które polskie budynki z drugiej połowy XX wieku mają architektonicznych braci w sąsiednich krajach.
Żyjemy w czasach globalizacji i wolności, gdzie przepływ informacji, inspiracji i wzorców odbywa się płynnie i nieustannie. Doskonale też dziś rozumiemy, że zapożyczenia są w architekturze czymś naturalnym, tak samo, jak podążanie za trendami i modami. Ale taka wymiana myśli i rozwiązań, przepływ nurtów i stylów wcale nie jest zjawiskiem nowym. W dziejach architektury zawsze istniały ośrodki, które dawały przykład, i mody, które chętnie kopiowano. To przecież temu zjawisku zawdzięczamy barokowy pałac w Wilanowie inspirowany podobnymi rezydencjami z Francji czy kubiczne kształty osiedla WSM Rakowiec wypływające wprost z ogólnoeuropejskiego trendu modernistycznego. Pracujący w Polsce w drugiej połowie XVII wieku holenderski architekt Tylman van Gameren bardzo świadomie wykorzystywał projekty działającego sto lat wcześniej we Włoszech Andrea Palladio – bo były wtedy bardzo modne, podobnie jak współczesne szklane wieże biurowców, uderzająco do siebie podobne niezależnie od szerokości geograficznej, pod którą są budowane.
Różne mody kształtowały i wciąż kształtują nasz architektoniczny krajobraz. Nie inaczej było nawet w czasach, kiedy przepływ informacji był utrudniony z powodów politycznych. W drugiej połowie XX wieku, kiedy Polska i sąsiednie kraje pozostawały w strefie wpływów Związku Radzieckiego i miały ograniczony dostęp do rozwiązań "z Zachodu", a twórczość architektoniczną kształtowały państwowe regulacje, normatywy i uprzemysłowiona produkcja materiałów budowlanych, pomiędzy oddzielonymi od reszty świata żelazną kurtyną krajami trwała wymiana pomysłów i inspiracji.
Photo before
1440px-ostrava_poruba_hlavni_trida.jpg
Photo after
mdm-warszawa-fot-wojciech-krynski-forum-0429038458.jpg
Podpis obrazka
Poruba, Ostrava, fot. Wikimedia Commons; MDM w Warszawie, fot. Wojciech Kryński / Forum
Trudno uznać, że socrealizm był modą – akurat ten trend w architekturze miał ścisły związek z sytuacją polityczną i był odgórnie narzucony (choć jego formy nie zostały nigdy precyzyjnie sformułowane). Przez kilka powojennych lat w paru pozostających w obrębie radzieckiej władzy krajach powstawały więc realizacje zgodne z wymagana ideologią. I tak jak w Warszawie zbudowano Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową, a w Krakowie – Nową Hutę, tak w Berlinie powstała Karl Marx Alee, a w Ostrawie – Poruba. Realizacje warszawska i berlińska – to kwartały śródmiejskiej, wielofunkcyjnej zabudowy, Poruba i Nowa Huta zostały zbudowane jako wzorcowe, samodzielne, związane z rozwijającymi się zakładami przemysłowymi socjalistyczne osady. Wszystkie cechuje monumentalna, zdobna architektura tworząca pierzeje szerokich alej oraz nieco skromniejsza zabudowa mieszkaniowa na ich tyłach.
Photo before
1280px-hotel_international_prague_img_0160.jpg
Photo after
pkin_forum_mniatura.jpg
Podpis obrazka
Hotel International w Pradze, fot. Simon Legner / Wikimedia Commons / CC 4.0; Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, fot. Andrzej Bogacz / FORUM
Narzucony pod koniec lat 40. socrealizm przyniósł Warszawie jeden z jej najbardziej rozpoznawalnych, znanych i największych budynków – Pałac Kultury i Nauki. Choć jego projekt opracował radziecki architekt, Lew Rudniew, nad szczegółami bryły czy dekoracji monumentalnego gmachu pracowali polscy architekci, projektanci, artyści. Nie zmienia to jednak faktu, że Pałac Kultury i Nauki powstał w oparciu o radziecki schemat budynku wysokościowego, który swoją sylwetką oraz dekoracjami miał wypełniać ideę "architektury narodowej w formie, socjalistycznej w treści". Podobne "pałace" powstawały przez lata w ZSRR (np. słynne Siedem Sióstr w Moskwie, siedem stalinowskich drapaczy chmur zbudowanych w latach 1948-1953), ale nie tylko. Wysoki na 88 metrów i z kształtu przypominający warszawski PKiN jest oddany do użytku w 1956 roku w Pradze hotel, wtedy – Družba, dziś – czterogwiazdkowy International. W praskim gmachu główny, zwieńczony wysoką iglicą korpus otaczają sześciokondygnacyjne skrzydła z hotelowymi pokojami (których jest tu blisko 300). Podobnie jak w Warszawie wnętrza praskiego "pałacu" także wypełniają starannie zaprojektowane dekoracje i detale, od marmurowych posadzek i kolumn po freski, płaskorzeźby czy żyrandole.
Photo before
upside_down_pyramid_bratislava_03-fot-thomas-ledl-cc-40.jpg
Photo after
dolmed-fot-mieczyslaw-michalak-2015-ag-mmi150919_016.jpg
Podpis obrazka
Słowackie Radio, Bratysława, fot. Thomas Ledl / Wikimedia Commons / CC 4.0; Dolmed we Wrocławiu, 2015, fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza
Siedziba słowackiego radia w Bratysławie jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli w tym mieście. Bardzo duży, widoczny z daleka, wysoki na 80 metrów gmach jest dziełem zespołu architektonicznego w składzie: Stefan Svetko, Štefan Ďurkovič i Barnabáš Kissling. Budynek otrzymał niezwykły kształt odwróconej piramidy; jego konstrukcję stanowi wydobyty na zewnątrz stalowy szkielet wypełniony prefabrykowanymi betonowymi elementami. Choć zaprojektowany w 1963 roku, pierwszą audycję ze studia w jego wnętrzu nadano dopiero w 1984 roku – tyle trwała budowa tego spektakularnego gmachu. Za jego młodszego i mniejszego brata można uznać Dolnośląskie Centrum Diagnostyki Medycznej Dolmed, znajdujące się przy ulicy Legnickiej we Wrocławiu. Projekt Anny i Jerzego Tarnawskich został zrealizowany w latach 1974-77. I tu mamy do czynienia z odwróconą piramidą, a forma ta, co podkreślali sami architekci, była wynikiem dopasowania bryły do wymogów technicznych bardzo na owe czasy nowoczesnego, naszpikowanego nowymi technologiami, skomputeryzowanego centrum diagnostyki i badań medycznych.
Photo before
wilno-sporto_rumai-cc-30.jpg
Photo after
hala_olivia_gdansk_20190228-cc-40.jpg
Podpis obrazka
Vilniaus sporto rūmai, Pałac Sportu, Wilno, fot. Wikimedia Commons / CC 3.0; Hala Olivia w Gdańsku, fot. Deway / Wikimedia Commons / CC 4.0
Rybę, ale i unoszącą się na falach łódź miała przypominać gdańska Hala Olivia. Architekci Maciej Gintowt i Maciej Krasiński (autorzy katowickiego "Spodka") oraz konstruktor, Stanisław Kuś ekspresyjną bryłę mieszczącą lodowiska z trybunami zaprojektowali w 1965 roku; siedem lat później zarządzający obiektem klub hokeja Stoczniowiec mógł już tu trenować i organizować mistrzostwa. Choć stale użytkowana, Hala Olivia w XXI wieku podupadła, zaniedbana i oklejona wielkoformatowymi reklamami przestała urzekać swoją wyjątkową formą. Na szczęście widmo rozbiórki hali udało się odpędzić, co więcej, w latach 2010-2016 obiekt przeszedł gruntowny remont i ta dynamiczna bryła z betonu odzyskała swój blask. Jak na razie mniej szczęścia ma jej litewska siostra, zbudowana w 1971 roku w Wilnie. Zaprojektowany przez Eduardasa Chlomauskasa, Zigmasa Liandzbergisa i Jonasa Kriukelisa budynek – to także hala sportowo-widowiskowa, zwana Pałacem Sportu. Od 2004 jest opuszczona (jej właściciel, który nabył obiekt w chwili jego prywatyzacji zbankrutował) i popada w ruinę. Choć wpisana do rejestru zabytków i ostatecznie odzyskana przez władze miejskie wciąż nie może zostać poddana remontowi. Protestują przeciwko temu organizacje żydowskie, ponieważ Pałac Sportu w Wilnie został zbudowany na terenie dawnego żydowskiego cmentarza i nie udało się znaleźć sposobu na to, jak uszanować pamięć pochowanych w tym miejscu ludzi.
Photo before
rotunda-pamatnik_snp_bb.jpg
Photo after
panorama_raclawicka-fot-adam-hawalej-2006-pap_20060101_0rd.jpg
Podpis obrazka
Múzeum Slovenského národného povstania, 2007, fot. Eryn Blaire / Wikimedia Commons / CC 3.0; Muzeum Panoramy Racławickiej, Wrocław, 2006, fot. Adam Hawałej / PAP
Brutalizm jako nurt w architekturze narodził się niedługo po II wojnie światowej w Wielkiej Brytanii, w gronie zaangażowanych społecznie architektów poszukujących form architektury stosownych dla dźwigającego się z ruin kontynentu. Szary, chropowaty beton był wg nich odpowiedzią na niedawno zakończony dramat. Z czasem jednak szczerość, surowość, wyrazistość betonowego budulca zaczęła inspirować projektantów poszukujących nowych form architektonicznej ekspresji.
To właśnie dlatego po ten materiał sięgnęli Ewa i Marek Dziekońscy, w latach 1956–1957 projektując pawilon muzealny mający pomieścić panoramiczne płótno Jana Styki i Wojciecha Kossaka. Choć ostatecznie budynek powstał dopiero w latach 80. udało się zrealizować brutalistyczną wizję architektów, którzy obraz "Bitwa pod Racławicami" zamknęli w cylindrycznym budynku z wydobytą na zewnątrz słupową konstrukcją. Charakter tej bryły architekci zbudowali zarówno jej nietypowym kształtem, jak i wyrazistym materiałem.
Podobny pomysł zastosował słowacki architekt Dušan Kuzma, projektując pod koniec lat 60. Muzeum Narodowego Powstania Słowacji, czyli zdarzeń z lat 1938 – 1945. W Bańskiej Bystrzycy stanęła betonowa, masywna bryła, która swoim kształtem ma kojarzyć się z mostem – ma formę dwóch połączonych szklanym łącznikiem części, które nie tylko zgromadzoną wewnątrz ekspozycją, ale i samą bryłą mają symbolizować siłę narodowej wspólnoty i integracji.
Photo before
berlin_mitte_leipziger_strasse_komplex_leipziger_strasse_01.jpg
Photo after
alfa-poznan-fot-piotr-skornicki-ag-ps200201_221306.jpg
Podpis obrazka
Komplex Leipziger Straße, fot. Jörg Zägel / Wikimedia Commons / CC 3.0; Alfa w Poznaniu, fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza
W latach 60. Europa powoli wychodziła z wojennej traumy i zniszczeń. Skutkiem tego były nowe pomysły organizacji przestrzeni, podkreślające jej wielkomiejskość i nowoczesność. Podobne realizowano i za żelazną kurtyną – w Berlinie czy w Poznaniu. W obu miastach podobne projekty powstały pod koniec lat 60. W Poznaniu, przy ulicy Św. Marcina stanął kompleks o nazwie Alfa, składający się z czterech wieżowców połączonych wspólnym, kilkukondygnacyjnym postumentem, przeznaczonym na punkty handlowe i usługowe. W wysokościowcach mieściły się biura i oraz hotel. Podobne założenie urbanistyczne kreujące przestrzeń ulicy powstało przy Leipziger Straße w Berlinie w dzielnicy Mitte. Zespół pod kierunkiem Joachima Näthera i Wernera Strassenmeiera zaprojektował tu kompleks ośmiu 23- i 25-kondygnacyjnych wieżowców mieszkalnych, pomiędzy którymi powstała promenada handlowo-usługowa. Poznańska Alfa stanęła w śródmieściu, kompleks berliński miał kreować przestrzeń przede wszystkim mieszkaniową, jednak oba otrzymały formę w wielkomiejskim, nowoczesnym stylu.
Photo before
bloki-vasatkova_str_prague_cerny_most.jpg
Photo after
bloki-kamyk_sidliste_libus_panelak_v_ulici_pavlikova.jpg
Podpis obrazka
Praga, ulica Vašátkova, fot. Packa / Wikimedia Commons / CC 3.0; Kamýk, fot. Wikimedia Commons
Tym, co najczęściej przychodzi na myśl, gdy łączy się architektoniczny dorobek drugiej połowy XX wieku w naszej części Europy są bloki. Duże zespoły mieszkalne budowane z ujednoliconych elementów prefabrykowanych nie powstawały tylko za żelazną kurtyną, bo wznoszono je także w Wielkiej Brytanii, Holandii czy Francji. A jednak to właśnie w Polsce i u naszych sąsiadów w większym stopniu zdefiniowały one krajobraz miast. Zaspokojenie powojennego głodu mieszkaniowego było możliwe tylko za sprawą masowej produkcji mieszkań, powstawanie bloków miało swoje ekonomiczne i społeczne uzasadnienie. I nawet jeśli niektóre z tych realizacji uznać można za przeskalowane, zbyt przytłaczające w swojej masie czy nazbyt ingerujące np. w krajobraz małych, malowniczych miasteczek, nie można nie docenić, ze inaczej niż w zachodniej Europie, "nasze" osiedla nie zdegradowały się, stanowiąc do dziś dobre miejsca do życia, zarówno pod względem przestrzennym, jak i społecznym.