Michał Englert, fot. Marcin Dławichowski/ForumMichał Englert, fot. Marcin Dławichowski/Forum

Za zdjęcia do "Nieulotnych" Jacka Borcucha otrzymał nagrodę w Sundance, a za "33 sceny z życia" Małgośki Szumowskiej - Złote Lwy festiwalu w Gdyni. Fotografowany przez niego "Kongres" Ariego Folmana właśnie miał premierę w Cannes. Michał Englert to jeden z najciekawszych polskich operatorów.

Mimo młodego wieku należy do najbardziej cenionych polskich operatorów. Stara się nie mieć swojego stylu. W kolejnych filmach szuka świeżej perspektywy i nowych środków wyrazu. Choć dużo pracuje, nie pozwala sobie na rutynę.

"Podczas pracy w największym stopniu kieruję się intuicją. To daje adrenalinę i inspirującą niepewność. Możemy wymyślić sobie mnóstwo rzeczy, miesiącami przygotowywać się do zdjęć, wiedzieć, co chcemy uzyskać i jak to osiągnąć.. Później przychodzi ten jeden dzień, gdy aktor jest chory, ty masz kaca, pada deszcz, a miało świecić słońce… Wtedy wymaga się od nas koncentracji i siły. To ważna umiejętność, żeby radzić sobie w trudnych momentach" - mówi Englert w rozmowie z Culture.pl. On sam potrafi przekuwać w sukces życiowe przypadki i zawodowe niespodzianki.

Kwestia otwartej głowy

Jego ojciec, Maciej, jest znakomitym reżyserem teatralnym i aktorem, zaś matka - Marta Lipińska ma na swoim koncie przeszło sto ról w polskich filmach i serialach. Jest jeszcze wujek, Jan Englert, filmowy amant i jeden z najpopularniejszych polskich aktorów ostatnich dekad.

Fakt, że wywodził się z artystycznej rodziny miał swoje plusy i minusy. Z jednej strony od najmłodszych lat miał okazję obserwować pracę wybitnych aktorów, przyglądać się temu, jak powstają przedstawienia teatralne i filmy, z drugiej musiał zderzać się z obiegową opinią, że jest mu łatwiej ze względu na koneksje. "Było zupełnie inaczej - często miałem poczucie, że wobec mnie oczekiwania są większe" - mówi.

Wcześnie zaczął fotografować.

Kiedy w liceum zdałem sobie sprawę, że nie będę sportowcem, ani strażakiem, wiedziałem, że będę operatorem. Fajnie byłoby powiedzieć, że moimi przewodnikami byli Vittorio Storaro (operator Bertolucciego, Saury i Coppoli - przyp. BS) i Sven Nykvist (operator Bergmana, przyp. BS), że obejrzałem ich filmy i postanowiłem zostać filmowcem. Ale to nieprawda. Inspiracje są wszędzie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile rzeczy zapładnia nas do myślenia. Wszystko jest kwestią otwartej głowy. Profesor Witold Sobociński, który naliczył sobie już sporo wiosen, zawsze imponował mi tym, że ocalił w sobie dziecięcą ciekawość świata. Myślę, że to kluczowa cecha każdego artysty".

 

Ze słynnym Profesorem spotkali się w łódzkiej Filmówce. Jego wykładowcami byli legendarni operatorzy. Z jednej strony Jerzy Wójcik, filozof obrazu, który wspaniale analizuje pracę swoją i innych, z drugiej - Witold Sobociński, jazzman, erudyta i intuicjonista. "W szkole nie należałem ani do studenckiej frakcji Wójcika ani Sobocińskiego, ale obu bardzo wiele zawdzięczam" - przyznaje.

Wspólna podróż z Szumowską

W Filmówce poznał Małgośkę Szumowską, z którą wspólnie zrealizował już 12 filmów. W 2001 roku reżyserka została żoną Englerta, a choć para rozwiodła się po paru latach, wciąż współpracuje przy kolejnych artystycznych projektach.

Kiedy ma się dwadzieścia parę lat, jest się podatnym na różne inspiracje, człowiek dopiero kształtuje swoje poglądy i gust. Z Małgośką fascynowaliśmy się podobnymi rzeczami, dlatego mieliśmy tak dobry kontakt. Mamy go zresztą do dziś" - mówi Michał Englert w rozmowie z Culture.pl.

W 1997 roku wspólnie zrealizowali dokumentalną etiudę "Cisza" - portret rodziny mieszkającej w jednej z mazurskich wsi. W krótkiej impresji opowiedzieli o prozie codziennego życia upływającego w monotonii i ciszy tak naturalnej, że wręcz nierealistycznej. Pełne spokoju ujęcia Englerta prześlizgujące się z twarzy bohaterów na sielskie widoki mazurskiego pejzażu do dziś robią wrażenie poetyckiej miniatury. "Cisza" zdobyła wiele nagród na festiwalach filmów dokumentalnych, a podczas festiwalu w Meksyku w 1999 roku Michał Englert otrzymał nagrodę dla najlepszego operatora.

Michał Englert na planie filmowym, fot. Marcin Dławichowski/ForumMichał Englert na planie filmowym, fot. Marcin Dławichowski/Forum

Trzy lata później wspólnie z Szumowską zrealizował fabularny debiut, "Szczęśliwego człowieka", a w następnych latach kręcili razem zarówno filmy dokumentalne (świetny "Dokument" z 2001 roku) jak i fabuły ("Ono" i "Wizje Europy" z 2004 roku, czy siedem lat późniejszy "Sponsoring").

Największym osiągnięciem w dorobku obojga artystów pozostają wciąż "33 sceny z życia", poruszająca opowieść o śmierci, Bogu, duchowej martwocie. Zrealizowany w 2008 roku film zdobył aż sześć statuetek Złotych Lwów festiwalu w Gdyni, w tym dla najlepszego polskiego operatora. Dzięki niemu Englert znalazł się także w elitarnym gronie operatorów, których obrazy prezentowano na festiwalu Camerimage.

Ten "film o śmierci" (…) nie da się zamknąć w żadnej banalnej, patetycznej ani sentymentalnej formule. Pozornie płaski, wyprany z metafizyki - co mu zarzucają - ma swoją głębię. (…)Na rzeczywistość patrzymy tu nie wprost, ale jak przez lustro, z oddalenia. Jakby bohaterka równocześnie znajdowała się w środku i na zewnątrz wydarzeń, przyglądała się samej sobie" - pisał o "33 scenach z życia" Tadeusz Sobolewski z Gazety Wyborczej.

Punkty widzenia

Mam to szczęście, że pracuję z różnymi artystami, dzięki czemu mogę z różnych kierunków spojrzeć na film i na świat. Sądzę, że życiowe doświadczenie przekłada się na artystyczną dojrzałość" - przyznaje Englert.

Zanim stanął na planie "33 scen z życia", wziął udział w jednym z najciekawszych projektów w swojej dotychczasowej karierze. Pewnego dnia Karl Baumgartner, słynny producent z Włoch, zaprosił Englerta na spotkanie z Pan Nalinem, reżyserem hinduskiego pochodzenia od wielu lat mieszkającym w Paryżu. Za kilka tygodni miał zaczynać zdjęcia do filmu "Dolina kwiatów" i szukał operatora. "Spojrzeliśmy sobie w oczy i postanowiliśmy, że pójdziemy razem tą drogą. Zadecydował przypadek: spotkały się dwie osoby i stwierdziły, że trzeba sobie zaufać i zrobić film" - opowiada.

Po kilku tygodniach Englert poleciał do Indii. Przez pięć miesięcy pracował na planie filmowym w Himalajach, a później jeszcze miesiąc w Tokio. Owocem współpracy z Nalinem była "Dolina kwiatów", widowiskowy melodramat, w którym kino przygodowe łączyło się z mistyczną opowieścią o miłości, namiętności i reinkarnacji.

Praca przy "Dolinie kwiatów" to przede wszystkim ciekawe doświadczenie życiowe. Do filmu mam kilka uwag, ale możliwość poznania innej kultury i pracy z tamtą międzynarodową ekipą była niesamowitym doświadczeniem" - mówi po latach.

Sukces "33 scen z życia" sprawił, że Englert stał się jednym z najgorętszych nazwisk wśród polskich operatorów. W 2009 roku Jacek Borcuch zaproponował mu pracę przy "Wszystko, co kocham", nostalgicznej opowieści o młodości spędzonej w czasach PRL-u.

Historia Janka, 18-letniego syna oficera marynarki wojennej, który w nadmorskim miasteczku zakładał zespół punkrockowy, zrywała ze sposobem pokazywania komunizmu w polskim kinie. Zamiast szarych bloków, sklepowych kolejek i wszechobecnej siermiężności, mieliśmy rozświetlone kadry, niespokojny rytm i niemal teledyskowy montaż. W swych kadrach Englert zaklinał młodość, a w jego rozświetlonych, pełnych energii zdjęciach ukryta była melancholia.

Po latach obaj twórcy spotkali się ponownie, a "Nieulotne" Borcucha z 2011 roku było operatorskim popisem Englerta. Sposób patrzenia, barwy i nasycenie światła stanowiły tu integralną części opowieści. Englert raz balansował na granicy przepalenia filmowej taśmy, pokazując w ten sposób intensywność emocji bohaterów, by w drugiej części filmu sportretować rozpad międzyludzkich więzi poprzez ponure ujęcia Krakowskich plenerów skąpane w szarości i przegniłej zieleni.

Za zdjęcia do "Nieulotnych" Englert otrzymał nagrodę na Sundance Film Festival, najbardziej prestiżowym festiwalu kina niezależnego na świecie.

Było mi oczywiście miło, że ktoś docenił moją pracę, ale ja sam nie zmieniłem się przez to, że dostałem nagrodę. Jestem takim samym człowiekiem" - mówi z dystansem.

Ciągle iść w nowe

Jego filmy święcą triumfy na największych światowych festiwalach. "The Congress" w reżyserii Ariego Folmana podczas festiwalu w Cannes 2013 otworzył jedną z najbardziej prestiżowych sekcji - Directors’ Fortnight.

Na planie filmu realizowanego wg opowiadania Stanisława Lema Englert stanął przed nowym zadaniem. Obraz Folmana, twórcy nagrodzonego Cezarem "Walca z Baszirem", łączył bowiem klasyczne kino fabularne z animacją. Opowieść o hollywoodzkiej gwieździe, która pewnego dnia przestaje być potrzebna, bo wytwórnia filmowa woli wykorzystywać jej elektronicznego awatara, rozgrywa się na pograniczu rzeczywistości i wyimaginowanego świata.

Szukaliśmy języka, który połączyłby świat realny i animowany. Mam nadzieję, że na ekranie będzie widać, że wiele elementów animacji zostało wymyślonych na etapie zdjęć, a nasze kadry i pomysły inscenizacyjne zostały przeniesione do części animowanej" - mówi w rozmowie z  Culture.

Na planie "Kongresu" Englert bardzo blisko zaprzyjaźnił się z Arim Folmanem.

Miszka jest jak brat. Wiem, że będzie moim partnerem w kinie na zawsze - gdziekolwiek pójdę, pójdziemy razem. Kiedy kończyliśmy pracę, rzucił: "Brat, powinieneś przyjechać do Polski i zrobić tu film". Myślę o tym poważnie.” – mówił izraelski reżyser w rozmowie z Pawłem T. Felisem z "Gazety Wyborczej".

Pytany o to, czy ma jakieś zawodowe zaklęcie, odpowiada z uśmiechem: "Oczywiście: Kamera! Akcja!". Praca na planie filmowym jest dla niego czymś więcej niż sposobem na zarabianie pieniędzy: "Ta pasja wymaga poświęcenia, ale dostarcza też pewnej ekscytacji i otwiera na nowe możliwości" - mówi w rozmowie z Culture.pl.

Portret niespełnienia

Nie ogranicza się zresztą do pracy operatorskiej. Jeszcze w czasach studiów był współscenarzystą filmów dokumentalnych Małgośki Szumowskiej, jej etiud "Wniebowstąpienie" (2000 r.) i noweli "Skrzyżowanie" z "Wizji Europy" (2004 r.). Razem napisali także "W imię…" nagrodzone podczas Berlinale 2013.

Małgośka stwierdziła, że byłoby fair pokazać światu, że oboje odpowiadamy za ten film. Nasza współpraca to ciągłe uzupełnianie się i wymyślanie razem wielu rzeczy. Bardzo lubię ten tryb pracy, bo to, co powstaje, jest wówczas dużo bardziej osobiste. To przekłada się na sposób fotografowania, bo wiem, jaki ładunek emocjonalny powinno nieść dane ujęcie".

"W imię..." opowiada historię księdza, który w małej parafii na Mazurach zakłada ognisko dla trudnej młodzieży. Proboszcz ukrywa przed wiernymi swoją przeszłość i zmuszony jest samotnie zmagać się ze swym niespełnieniem, skrywaną namiętnością i kryzysem wiary.

Łatwo byłoby zrobić mocny film o takiej tematyce: docisnąć, przywalić. Pokazać księdza, który jest pedofilem i nakręcić film publicystyczny. Ale nas interesował psychologiczny dramat człowieka, który znajduje się w potrzasku" - mówi operator.

Po festiwalu w Berlinie niemal wszyscy recenzenci komplementowali zdjęcia Englerta.

Film "W imię..." jest pięknie sfilmowany, przez mgłę ciepłych zachodów słońca i połyskujące niebo, przywołuje majestat tworzenia, które w pewnym sensie perfekcyjnie odzwierciedla duchowe tło filmu” - pisał Patrick Gamble w recenzji zamieszczonej na portalu Cine Vue.

Deborah Young z "The Hollywood Reporter" zauważała, że: "Oświetlenie scen kręconych na zewnątrz (…) przykuwa uwagę szczególnie w przedstawieniu lasu złożonego z drzew wyższych niż jakakolwiek katedra", a Jonathan Romney w Screen Daily pisał, że: "Widocznie improwizowane i tryskające energią sceny z nastolatkami i energetyczna kamera Englerta, a także jasne, naturalistyczne zdjęcia nadają filmowi coś, co wyróżnia go spośród innych".

***

Robił film o piłkarskich kibolach i o prostytuujących się paryskich studentkach. Ma na koncie psychologiczne dramaty, filmy science-fiction i romantyczne komedie. Na kinową premierę czekają "The Congress" Folmana i "W imię…" Szumowskiej, a jeszcze w 2013 roku na ekrany ma trafić "Wyprawa na Księżyc" Jacka Bromskiego, kolejna ciepła opowieść o PRL-u ze zdjęciami Michała Englerta. Z jednego filmowego planu trafia na kolejny. Wciąż się rozwija i poszukuje. Z Małgośką Szumowską przygotowuje już kolejny projekt, a za kilka miesięcy ma stanąć na planie nowego filmu Marcina Krzyształowicza. Bo Michał Englert to dziś operatorska marka i jeden z najciekawszych twórców młodego polskiego kina.

Filmografia oparatorska:

  • 2013 – "Pani z przedszkola", reż. Marcin Krzyształowicz, Film w produkcji
  • 2013 – "The Congress", reż. Ari Folman, Film fabularny,
  • 2013 – "W imię...", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny
  • 2013 –"Wyprawa na księżyc", reż. Jacek Bromski, Film w produkcji,
  • 2012 – "Nieulotne", reż. Jacek Borcuch, Film fabularny
  • 2011-2012 – "Bez tajemnic", Serial fabularny
  • 2011 – "Sponsoring", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny,
  • 2010 – "Skrzydlate świnie", reż. Anna Kazejak-Dawid, Film fabularny,
  • 2009 – "Miłość na wybiegu", reż. Krzysztof Lang, Film fabularny,
  • 2009 – "Namiętna kobieta", reż. Maciej Englert, Spektakl telewizyjny,
  • 2009 – "Wszystko, co kocham", reż. Jacek Borcuch, Film fabularny,
  • 2008 - "33 sceny z życia", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny,
  • 2008 – "Rozmowy nocą", reż. Maciej Żak, Film fabularny,
  • 2007 – "Gimnastyczka", reż. Elena Hazanov, Etiuda szkolna,
  • 2006 – "Dolina kwiatów", reż. Pan Nalin, Zdjęcia,
  • 2006 – "Rozmowy z katem", reż. Maciej Englert, Spektakl telewizyjny,
  • 2005 – "Ojciec" w "Solidarność, Solidarność…", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny,
  • 2004 – "Skrzyżowanie", reż. Małgośka Szumowska, Film krótkometrażowy,
  • 2004 – "Miłości", reż. Filip Zylber, Spektakl telewizyjny,
  • 2004 – "Ono", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny,
  • 2004 – "Wniebowstąpienie", reż. Maciej Englert, Spektakl telewizyjny,
  • 2003 – "Kąpielisko Ostrów", reż. Maciej Englert, Spektakl telewizyjny,
  • 2002 – "Za jakieś 1000 lat", reż. Wojciech Szumowski, Barbara Łabuz, Film dokumentalny,
  • 2001 – "Bezsenność tej nocy", reż. Hanna Sawka, Etiuda szkolna,
  • 2001 - "Dokument...", reż. Małgośka Szumowska, Film dokumentalny,
  • 2001 – "Opowiem ci bajkę", reż. Kinga Dębska, Film dokumentalny,
  • 2001 - "P. S.", reż. Árni Ásgeirsson, Etiuda szkolna,
  • 2001 - "Pieniądze innych ludzi", reż. Maciej Englert, Spektakl telewizyjny,
  • 2000 – "Szczęśliwy człowiek", reż. Małgośka Szumowska, Film fabularny,
  • 2000 – "Ślub w domu samotności", reż. Małgośka Szumowska, Film dokumentalny,
  • 2000 – "Wniebowstąpienie", reż. Małgośka Szumowska, Etiuda szkolna,
  • 2000 – "Wypaleni", Jolanta Bończak-Nogas, Film dokumentalny,
  • 2000 – "Zatrudnimy clowna", reż. Emilia Sadowska, Spektakl telewizyjny,
  • 2000 - "Zatrudnimy clowna", reż. Emilia Sadowska, Etiuda szkolna,
  • 1999 – "Dziecięce zabawy pięknych dwudziestowiecznych", reż. Maciej Szumowski, Film dokumentalny,
  • 1999 – "Gry i zabawy dorosłych i pięknych dwudziestowiecznych", reż. Maciej Szumowski, Film dokumentalny,
  • 1999 – "Młodzieńcze igraszki pięknych dwudziestowiecznych", reż. Maciej Szumowski, Film dokumentalny,
  • 1999 – "Mój Meksyk", reż. Anna Kaplińska, Etiuda szkolna,
  • 1998 - "O Tosi", reż. Katarzyna Klimkiewicz, Etiuda szkolna,
  • 1998 – "Terrorysta, on patrzy", reż. Barabara Medajska, Etiuda szkolna,
  • 1997 – "Cisza", reż. Małgośka Szumowska, Etiuda szkolna,  

 

Bartosz Staszczyszyn, 17.05.2013