Podczas ostatniej tak przekrojowej wystawy swoich prac – Świata wzorcowego pokazywanego w 2021 roku w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego – Katarzyna Kozyra po raz pierwszy od czasów Piramidy zwierząt powróciła do roli rzeźbiarki. Instalacja stworzona specjalnie na potrzeby tej ekspozycji składała się z kilkuset obiektów używanych przez artystkę w jej projektach. Wystawa to nietypowe podsumowanie dorobku twórczego Kozyry z ostatnich 25 lat: nie był to uporządkowany wykaz poszczególnych projektów, a portret powtarzającej się sytuacji wokół nich. Tytuł odwołuje się do sytuacji idealnej, w której wystawa jest możliwością komunikacji między artystką a widzem. To spotkanie dla obu stron zawsze odbywało się w atmosferze napięcia, strachu, oczekiwań. Lecz nawet jeśli było ono niekomfortowe, zawsze było pożądane. Głównym bohaterem wystawy stał się ten nieuchwytny moment, stop-klatka zdarzenia pomiędzy widzem, artystką i jej sztuką.
W Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w formie oryginalnej instalacji można było zobaczyć ponad 250 oryginalnych obiektów używanych przez Katarzynę Kozyrę w jej najbardziej znanych projektach, w tym m.in. w Olimpii, Łaźniach, Karze i zbrodni. W czasie trwania ekspozycji na stronie internetowej artystki można było zobaczyć pełne wersje wszystkich jej projektów wideo oraz przeczytać o okolicznościach stworzenia każdego z nich.
Z kolei przez okres dwóch miesięcy w 2021 roku elewacja biurowca Bałtyk w Poznaniu stała się miejscem interwencji artystycznej Katarzyny Kozyry. Na ponad 600 m2 elewacji zobaczyć można było Katarzynę Kozyrę jako bajkową postać kobiety symbolicznie „związaną” normami kulturowymi dotyczącymi płci. Kozyra dyskutuje z tym, co to znaczy być kobietą dzisiaj. To element pierwszej indywidualnej wystawy artystki w Poznaniu.
Kozyra od 2012 roku prowadzi swoją fundację, której celem jest wsparcie i popularyzacja twórczości artystek z Europy Środkowej i Wschodniej, a także monitoring obecności kobiet na rynku sztuki. Fundacja wykonuje także bezcenną pracę konserwacji i digitalizacji prac Katarzyny Kozyry.
W najnowszych performansach – Fressen z 2021 roku oraz Sen z 2023 – artystka znów skupiała się na własnej cielesności, czyniąc z niej w pierwszej pracy obiekt do skonsumowania przez uczestników, w drugiej zaś – milczącego świadka celebracji na własną cześć. W prezentowanym w Teatrze Powszechnym działaniu, którego tytuł oddać można jako „żarcie”, „pożeranie”, artystka, przebrana w znany z jej wcześniejszych akcji fat-suit, leżała na stole ni to sekcyjnym, ni to kuchennym. Uczestniczki performansu krążyły wokół niej w kitlach, by w końcu odegrać spektakl przywodzący na myśl sekcję zwłok. Z rozcinanego ciała wyciągały owoce morza – macki ośmiornic, oślizgłe surowe krewetki i ryby – które nie bez powodu kojarzyły się z ludzkimi wnętrznościami. W końcu uwolniły nagą artystkę ukrytą pod spodem, która wydostała się z przeskalowanego ciała, by odtąd śledzić poczynania pozostałych performerów i wchodzić w interakcje z publicznością. Równolegle pielęgniarki zmieniły się w kucharki, które zaczęły przygotowywać produkty spożywcze. W działaniu wyeksponowany był także element męski – silnie skontrastowany z aktywnym, krzątającym się i bardzo „materialnym” światem kobiecym – uosabiany przez performerów w strojach napoleońskich, którzy dumali nad wielkimi sprawami, pochyleni nad mapą, po której z rzadka przesuwali obiekty symbolizujące statki wojenne. Obecność poruszającej się po całej sali artystki, której nagość, według relacji uczestników, miała wydawać się czymś najnaturalniejszym pod słońcem, wywołała nieoczekiwaną i niezaplanowaną reakcję publiczności. Widzowie poczuli się uprawnieni do aktywnego wchodzenia w kontakt również z innymi aktorami performansu. Zaczęli próbować przygotowywanych dań, dokonując symbolicznej konsumpcji ciała artystki i pomagając przeistoczyć akcję w faktyczną ucztę. Dodatkowego, ciekawego kontekstu przydawał Fressen fakt, że rzecz działa się jeszcze pośród pandemicznych obostrzeń – widzowie musieli chociażby zdejmować maski, by wejść w kontakt z pokarmem czy uśmiechnąć się do wspólnego selfie z Kozyrą.
Sen został z kolei zainspirowany sześćdziesiątymi urodzinami artystki, która postanowiła przespać imprezę na swoją cześć, otoczona gośćmi, przyjaciółmi i rodziną. Przyjęcie we foyer Nowego Teatru odbywało się wokół katafalku, na którym, niczym śpiąca królewna, drzemała jubilatka, niezdolna do żadnej świadomej reakcji. Tak tłumaczy to Katarzyna Kozyra:
Zdecydowałam się „przespać” swoje 60. urodziny. We śnie, w który zapadam, chcę opowiedzieć sobie historię ostatnich 30 lat wypełnionych twórczością. Sen jest również tekstem; spróbuję go zapamiętać, a potem zapisać i przekazać – sobie i gościom. Rejestracja filmowa tego zdarzenia pozwoli mi obejrzeć reakcję publiczności, przyjaciółek i przyjaciół, którzy wiele dla mnie znaczą, i przygodnych widzów, z którymi zawsze trzymam kontakt, w dobrych i złych momentach mojego życia. Nie wiem, co mnie czeka. Czy przebudzenie będzie pamięcią o koszmarze, czy może przemienieniem? Niepewność była zawsze i wciąż jest motorem moich działań, a sen jest tym rodzajem „aktywności”, o której efektach czasem po latach dopiero się dowiadujemy.
Chcę, żebyście dobrze się bawili, będę z wami jako ciało, które zamilkło. Nie lękajcie się, wrócę.
W 2026 roku artystka powraca, pokazując swoje najnowsze dzieła na Manifesta 16 w Zagłębiu Ruhry, gdzie jej projekty wystawiane będą obok prac m.in. Mirosława Bałki, Luca Tuymansa, kolektywu Superflex czy Wilhelma Sasnala.