Reżyser, który podczas wizyty w łódzkiej Filmówce zobaczył młodego aktora na scenie, obsadził go w jednej z dwóch głównych ról. Pławiak wcielał się w Adama, młodego chłopaka, który marzy o karierze wojskowego pilota, ale zostaje przydzielony do służby w Marynarce Wojennej. Zanim jednak pogrzebie swoje marzenia o lataniu, odbywa podróż życia w towarzystwie swojego starszego, nieodpowiedzialnego brata (Mateusz Kościukiewicz). Osadzony w realiach PRL-u, nostalgiczny film drogi był popisem Pławiaka, który tworzył postać wrażliwego i niedoświadczonego chłopca przeobrażającego się w człowieka gotowego na czołowe zderzenie z dorosłością. Dla młodego aktora "Bilet…" stał się przepustką do kolejnych znaczących ról. W późniejszych latach Pławiak wystąpił więc w "Kamieniach na szaniec" Roberta Glińskiego, w serialowym "Prokuratorze", znakomitym "Demonie" Marcina Wrony i w "Wołyniu" Wojtka Smarzowskiego.
Następnym aktorskim przełomem okazała się rola w reżyserskim debiucie Marcina Koszałki. W "Czerwonym pająku" z 2015 roku wcielał się bowiem w głównego bohatera filmu, seryjnego mordercę inspirowanego między innymi prawdziwą postacią "Wampira z Krakowa", który pod koniec lat 60. minionego stulecia terroryzował mieszkańców małopolskiej stolicy. U Koszałki Pławiak otrzymał szansę zagrania wbrew swojemu ekranowemu emploi – dotąd kojarzony z rolami niewinnych chłopców i szlachetnych bohaterów, tym razem stworzył postać, która pod maską młodzieńczej niewinności skrywa nieprzenikniony mrok. Znakomicie balansował między szaleństwem i racjonalnością swojego bohatera, a zagraniczni recenzenci porównywali go do Ryana Goslinga (podobnie niejednoznaczne role stworzył on w "Odmiennych stanach moralności" Matthew Ryana Hoge’a i "Fanatyku" Henry’ego Beana). Damian Romaniak pisał w "Onecie":
Filip Pławiak jako Kremer wypada bardzo przekonująco. Karol jest zwykłym chłopakiem, który jednak stopniowo zanurza się w demoniczny świat, mroczna rzeczywistość tak go pochłania, że nie ma już od niej odwrotu. Natomiast jako odbiorcy nie mamy do końca pewności, czy to on rzeczywiście stał za makabrycznymi zbrodniami.