Tematy na teksty wymyślała, patrząc w lustro; kokieteryjnie powtarzała: „Te wszystkie kretynki i idiotki w felietonach to ja”. Z jej anegdot śmieli się czytelnicy „Szpilek”, jej dowcipy opowiadali na scenie wielcy artyści: Hanka Bielicka, Adolf Dymsza, Loda Halama, Irena Kwiatkowska. Dwóch rzeczy się bała: gadów i wyśmiania. Była mistrzynią małych form. „Duperele mają tę przewagę nad dużymi formami, że można je wygłaszać na żywo, a ja kocham żywą publiczność” – zapewniała.
Czytelników też kochała, korespondowała z nimi za pośrednictwem prasy. Zapytana o zawartość torebki, po której można poznać osobowość kobiety, wymieniła m.in. trzy pary okularów (do czytania, do patrzenia w dal, przeciwsłoneczne), starą listę zakupów, zdjęcie córki oraz wnuka, parę rajstop, cztery długopisy, kilka przeterminowanych recept, szminkę („bo może będę musiała znienacka się spodobać. Zeschła się, bo dawno nie musiałam”), a nawet popiersie Paderewskiego – „nagrodę w konkursie na Mistrza Mowy Polskiej. Ciężkie, ale przynosi mi szczęście. I w razie potrzeby mam się czym bronić”. Choć i tak jej najskuteczniejszą bronią był dystans do świata i siebie.