Prawykonanie VIII Symfonii "Hymny Banganarti" odbyło się 13 września 2022 roku we wrocławskiej katedrze polskokatolickiej, na 57. Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans.
Banganarti po staronubijsku znaczy "wyspa szarańczy". Osada o tej nazwie leży na prawym brzegu Nilu, między trzecią a czwartą kataraktą rzeki, około dziesięciu kilometrów od Dongoli, stolicy królestwa Makurii. Królestwo – o którego początkach wciąż niewiele wiadomo – powstało zapewne w IV lub V wieku naszej ery, po ostatecznym upadku nubijskiego miasta Meroe, niegdysiejszej siedziby starożytnego królestwa Kusz i nekropolii kuszyckich władców. Przed końcem VI stulecia Makuria przyjęła chrześcijaństwo. Kiedy Egipt został podbity przez muzułmanów, oparła się inwazji – za cenę spłacanego najeźdźcom trybutu i względnego odcięcia od reszty świata chrześcijańskiego. Kruchy pokój między stronami trwał aż do XIII wieku. Makuria ekspediowała do Egiptu bydło, kość słoniową, strusie pióra i niewolników, otrzymując w zamian len, pszenicę i wino. Do późniejszego upadku królestwa przyczyniły się walki wewnętrzne, najazdy koczowniczych plemion Beduinów, nieuchronne zmiany afrykańskich szlaków handlowych i być może również plaga czarnej śmierci.
Stanowisko archeologiczne w Banganarti zostało odnotowane po raz pierwszy w 1984 roku, przez kanadyjską ekspedycję z Królewskiego Muzeum Ontario. Czternaście lat później stało się przedmiotem badań prowadzonych przez polską misję archeologiczną pod kierunkiem Bogdana Żurawskiego, profesora Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych Polskiej Akademii Nauk – w ramach przedsięwzięcia Southern Dongola Reach Survey. W roku 2001 polska ekspedycja rozpoczęła regularne prace wykopaliskowe na terenie osady, wpierw w górnej części usypanego przez Makurian kopca, gdzie znajdował się nowszy, tak zwany Górny Kościół, nadbudowany nad starszym Dolnym Kościołem – obydwie świątynie określono mianem Rafaelionu od imienia patrona Archanioła Rafała. W trakcie badań, kontynuowanych do roku 2020, w Rafaelionie odsłonięto między innymi malowidła ścienne z wizerunkami świętych, archaniołów, nubijskich władców oraz dostojników, a także ponad tysiąc inskrypcji w języku greckim i staronubijskim. W Dolnym Kościele – prócz modlitw prywatnych, podpisów do malowideł oraz inskrypcji pielgrzymich – archeolodzy odkryli grupę tekstów liturgicznych, obejmującą kanon i hymn na początek Wielkiego Postu, kanon na Sobotę Łazarza, cykl troparionów związanych z procesją Niedzieli Palmowej oraz listę incipitów niezidentyfikowanych jeszcze hymnów i psalmów. Hymny z Banganarti są do tej pory jedynym źródłem wiedzy o przebiegu obchodów Wielkiego Postu na terenie chrześcijańskiej Nubii.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Znalezisko Polskiej Ekspedycji Archeologicznej do Banganarti i Selib, fot. Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego
Obrazek
banga_12_centrum_archeologii_srodziemnomorskiej_uniwersytetu_warszawskiego_pcma-uw-edu-pl.jpg
Paweł Łukaszewski dowiedział się o tekstach z Banganarti od Stanisława Suchory, właściciela Agencji Sonora, który z działalnością Polskiej Ekspedycji Archeologicznej zetknął się podczas własnego pobytu w Sudanie. Zaintrygowany kompozytor skontaktował się z profesorem Żurawskim, który przekazał mu szereg materiałów, między innymi pracę doktorską Agaty Deptuły, poświęconą inskrypcjom z Dolnego Kościoła. "Pani Deptuła zgodziła się na krótką rozmowę. Wcześniej się nie znaliśmy, nie byłem pewien, czy zechce mi pomóc. Zdobyłem jej zaufanie i zainteresowanie posługując się pewnym szyfrem, wysłałem numer kaplicy i ściany w odkopanym kościele. Dzięki temu wiedziała, że ma do czynienia z kimś, kto zgłębił jej pracę", wyznał Łukaszewski w rozmowie z Filipem Lechem. "Łacina jest mi bardzo bliska i nie mam z nią żadnego problemu, ale była to moja pierwsza próba pracy ze starożytną greką – ciągnął dalej twórca – akcenty padają tu na inną sylabę, musiałem dobrze przeniknąć specyfikę dawnego języka, co było procesem trudnym i żmudnym. Najpierw musiałem dokonać transliteracji tekstów, później sylabizacji – rozłożyć wszystko na czynniki pierwsze. Pracuję w ten sposób nad każdym utworem. Następnie przyszła pora na tłumaczenia – polskie i angielskie. Dopiero po kilku miesiącach byłem gotowy, żeby zacząć myśleć o muzyce, wykonawcach. O tym, czym będzie moja symfonia".
Spytany, dlaczego zdecydował się na wykorzystanie formy symfonicznej, odparł, że jest to najbardziej otwarta z form niezwiązanych z liturgią, pozwalająca oddać całe bogactwo zawartych w inskrypcjach odniesień wielkopostnych. Szukając inspiracji, sięgnął zarówno do hymnów bizantyjskich, jak i chorału zachodniego. W jednej z części utworu zdecydował się na użycie semantronu – instrumentu perkusyjnego, używanego między innymi przez mnichów z góry Athos do zwoływania się na modlitwę. Wpadł na pomysł, żeby ubytki w inskrypcjach wykorzystać w charakterze elementu formotwórczego:
W każdej części Symfonii zawarty jest szczególny motyw, później zinstrumentowany, który ukazuje ubytek – nie ma tekstu, nie ma śpiewu, ale nadal jest pewna warstwa dźwiękowa. To ona tworzy formę każdej kolejnej części utworu. Chciałem stworzyć narrację, w której oddane jest zatrzymanie pewnego toku myśli.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Paweł Łukaszewski, fot. materiały prasowe
Obrazek
pawel_lukaszewski_fot._materialy_pras_2.jpg
Łukaszewski podkreślał, że jego kompozycja nie będzie ani rekonstrukcją praktyk liturgicznych z Banganarti, ani bezpośrednim nawiązaniem do wciąż żywej liturgii prawosławnej.
Chciałem spojrzeć na wczesne chrześcijaństwo – poprzez teksty, ale ukazane przy pomocy nowego języka muzycznego. Na szczęście nie jestem kompozytorem awangardowym; myślę, że dlatego VIII Symfonia ma szansę zostać głęboko zrozumianą. Gdybym był awangardzistą, mógłbym wykorzystać te teksty, jako pretekst do eksperymentów. Od tego jestem wyjątkowo daleki. Nie chciałem i nie musiałem przekraczać żadnej granicy.
Zamówienie VIII Symfonii "Hymny Banganarti" na bas, chór mieszany i orkiestrę dofinansowano w ramach programu "Zamówienia kompozytorskie", realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Prawykonanie odbyło się 13 września 2022 roku we wrocławskiej katedrze polskokatolickiej, na 57. Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans. Orkiestrą Filharmonii Wrocławskiej i Chórem NFM dyrygował Norbert Twórczyński, partię solową – którą sam Łukaszewski porównał z partią kapłana – wykonał Jarosław Bręk. Współpracująca na co dzień z magazynem "Glissando" Marta Konieczna pisała później w "Ruchu Muzycznym":
[…] niezwykłe wrażenie [pejzażu dźwiękowego] powróciło do mnie w pierwszych taktach VIII Symfonii "Hymny Banganarti" Pawła Łukaszewskiego. Tąpnięcia kotłów grzmiały w katedrze św. Marii Magdaleny, wprowadzały do utworu pełną napięcia, a nawet grozy atmosferę. Utwierdził ją otwierający ostatnią część głuchy dźwięk uderzania o drewnianą deskę jak o dzwon. Moją uwagę przykuły jednak przede wszystkim rozwiązania nie brzmieniowe, a fakturalne: grupa smyczkowa grała motyw spajający czteroczęściowe dzieło w rytmie innym niż reszta zespołu, a urywki tekstu rozpierzchały się po całym chórze NFM. Tego wieczoru popisał się on głównie wyczuciem barwy. Doceniam też interpretację partii bas-barytona Jarosława Bręka, którego rozwibrowany, jakby drżący głos należał nie do proroka, przez którego przemawia Bóg, ale do człowieka ku niemu się zwracającego.
Jarosław Bręk – nie prorok, lecz człowiek – zmarł siedem miesięcy później, w wieku zaledwie czterdziestu sześciu lat. Na łamach tego samego "Ruchu Muzycznego" wspominała go Anna Duczmal-Mróz:
Niesamowite było móc obserwować, jak wiele myśli poświęcał jednemu utworowi. Miał pełną świadomość swojego głosu, technicznej strony tworzenia dźwięku, wagi tekstu i tego, jak jego siłę wyrazić brzmieniem. Najtrudniejsze elementy utworów pokonywał z nieprawdopodobną precyzją, a niewygodne pasaże czy skoki interwałowe – z niewyobrażalną elegancją i płynnym legatem. Pięknie budował napięcie, tworzył nieziemskie narracje, które pochłaniały nas wszystkich – zarówno muzyków, jak i publiczność. Cechowała go najcieplejsza, najszlachetniejsza, a zarazem najbardziej ekspresyjna barwa głosu, jaką można usłyszeć z estrady czy sceny.
O partii solowej, którą Bręk wykreował we Wrocławiu, Łukaszewski opowiadał w cytowanym już wywiadzie dla Culture.pl, że jest nawiązaniem do jednogłosowych śpiewów bizantyjskich, do tradycji muzycznej z góry Athos, że pojawiają się w niej typowe dla tej estetyki melizmaty. Swoje najnowsze dzieło kompozytor podsumował dobitnie:
W VIII Symfonii staram się raczej spoglądać z góry, niż być w jakiejś rzeczywistości. Tekst pochodzi z podziemnych kaplic, przez wieki zapomnianych i zakopanych – my jesteśmy obserwatorami, zdającymi sobie sprawę z upływu czasu.
Przedwczesna śmierć Jarosława Bręka wprowadziła utwór Łukaszewskiego w całkiem niespodziewany wymiar. Każde kolejne wykonanie "Hymnów Banganarti" będzie już nie tylko przeżyciem muzycznym. Będzie też spojrzeniem z góry, niebyciem w żadnej konkretnej rzeczywistości, przejmującym świadectwem upływu czasu.