Właśnie na tej pionowej osi świata, axis mundi, łączącej niebo, ziemię i świat podziemny, opiera się poczucie bezpieczeństwa, stabilności. Według niektórych wierzeń w tym miejscu następuje zatrzymanie czasu umożliwiające kontakt przeszłości z przyszłością. U Tokarczuk najważniejsze jest to, że w mitologii od tego centrum zaczęło się stwarzanie wszechświata – a świat bohaterów jej powieści właśnie rodzi się na nowo.
Daleko
Jednooki Walerian Kozowicz od teraz nazywa się Nikodemem Jakimskim i chce zostać pisarzem. Co zrobi z Maszynopisem (właściwie z Mesjaszem, zaginionym dziełem Brunona Schulza)? Nastoletnia Nina pojawia się znikąd w podartej sukience i w jednym bucie, w towarzystwie suczki chroniącej dziewczynkę przed mężczyznami. Więź człowieka z psem okaże się trwalsza i czystsza niż niejedne relacje międzyludzkie. Jadwiga, Zofia i Helenka Horodeckie, ochrzczone w myślach Jakimskiego mianem jednoosobowej Jadwigi Samotrzeć, wciąż żyją przeszłością – szukają zaginionego w wojennej zawierusze Wacława, odpowiednio: syna, męża, ojca. Czy pogodzą się z losem i odnajdą własną drogę jak pozostali mieszkańcy świata, którego jest za dużo?
Jednak to nie oni wydają się w tej powieści najważniejsi, bo podobne im życiorysy i wybory dobrze znamy z innych narracji, zwłaszcza reporterskich. W tej prozie istotniejsze jest to, co między planami i biografiami. Jak u Tokarczuk zwykle bywa i tu pod warstwą wydarzeń kryje się filozofia życia, nie tylko w wymiarze ludzkim.
Zwróćmy uwagę: jedno oko („najważniejszy narząd ludzkiego ciała”), jeden but, trzy kobiety. Z jednej strony brak symetrii „proklamował złamany świat, w sposób spokojny i wyważony opisywał chaos”. Z drugiej – „asymetria była rewolucją, popychała leniwe dzieje do przodu”. Tak myśli doktorowa Ganzmeier i żałuje, że asymetrii jest tak mało w przyrodzie, w której „wszystko chce się układać w odbicia i podwójności”, „wszystko ma swoje przeciwieństwa, drugą stronę”. Tokarczuk zwraca uwagę właśnie na te anomalie, chaos, nieregularność – to z nich bierze się energia świata, motywacja do zmiany.
Nawet Polska dzieli się na „polską” i „niepolską”, czyli tę centralną, z Warszawą i Krakowem, językiem i historią, oraz tę na pozór gorszą, jeszcze niezidentyfikowaną, złożoną z wielu warstw, z dialektów przywiezionych w uchodźczych tobołach. Właśnie z tej drugiej, dla Tokarczuk ciekawszej, niedookreślonej, „wydestyluje się najdoskonalsza polszczyzna”.