Halina Konopacka, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe/Sportowcy dla Niepodległej
Chociaż Metelska o tym nie wspomina, takie rajdy stanowiły mały pokaz mody. A w tej dziedzinie, co podkreśla autorka, Konopacka była ekspertką. Jej znak rozpoznawczy to czerwony beret, niemal nieodłączny element jej garderoby, m.in. startowała w nim w zawodach sportowych. Stąd przezwisko: Czerbieta (ko-bieta w czer-wonej czapeczce). Na pokazie mody w kawiarni "Sztuka i Moda" wystąpiła w stroju myśliwskim. Nawet w bluzie z kapturem, owinięta szalem wyglądała rewelacyjnie. Metelska ani na chwilę nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o wyjątkowości swojej bohaterki, która była uosobieniem elegancji i fantazji. Tej ostatniej zwłaszcza na balu środowiska literackiego, gdzie wcieliła się w tytułową postać z dramatu Tadeusza Micińskiego – Bazylissę Teofanu.
Znajdę wtedy wśród ostrzy
To, którem kłamstwo uśmiercę:
Jednym rymem najprostszym
Własne otworzę serce.
["Taniec śród rymów"]
Metelska pokazuje, że Konopacka to nie tylko siła charakteru, lecz także wielka wrażliwość. Przypomina o jej ciepłej relacji z Kazimierzem Wierzyńskim i lirycznych próbach. Mistrzyni sportu zadebiutowała tomikiem poezji zawierającym 17 utworów w 1929 r. Pisała zanim wkroczyła na światowe stadiony. Jej wiersze są literacko melancholijne i kobieco szczere. Widać w nich tęsknotę za miłością i samotność. Sama określała je "grzechem młodości", którego się nie wstydzi.
Dwa żywioły – sportowy i twórczy – połączyła w jedno, redagując czasopismo "Start", na łamach którego popularyzowała kulturę fizyczną. Była już wtedy szczęśliwą mężatką i spełnioną zawodniczką. W opowieści Metelskiej Konopacka nieco usuwa się w cień, gdy żegna się ze sportem zawodowym, a w jej życie wkracza polityka (mąż, Ignacy Matuszewski, był ministrem skarbu II RP)