Pisarka Magdalena Samozwaniec z humorem wspominała pojawienie się odważnego stylu w swojej ksiażce "Maria i Magdalena":
Ewa Kossakowa, żona Jerzego, pojechała do Wiednia i wróciła stamtąd zupełnie zmieniona. Ta sama czy nie ta sama? Miała na sobie bardzo szeroką spódnicę z granatowej wełny, szalenie krótką, bo było widać spod niej widać cały bucik, i wycięty półdługi żakiet, który uwydatniał jej zgrabną figurk ę. Na głowie duży czerwony, płaski kapelusz, nałożony trochę na bok. Mamidło przeraziło się. - Jakżesz ty, moja Ewo, wyjdziesz na ulicę w tak krótkiej sukni? Przecież ludzie będą cię wytykać palacami! - Przecież cały Wiedeń chodzi teraz w takich szerokich i krótkich sukniach - odparła na to synowa. (...) Bardzo szybko wszystkie jej przyjaciółki kazały sobie zrobić takie same"
Moda lat 20. , jak zauważa Anna Sieradzka, dotrzymywała kroku emancypacji. Niezależność kobiety akcentowały mocnym makijażem. Oko podkreślały ciemnymi cieniami, usta krwistoczerwoną szminką. Same, bez męskiego towarzystwa przychodziły do kawiarni, a nawet, wbrew obowiązującym zasadom savoir-vivre'u, paliły papierosy. Uprawiały także sport...
Wyzwolone "chłopczyce" na korcie, ślizgawce i w automobilu

Kadr z filmu "Jadzia" w reżyserii Mieczysława Krawicza, 1936, fot. Filmoteka Narodowa
W przytaczanej przez prof. Sieradzką "Sztuce ubierania" , popularnym poradniku mody autorstwa Jadwigi Suchodolskiej, czytamy, że ubranie sportowe powinno być wygodne, ale przede wszystkim zgadzające się z przepisami przyzwoitości. Co to znaczy?

Prezydent RP Ignacy Mościcki z żoną Marią wracają z plaży. Za prezydentem m.in. jego adiutant kpt. Stefan Kryński, lipiec 1937, fot. Witold Pikiel
W znanych nadmorskich miejscowosciach: Juracie, Jastarni i Sopocie, z hotelowych pokoi panowie docierali na plażę w długich szlafrokowych płaszczach kąpielowych z miękkiej frotty, na głowie słomkowy kapelusz lub mała marynarska czapeczka. Panie spacerowały nad brzegiem w wytwornych, jedwabnych lub haftowannych piżamach. Stroje kąpielowe zdobiły falbany, a głowy finezyjne turbany. Od słońca chroniły wielobarne japońskie parasole z papieru. Wkrótce pojawiła się także lansowana przez Coco Chanel moda na opaleniznę, co spowodowało metamorfozę plażowego kostiumu, odkrywającego coraz więcej ciała. W ówczesnych poradnikach stylu czytamy:

Okładki z miesięcznika ilustrowanego "Przegląd Mody", R.10, nr 6, 12 (1932), fot. zbiory Biblioteki Narodowej (Polona) / www.polona.pl
"Najładniej wygląda, gdy jest zrobiony z wełnianego trykotu. Jeżeli kostiumu kąpielowego używamy na plażę, możemy dokupić podobny doń płaszcz kąpielowy, gumową czapeczkę lub wielki kapelusz, pantofelki z rafy lub gumy. Płaszcz kąpielowy powinien być niezbyt jaskrawy, obszerny, długi i ciepły."

Kuracjusze podczas lekcji tańca na plaży, 1930, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Nieco później pojawiły się kloszowane krótkie spódniczki, dwuczęściowych kostiumów kąpielowych eleganci znad Bałtyku doczekali się dopiero pod koniec lat 30. Pierwsze fasony wraz z pantoflami typu espadrile zaprezentowano na Letnim Balu Mody w warszawskim Hotelu Europejskim w czerwcu 1939r.
Kobieta w modnym stroju sportowym na nartach biegowych, 1926r, fot. NAC
Zajrzyjmy teraz do popularnych zimowych kurortów Zakopanego, Wisły czy Huculszczyzny. Ze stoków zniknęły kobiety szusujące w spódnicach, królowały swetry pod szyję, spodnie pumpy z wełnianymi skarpetami, eleganckie kapelusiki.
Na ślizgawkach obowiązywały gęsto plisowane spódniczki, skarpety wkładane na ciepłe pończochy i wysoko sznurowane buty, do których przykręcało się łyżwy. Podobny styl można było zauważyć na kortach tenisowych.
Automobilistki na przykład, (wśród nich m.in. Mira Zimińska) na przejażdzkę udawały się w skórzanych kurtkach, filtrujących powietrze rękawiczkach z licznymi nacięciami i w obcisłych pilotkach. Panie startujące w zawodach mogły prezentować się w jednoczęściowych kombinezonach.
Nogi utraciły swój czar
Krach na Wall Street i kryzys ekonomiczny 1929r. zbiegł się w czasie z powrotem kobiecości w modzie. Włosy starannie układano w finezyjne loczki, koczki, fale i trwałe ondulacje, długie suknie znów podkreślały kształty. Pojawiło się zauroczenie Afryką i egzotyka azjatycką, detale i kolory inspirowane były m.in. tradycyjnymi, batikowanymi kostiumami tancerek z Bali.
Nina Andrycz wybrana podczas balu "królową mody", 1937r. fot. NAC
Malarz i portrecista Stefan Norblin w 1930r. na łamach czasopisma "Świat" z entuzjazmem proponował czytelniczkom dwa modele wieczorowych sukni, tak komentując długo oczekiwaną zmianę kobiecego stylu:
" Nareszcie doczekaliśmy się powrotu długiej sukni i z radością widzimy, jak kroczy tryumfalnie połyskująca wszystkimi barwami tęczy i aniliny długa, powłóczysta, falująca i jak roztacza urok swej kobiecości. Jak uwodzi harmoniją linii, miękkością każdego ruchu, gracją każdej pozy. Jak w delikatnym uścisku spowija biodra i jak wstydliwym ruchem zakrywa w bajecznych fałdach skarb kobiecych nóg. (...)
Dosyć mamy tych obnażonych kończyn i dawno zblazowaliśmy się ich częstym widokiem. Żadnemu pokoleniu męskiemu od czasów jaskiniowca, nie było danem oglądać w swem życiu tylu nóg kobiecych, ile myśmy musieli się naoglądać przez ostatnie kilka lat. Nogi stały się zbyt popularne, zbyt banalne i dostępne dla oczu. Nogi utraciły swój czar, kobieta ważny atut w grze miłości, a mężczyzna wiele rozkosznych złudzeń. Stosunek mężczyzny do nóg kobiecych stał się po prostu koleżeński" - narzekał w felietonie Norblin.
Wystrojone w krynoliny, cekiny i jedwabie gwiazdy kina i ekranu dwudziestolecia międzywojennego udawały się na słynne Bale Mody, odbywające się w warszawskim Hotelu Europejskim. Tam wybierano Króla i Królową Balu, co szczegółowo komentowano w kolorowej prasie. Zaszczytne tytuły wśród pań zdobywały m.in. Nina Andrycz, Vera Bobowska i Zula Pogorzelska, a wśród panów m.in. Fryderyk Jarossy i Jarosław Iwaszkiewicz. Zajrzyjmy więc do szafy przedwojennych arbitrów elegancji...