Poemat dla dorosłych był w sierpniu 1955 roku niczym wybuch bomby: oto Adam Ważyk, dotychczas gorliwy zwolennik i teoretyk socrealizmu, na stronie tytułowej „Nowej Kultury” publikuje dzieło jawnie krytykujące komunistyczną władzę.
Publikacja Poematu dla dorosłych w tygodniku „Nowa Kultura” 21 sierpnia 1955 roku przeszła do historii jako wydarzenie zupełnie bezprecedensowe, wyznaczające moment istotnych przemian Polskiej Republiki Ludowej. Utwór omawiany był nie jako dzieło literackie, lecz polityczne, zaś konsekwencje jego druku widoczne były jeszcze wiele miesięcy, a nawet lat później.
„Kiedy gaśnie lampa wyobraźni”
Od IV Zjazdu Związku Zawodowego Literatów Polskich w styczniu 1949 roku jedynym nurtem obowiązującym w literaturze stał się realizm socjalistyczny. Funkcjonował on także we wszystkich innych dziedzinach sztuki, która od tamtej pory cechowała się szablonowością i schematyzmem, a jej nadrzędnym celem było promowanie idei marksizmu i leninizmu przez treść oraz formę. Wielu z poważanych artystów tworzyło w duchu socrealizmu, bo też ci, którzy sprzeciwiali się doktrynie, jako wrogowie partii nie byli dopuszczani do głosu, nie mając szansy zaistnieć. Do dziś reakcje twórców i inteligencji na socrealizm pozostają przedmiotem analiz i wzbudzają silne emocje.
Adam Ważyk pisał Poemat dla dorosłych na przełomie czerwca i lipca 1955 roku. Po ukończeniu dostarczył go do redakcji „Nowej Kultury”, tygodnika wydawanego przez Związek Literatów Polskich – oficjalną tubę propagandową Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Sam Ważyk był wówczas znany jako jeden z głównych teoretyków socrealizmu, autor wzorcowych socjalistycznych dzieł, takich jak wiersze Lud wejdzie do Śródmieścia czy Piosenka o Coca-Cola i nic nie zapowiadało wolty w jego twórczości. Na nowy utwór Ważyka kolegium redakcyjne zareagowało entuzjastycznie, a redaktor naczelny, Paweł Hoffman, gdy tylko wrócił z urlopu i zapoznał się z utworem, wstrząśnięty jego treścią w środku nocy zadzwonił do autora, zapewniając o publikacji. Ważyk poprosił, by wstrzymać się chwilę z drukiem ze względu na odbywający się w Warszawie między 31 lipca a 14 sierpnia Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Było to wydarzenie o dużej skali, które, podobnie jak poemat Ważyka, widziane jest dzisiaj jako jaskółka nadciągającej politycznej odwilży. Do historii przeszła towarzysząca festiwalowi wystawa sztuki współczesnej w Arsenale zrywająca z socrealistycznymi normami, powszechnie uznana za skandal, dziś intepretowana jako punkt przełomowy w historii polskiej sztuki XX wieku.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Adam Ważyk, fot. archiwum PAP
Obrazek
adam_wazyk_pap_19490120_003.jpg
„Nowe Eldorado”
Zgodnie z życzeniem Ważyka Poemat dla dorosłych ukazał się już po festiwalu, na stronie tytułowej 34. numeru tygodnika z 21 sierpnia 1955 roku. Nakład czasopisma wyczerpał się, nim władze w kilka dni później zadecydowały o jego wycofaniu. Gazeta w cenie nominalnej 1,20 zł sprzedawana była później na Bazarze Różyckiego za 250, a nawet i 300 złotych, zaczęto także tworzyć odpisy.
Poemat... był kalejdoskopem obrazów ukazujących ówczesne życie społeczne i polityczne. Składał się z piętnastu ponumerowanych części, różniących się między sobą zarówno długością, jak i stylem, a zaczynał się niczym powieść:
Text
Kiedy wskoczyłem przez pomyłkę do innego autobusu,
ludzie siedzieli jak zwykle, wracali z pracy.
Autobus pędził ulicą nieznaną,
ulico Świętokrzyska, nie jesteś już Świętokrzyską,
gdzie twoje antykwariaty, księgarnie i uczniacy?
Gdzie jesteście umarli?
Pamięć po was ginie.
Cofający się wspomnieniami do dawnych lat podmiot liryczny wyraża swoje rozczarowanie odbudowaną Warszawą. Ważyk, który niegdyś wychwalał budowę powstającej w duchu socrealizmu Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej w wierszu Lud wejdzie do Śródmieścia, teraz pisał:
Text
[...]
inne kochałem kamienie
szare i wzniosłe prawdziwe,
w których dzwoniło wspomnienie.
Place się wiją jak kobry,
domy się pysznią jak pawie,
dajcie mi stary kamyczek,
niech się odnajdę w Warszawie.
Tym jednak, co najbardziej zszokowało odbiorców, była krytyka Nowej Huty – zaprojektowanego od podstaw robotniczego miasta, od 1951 roku włączonego w granice Krakowa, służącego partii do uprawiania propagandy sukcesu. Oto Ważyk wypowiedział na głos coś, o czym nikt wcześniej nie ośmielił się mówić: zdemaskował gloryfikowaną postać budowniczego jako fałszywą, obnażył upadek moralny, szerzące się w konsekwencji planu partii pijaństwo i prostytucję oraz skrytykował warunki, w jakich żyli robotnicy. Przedstawiony przez niego obraz znacząco różnił się od oficjalnego przekazu, przez co autor spotkał się z zarzutami o antyludowość i pogardę dla pracowników, pojawiały się także głosy, że Ważyk zawiódł jako poeta.
Cały utwór w swojej wymowie był jawnym sprzeciwem wobec panujących zasad i krytyką działań władzy. W kolejnych częściach Poematu... podmiot ostro odcina się od partyjnej propagandy, od jej zakłamywania rzeczywistości i narzuconych przez nią ograniczeń intelektualnych.
Text
Przybiegli, wołali:
w socjalizmie
skaleczony palec nie boli.
Skaleczyli sobie palec.
Poczuli.
Zwątpili.
Kontrowersje – tym razem wśród przeciwników partii – wzbudzało także samo zakończenie utworu:
Text
Upominamy się na ziemi [...]
o jasne prawdy, o zboże wolności,
o rozum płomienny,
o rozum płomienny,
upominamy się codziennie,
upominamy się Partią.
Debatowano nad tym, jaki zamysł autora zadecydował o użyciu słowa „Partia” w ostatnim wersie. Jedni sądzili, że był to niczym nieusprawiedliwiony dopisek (Stefan Żółkiewski), inni, jak Stanisław Barańczak, mniemali, że miało to chronić Ważyka przed ingerencją cenzorską. Aktor Wojciech Siemion, wielokrotnie przy okazji różnych spotkań proszony przez poetę o odczytanie Poematu..., twierdził zaś, że intencją było akcentowanie słów „upominamy się”, zaś „Partią” było jedynie uzupełnieniem, narzędziem – jedynym dostępnym – do upominania się.
„Czy rutyniarz jest wrogiem?”
Pierwszą opublikowaną reakcją na wiersz Ważyka był tekst Deliberacje nad „Poematem dla dorosłych” autorstwa Bohdana Czeszki zamieszczony w „Trybunie Ludu” z 4 września 1955 roku. Czeszko zarzucał w nim Ważykowi „cechy histerii demaskatorskiej”, krytykując fatalizm i smutny ton utworu. Cały artykuł miał jednak dość wyważoną wymowę – ostre głosy miały przyjść dopiero później.
Ważną grupą odpowiedzi na Poemat... były teksty oferujące kontrargumenty wobec zniesławienia przez Ważyka Nowej Huty, takie jak cykl artykułów Jerzego Rawicza Dzień powszedni w Nowej Hucie. Tekst na ten temat napisał także młody Ryszard Kapuściński, wysłany do krakowskiej dzielnicy przez „Sztandar Młodych”. „Przypatrzcie się uważniej Nowej Hucie, uważniej! To będzie pouczająca lekcja. Krzywd, draństwa, bezduszności, zakłamania” – pisał w artykule zatytułowanym To też jest prawda o Nowej Hucie z 30 września 1955 roku. Potwierdził w nim opisywane przez Ważyka fakty, a publikacja jego raportu poskutkowała zarówno odwołaniem naczelnej „Sztandaru Młodych” Ireny Tarłowskiej, jak i zwolnieniem cenzora, który dopuścił tekst do druku. Co istotne, wywołując zainteresowanie kwestią panujących w Nowej Hucie warunków, Poemat... przyczynił się do realnej poprawy życia jej mieszkańców.
Redakcja „Nowej Kultury” została przymuszona, by już w kolejnym numerze opublikować tekst Salomona Łastika O hotelach robotniczych bez osłonek – sytuujący się w wyraźnej kontrze wobec wiersza Ważyka – a w jeszcze kolejnym Poemat dla młodzieży „Joanny Sierpińskiej” (z pewnością był to pseudonim, nie wiadomo jednak, kto się pod nim krył).
Hoffman, naczelny „Nowej Kultury”, nakłaniany był do odcięcia się od wiersza, ale nieugięcie bronił swojej decyzji. Mówił:
Text
Oceniłem ten poemat jako coś pozytywnego, dlatego go wydrukowałem. Uważałem, że ten poemat jest napisany z pozycji partyjnych. Oceniam ten poemat jako bardzo wielki czyn poetycki, jako wielką poezję. Autor mówi z pozycji dużej siły, z pozycji wiary w rewolucję, z tendencją do walki ze złem. [...] Przy odbiorze poezji ja nie mogę przyjąć arytmetyki. Literatura nie jest propagandą. [...] Przyznaję, że moim błędem w czasie pracy w aparacie było traktowanie [literatury] jako bezpośredniego narzędzia propagandy i agitacji.
Autor cytatu
Cytat za Chrząstek, T. (2003). „Ucieczka z domu wariatów czyli o »Poemacie dla dorosłych« raz jeszcze”.
23 września w Pałacu Staszica odbyło się zebranie, którego celem była narada aktywu partyjnego literatów z kierownictwem partii reprezentowanym przez Jakuba Bermana, Edwarda Ochaba oraz Jerzego Morawskiego, by osądzić „Nową Kulturę”. Wówczas Berman i Ochab określili poemat jako „antypartyjny, szkodliwy i zniekształcający obraz [...] rzeczywistości, obrażający najgłębsze uczucia polskiej klasy robotniczej i całego narodu budującego w trudzie zręby socjalizmu”. 8 października Hoffman został zwolniony z funkcji naczelnego „Nowej Kultury”, Ważyk zaś nie poniósł żadnych konsekwencji.
„Bo ja byłem w domu wariatów, ale już się wyleczyłem”
Dyskusje wokół Poematu... oznaczały dla inteligencji konieczność opowiedzenia się po którejś ze stron. Maria Dąbrowska w swoim dzienniku notowała: „jakie Ważyk ma prawo mówić gorzkie prawdy znękanemu, zabiedzonemu narodowi, po tym wszystkim, co dotąd na chwałę partii wypisywał”, a jej zdanie podzielała duża część opinii publicznej. W jednym z najgłośniejszych tekstów odwilżowych O trudnym kunszcie womitowania autorstwa Ludwika Flaszena opublikowanym w „Życiu Literackim” autor pisał:
Text
Ważyk wierzył i chwalił – dziś gani i wątpi. Był głosicielem oficjalnego frazesu – dziś fascynuje się gorzką rzeczywistością. A ponieważ z obowiązków poety-chwalcy wywiązywał się gorliwie i bez uchybień – tym gwałtowniej womituje.
Zmiana poglądów partyjnego socrealisty była szokująca, on sam skomentował po latach ten zwrot słowami: „byłem w domu wariatów, ale już się wyleczyłem”.
Krytyk literacki Tomasz Burek, który w czasie ukazania się Poematu... zdawał egzaminy wstępne na Uniwersytet Warszawski, wspominał:
Text
to autodestrukcyjne dzieło, owoc buntu i zaprzeczenia wewnętrznego, wielkiej niezgody, wielkiego protestu przeciw ideom oderwanym – zdawało się przynosić katharsis tak potrzebne kulturze polskiej złapanej w pułapkę stalinizmu.
Autor cytatu
Burek, T. (1998). „Żadnych marzeń”. Warszawa: Pokolenie
Wrzawa wokół Poematu dla dorosłych nie cichła do roku 1957, a utwór w zależności od zmieniających się sytuacji politycznych był odczytywany na nowo. Dzięki niemu zaczęto poruszać takie tematy, jak swoboda twórcza czy partyjność sztuki, a Józef Chałasiński i Adam Schaff podjęli dyskusję na temat teoretycznych podstaw nauki, dorobku polskiej humanistyki oraz jej perspektyw. Według postawionej przez nich tezy założenia socjalizmu nie dały podstaw do rozwoju kultury duchowej społeczeństwa.
Poemat wywołał burzę nieporównywalną z żadnym innym dziełem w historii polskiej literatury. W 1956 roku po przepychankach z cenzurą Ważyk wydał swój utwór w tomie Poemat dla dorosłych i inne wiersze w nakładzie 5000 egzemplarzy. W 1964 roku wiersz otrzymał jednak oficjalny zakaz publikacji, nie można też było o nim wzmiankować w innych tekstach. Po latach Ważyk mówił:
Text
Ludzie potępiający mój poemat po tygodniu czy po dwóch mieli zmienić się w gorliwych obrońców. Nie była to zasługa poematu, było to znamię czasu.
Autor cytatu
Ważyk, A. (1981). „Losy poematu”. W: „Polityka”. Nr 1, s. 10–11.
Źródła:
Chrząstek, T. (2003). Ucieczka z domu wariatów czyli o „Poemacie dla dorosłych” raz jeszcze w: „Rocznik Historii Prasy Polskiej. Nr 6/1(11).