Warszawiacy zgromadzeni na placu zaczynają od zagrzewających do walki, skocznych melodii, marszowych, „ku pokrzepieniu serc”. Śpiewają m.in. napisaną podczas powstania Sanitariuszkę Małgorzatkę do słów urodzonego w 1922 roku Mirosława Jezierskiego „Karnisza”, która jest żartobliwą historią rodzącego się uczucia („Niespodziewanie przyszła miłość/ Jak amunicja do pe panc”) i dramatu powstańców, którzy nie mieli czym walczyć: Małgorzatka wybiera jednak innego żołnierza, bo tamten ma broń, a zakochany w niej powstaniec – nie. Upamiętniona w piosence Janina Załęska-Niewiarowska „Małgorzata”, sanitariuszka z pułku Baszta, rzeczywiście uratowała życie jej kompozytorowi, rannemu podczas powstania Janowi Markowskiemu, pseudonim „Krzysztof” – zdobyła cudem leki i opiekowała się nim przez kolejne tygodnie.
W miarę wspominania kolejnych walk, porażek, tragicznych wydarzeń i odwetów okupanta – podczas koncertu robi się coraz bardziej lirycznie. Wybrzmiewa Marsz Mokotowa (autorstwa tych samych twórców co Sanitariuszka…), mokotowskiego hymnu, który co roku 1 sierpnia o godzinie 17.00 rozbrzmiewa również z zegara Domku Gotyckiego przy ulicy Puławskiej 59.
Zawsze w powietrzu płyną także słowa napisanego w pierwszych dniach powstania Marszu Żoliborza („W bój przeciw nam rzucili tysiąc sztukasów,/ Lotniczych asów, / Sto tygrysów, sto tygrysów,/ Krzyczą, że myśmy dzicy bandyci z lasów”,); poruszająca Modlitwa Armii Krajowej, powstała jeszcze w październiku 1939 roku, i upamiętniająca ofiary getta warszawskiego piosenka Warszawo ma, która zapadła w serce dzięki wykonaniu Zofii Mrozowskiej, grającej uliczną, żydowską śpiewaczkę w filmie Zakazane piosenki w reżyserii Leonarda Buczkowskiego. Nierzadko płyną łzy.
Śpiewanie kończą tradycyjnie Warszawskie dzieci, ułożone cztery tygodnie przed wybuchem powstania przez Andrzeja Panufnika (muzyka) i Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego (tekst), poety z grupy Kwadryga, nadawane podczas powstania przez radiostację Błyskawica.