Te pytania nie dawały Szczepańskiemu spokoju. 29 sierpnia 1944 r., gdy miał chwilę wolnego czasu po kolejnej wymianie ognia, wyjął z kieszeni zniszczony szkolny zeszyt i napisał w nim wiersz, który stanie się jego najsłynniejszym – i ostatnim – dziełem poetyckim. Zawarł w nim całą nadzieję, gniew, gorycz, wściekłość i ogień swojego młodego serca, a także ból Polaków, którzy zostali złapani między "czarną śmiercią" niesioną przez nazistów a "czerwoną zarazą", która obiecała Polsce wyzwolenie – i nowe zniewolenie.
Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam kraj przedtem rozdarwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.
Czekamy ciebie, ty potęga tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem,
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.
Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce,
i jak bezsilnie zaciskamy ręce,
pomocy prosząc, podstępny oprawco.
Żebyś ty wiedział, dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy tu kląć będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.
Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej,
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.
Legła twa armia zwycięska czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i ścierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.
Miesiąc już mija od powstania chwili,
łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.
Czekamy ciebie nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych — mamy ich tysiące,
i dzieci są tu, i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.
Czekamy ciebie — ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz i my wiemy o tym,
chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.
Nic nam nie zrobisz — masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić…
Śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.
Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska — zwycięska — narodzi
i po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
czerwony władco rozbestwionej siły.
(Wiersz powstał 29 sierpnia 1944 r., pod wpływem huku dział zbliżającego się frontu wschodniego. Był publikowany w obiegu podziemnym w latach osiemdziesiątych – przyp. tł.).
Trzy dni po napisaniu tego wiersza, który przeszedł do historii pod tytułem "Czerwona Zaraza", jego autor stoczył swoją ostatnią bitwę. 1 września 1944 r. "Ziutek" osłaniał odwrót powstańców z warszawskiej Starówki i podczas wymiany ognia na ulicy Barokowej został ciężko ranny. Jego towarzysze broni przenieśli nieprzytomnego Szczepańskiego podziemnymi kanałami do Śródmieścia, zawieźli do szpitala powstańczego przy Czackiego, a gdy ten został zbombardowany, "Ziutek" trafił do szpitala przy Marszałkowskiej 75, gdzie zmarł 10 września.