Młotek na Smolnej
Nietypowy projekt w dorobku cenionego architekta, nietypowa lokalizacja, kształt, inwestor i mieszkańcy. Wysoki blok przy ulicy Smolnej w Warszawie od pół wieku wyróżnia się nie tylko w panoramie miasta, ale i na tle powstającej w tym samym czasie architektury.
Dla jednych to „młotek”, bywa też nazywany „dolarowcem”, inni widzą w nim „blok z opadniętą szczęką”. Już sam fakt, że gmach przy Smolnej 8 ma wśród mieszkańców miasta swoje pseudonimy, czyni go wyjątkowym – nie ma wielu budynków w Warszawie, które doczekały się powszechnie używanych przezwisk. Wznoszący się nad wiślaną skarpą mieszkalny wieżowiec jest rozpoznawalny: ma charakterystyczny wygląd, a ze względu na lokalizację, niczym niezasłonięty, jest widoczny w wielu punktów w mieście. Ale wyróżnia go nie tylko wygląd – to nigdy nie był zwykły blok mieszkalny.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok z lotu ptaka na wieżowiec przy ul. Smolnej 8 w Warszawie, 1975, Archiwum fotograficzne Lecha Zielaskowskiego/Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC
Obrazek
mlotekwiezowiec_nac_.jpg
Oddany do użytku w 1976 roku 19-piętrowy gmach powstał dla Przedsiębiorstwa Usług Mieszkaniowo-Administracyjnych (PUMA). Było to państwowe przedsiębiorstwo zajmujące się organizacją pobytu w Polsce dla cudzoziemców oraz żyjących na stałe za granicą Polaków, dyplomatów, przedstawicieli biznesu itp. PUMA posiadała swoje budynki hotelowe, w których mieszkali przybywający tu goście z zagranicy. Jak łatwo się domyślić, nie chodziło tylko o zapewnienie gościom wygód, ale i nadzór nad nimi – system polityczny PRL w każdym widział potencjalnego szpiega, którego należało dyskretnie kontrolować. „Młotek” ze Smolnej nie pełnił swojej jednak pierwotnej funkcji zbyt długo, wkrótce został bowiem przekształcony w budynek mieszkalny. Ale ze względu na wyższy niż gdzie indziej standard mieszkań były one bardzo drogie i dostępne wyłącznie za dewizy – dlatego w latach PRL-u był nazywany „dolarowcem”.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Blok mieszkalny przy ulicy Smolna 8 w Warszawie, fot. WisłaWwa/CC BY-SA 4.0
Obrazek
smolna_8_in_warsaw.jpg
Nie był zresztą jedynym tego typu obiektem w Polsce. Najbardziej znany „dolarowiec” stoi w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz – zbudowany według projektu Stanisława Michela w 1969 roku wieżowiec ze względu na nietypowych mieszkańców do dziś owiany jest wieloma legendami. I gdański, i warszawski „dolarowiec” zyskały formę wyeksponowanego w przestrzeni miasta wieżowca. Ten z Wrzeszcza stanął wśród niskiej zabudowy, nad którą zdecydowanie górował. Stołeczny posadowiono na krańcu skarpy, naprzeciwko gmachu Muzeum Narodowego, blisko Traktu Królewskiego. Do dziś dominuje nad sąsiadującą zabudową, jest też doskonale widoczny czy to z położonego poniżej Powiśla, czy z praskiej strony Wisły. Warszawski „młotek” pomieścił 140 mieszkań o metrażu od 40 do 60 m2 (to nieco więcej niż obowiązujący wówczas normatyw). Na każde z 19 pięter można było dojechać szybką, znacznie nowocześniejszą niż standardowa, windą. Integralną częścią budynku była przeszklona i wyposażona w duży taras kawiarnia na parterze oraz dwupoziomowa restauracja z klubem na szczycie wieżowca. Do tej ostatniej można się było dostać osobną windą, która nie zatrzymywała się na żadnym z pięter, wioząc gości wprost do lokalu na ostatniej kondygnacji. Co ciekawe, przez wiele lat zajmująca 18 i 19 piętro wieżowca restauracja ze wspaniałym widokiem na Wisłę i jej prawy brzeg była ogólnodostępna, mimo zlokalizowania w „luksusowym” budynku była przystępna także cenowo.
66-metrowy wieżowiec przy Smolnej zaprojektowali Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski. Powierzenie im tego zadania nie było dziełem przypadku: architekci od końca lat 50. zajmowali się projektowaniem różnych utrzymanych w nowoczesnym stylu budowli w centrum Warszawy. To spod ich ręki w latach 60. wyszły składające się z kilku wysokich budynków mieszkalnych osiedla Grzybów (położone między placem Grzybowskim a ulicą Świętokrzyską) i Srebrna (w kwartale Towarowa–Miedziana–Pańska), wieżowiec mieszkalny z barem „Oaza” na Targowej, supernowoczesny pawilon handlowy „Chemii” czy szczególnie lubiane przez mieszkańców bary szybkiej obsługi: „Praha” w Alejach Jerozolimskich, „Zodiak” w zespole Ściany Wschodniej i „Gruba Kaśka” przy Arsenale.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pawilon "Chemii", projekt: Jan Bogusławski, lata 60. XX w., fot. Zbyszko Siemaszko
Obrazek
pawilon_chemii_lata_60_fot._zbyszko_siemaszko_1.jpg
Choć projekt modernistycznego wysokościowca w sąsiedztwie monumentalnego gmachu Muzeum Narodowego pasował do ich dorobku z lat 60., Jan Bogusławski nie zawsze rysował mieszkalne wieżowce, a gdy obmyślał kształt „młotka”, był już bardzo uznanym architektem ze zróżnicowanym doświadczeniem. Karierę zaczynał w latach międzywojennych, kiedy projektował głównie meble: na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku zdobył Grand Prix za projekt mebli weekendowych, jego projekty wypełniały też część wnętrz polskiego pawilonu na Wystawie Światowej w Nowym Jorku dwa lata później. Po II wojnie światowej, jak wielu architektów, został członkiem Biura Odbudowy Stolicy, pracując przy odbudowie zabytków, w latach 40. i 50. kontynuował też projektowanie wnętrz: spod jego ręki wyszły koncepcje reprezentacyjnych przestrzeni siedziby ówczesnej Rady Państwa, Ministerstwa Komunikacji, gmachu Rady Ministrów, skrzydła gościnnego Belwederu czy transatlantyku „Batory”.
Gdy w architekturze zadekretowany został socrealizm, Bogusławski projektował m.in. budynek kina „Praha”, zabudowę mieszkaniową pierzei Alej Jerozolimskich (między Kruczą a Marszałkowską) czy osiedle przy ulicy Gagarina. Zgodnie z narzuconą stylistyką te obiekty mają tradycyjne i dość monumentalne kształty. W tym samym czasie Bogusławski był odpowiedzialny za nowoczesne projekty świątyń z wyraźnym autorskim rysem: jeszcze w latach 40. razem z Jerzym Łowińskim kończył według własnej wizji rozpoczętą w latach 30. budowę kościoła pw. św. Andrzeja Boboli na Saskiej Kępie w Warszawie, a w latach 50. opracowywał koncepcję kościoła, dziś katedry, pw. Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli. To budynek wyprzedzający swój czas: jest echem form świątyń gotyckich przełożonym na język architektury nowoczesnej, zbudowanym z elementów prefabrykowanych. Kiedy tylko socrealizm upadł w połowie lat 50., architekt mógł już projektować w nowoczesnym stylu – dowodem tego zarówno modernistyczne wieżowce, jak i bardzo zaawansowany konstrukcyjnie pawilon „Chemii” (rozebrany w 2008 roku). Choć Jan Bogusławski pozostawił po sobie wiele nowoczesnych w formie obiektów, jego opus magnum ma zupełnie inny charakter: to ten architekt był odpowiedzialny za koncepcję odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie i kierował ogromnym zespołem, który w latach 70. i 80. odtwarzał jedną z najważniejszych historycznych budowli w stolicy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok nowego gmachu Instytutu Oftalmicznego w Warszawie, 1870, fot. Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa
Obrazek
gmachu_instytutu_oftalmicznego_w_warszawie.jpg
Wieżowiec mieszkalny przy Smolnej 8 powstał na miejscu zniszczonego w czasie II wojny światowej Instytutu Oftalmicznego. Zbudowany w latach 1866–1870 budynek projektu Henryka Marconiego mieścił instytut i szpital okulistyczny. Trzykondygnacyjny budynek, nawiązujący formą do włoskich miejskich pałaców epoki renesansu, został spalony w czasie powstania warszawskiego, a jego pozostałości rozebrano w 1945 roku. Ponad dwie dekady później Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski zaprojektowali tu efektowny i do dziś wyróżniający się wieżowiec. Najbardziej charakterystycznym elementem budynku, któremu zawdzięcza on pseudonim „młotek”, jest kształt dwóch najwyższych kondygnacji, szerszych od pozostałych, a zarazem oddzielonych od nich głębokim wcięciem w bryle. Cały budynek ma dość surowy wyraz, a że pozbawiony jest ozdób czy detali i siła jego wyrazu wynika z samego budulca, często bywa określany mianem brutalistycznego. W latach 60. i 70. taka stylistyka była uważana za nowoczesną i prawdziwie wielkomiejską. W 1982 roku, zaraz po śmierci Bogusławskiego, na łamach miesięcznika „Architektura” Bohdan Gniewiewski wspominał swojego zawodowego partnera: „Bogusławski jako architekt dostrzegał zawsze istotną spójność między wnętrzem, meblem, detalem architektonicznym, kształtowaniem całego obiektu architektonicznego i wreszcie kształtowaniem struktury urbanistycznej tego obiektu”.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Blok mieszkalny przy ulicy Smolna 8 w Warszawie, fot. Adam Burakowski/Reporter/East News
Obrazek
smolna_8_mlotek_warszawa_en_01213932_5171.jpg
Jesienią 2024 roku w Domu Kultury Śródmieście przy Smolnej 9 odbyła się wystawa, będąca owocem pracy badawczej studentek i studentów sztuk społecznych w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, którzy zbierali wspomnienia i relacje mieszkańców „młotka”. Wśród zapisanych rozmów pojawiają się wzmianki o wykradaniu listów ze skrzynek (robiły to dzieci – korespondencja mieszkających z bloku cudzoziemców była cenna ze względu na zagraniczne znaczki pocztowe), o hałasie rekompensowanym przez widok z okien czy legendy o tajemniczych mieszkańcach oraz skaczących z okien samobójcach. Wszystkie można przeczytać na stronie projektu – ujawniają część mitów związanych z warszawskim „dolarowcem”, który od 2016 znajduje się w gminnej ewidencji zabytków Warszawy.