Czesław Bielecki, Mateusz Machalski: Hasło może być obrazem [WYWIAD]
O polskiej szkole plakatu, napisach na murze, przetargach i zamykaniu opowieści o kraju w logotypie rozmawiamy z Czesławem Bieleckim, autorem koncepcji i Mateuszem Machalskim, twórcą typografii znaku słowno-graficznego "Polska. Solidarność dla wolności".
Spotykamy się z okazji prezentacji znaku słowno-graficznego "Polska. Solidarność dla wolności" panów projektu. Czemu służy taki znak, po się tworzy logotypy krajów?
Mateusz Machalski: Od zarania dziejów ludzie mieli potrzebę identyfikowania się ze znakami.
Mateusz Machalski, fot. Paweł Starzec
Dotyczy to zarówno skali makro, kiedy to swoje znaki tworzą państwa i miasta, jak i mikrofirm, czy nawet klubów. Również niewielkie społeczności, kluby, stowarzyszenia identyfikują się poprzez znaki, komunikując w ten sposób swoją tożsamość.
Identyfikacje państwa rządzą się oczywiście zupełnie innymi prawami niż logotypy firm czy klubów. Po pierwsze z uwagi na ilość reprezentowanych osób, po drugie na ilość organów, które w jego imieniu działają. W Polsce taki trzon komunikacji stanowi wzór herbu (orła na tarczy) narysowany odręcznie przez Andrzeja Heidricha (na podstawie projektu prof. Kamińskiego), niestety z uwagi na technologię ciężko go reprodukować. Projekt, o którym rozmawiamy i do którego zostałem zaproszony jako osoba zajmująca się typografią, dotyczy stworzenia znaku promocyjnego kraju, znaku, którym polska będzie się mogła przedstawiać zagranicą.
Jaki komunikat powinien się znaleźć w takim logotypie? Jak się opowiada o kraju znakiem?
Czesław Bielecki: Zrobiono kiedyś badanie na temat tego, jaki znak najsilniej kojarzy się z Polską. Zwyciężył wtedy bocian. Niestety bocian na znak promocyjny Polski nie nadaje się choćby dlatego, że nie jesteśmy jedynym krajem, w którym żyją te ptaki. A na takim znaku powinno znaleźć się coś unikalnego, jednoznacznie kojarzącego się tylko z tym jednym miejscem na ziemi. Hiszpanie w swoim znaku wykorzystali twórczość Joana Miró, rozpoznawalnego na całym świecie artysty o bardzo charakterystycznym stylu. My nie mamy takich znaków-ikon, czegoś, co od pierwszego spojrzenia każdemu cudzoziemcowi by mówiło: to Polska. Wiele było już podejmowanych prób stworzenia takiego znaku Polski, nie wszystkie udane, bo zagadnienie nie jest łatwe.
Czesław Bielecki podczas prezentacji znaku "Polska. Solidarność dla wolności", fot. 2023, fot. Adam Chełstowski / Forum
My zdecydowaliśmy się sięgnąć po pewien kod kulturowy. Była nim estetyka ukształtowana m.in. przez mistrzów związanych z polską szkołą plakatu, Henryka Tomaszewskiego czy Jana Młodożeńca, ważny w polskiej sztuce i projektowaniu trend, czyli zabawa z liternictwem, kiedy słowo jest od razu znakiem, napis - przekazem, w którym nie ma podziału na litery i obraz. Sensem naszego znaku jest to, że hasło, które się w nim pojawia, nie jest napisem, który jest wyjaśniany czy dopełniany ilustracją. Używając neologizmu, taki słowobraz wydaje mi się ideałem logotypu.
MM: Litera jako konstrukt i byt może działać w dwóch światach równolegle, w świecie literackim jako zapis konkretnych dźwięków, ale i w świecie wizualnym. Bo każda litera poza swoim znaczeniem dźwiękowym może też nieść ze sobą pewną emocję. Krój liter ma ogromne znaczenie, działa na tych, którzy je czytają. Nie złożymy Biblii krojem pisma Helvetica, bo dla każdego będzie odczuwalny dysonans pomiędzy treścią a charakterem tych liter. Polska szkoła plakatu, która jest wybitnym, ważnym doświadczeniem, a dorobek jej mistrzów jest znany na świecie, udowodniła właśnie, że litera jako byt jest w stanie bardzo dużo komunikować nie tylko na poziomie słowa, języka literackiego, lecz także wizualnie.
Nie trudno dostrzec w tym znaku także echa ikonicznego znaku "Solidarności", zaprojektowanego przez Jerzego Janiszewskiego.
CB: Bowiem ten znak jest polską ikoną, rozpoznawalną na świecie i nadal bardzo żywą. Wciąż na demonstracjach można zobaczyć transparenty z hasłami pisanymi "solidarycą". To znak, który ludzie identyfikują z walką o wolność i godność. Inspirując się nim, wpisaliśmy się w istniejący i zrozumiały, wciąż ewoluujący kod kulturowy. Kiedy wymyślałem ten znak dwa lata temu, słowa "wolność" i "solidarność" miały inną wagę i treść, niż mają dziś, w obliczu agresji Rosji na Ukrainę, wojny toczącej się tuż obok nas oraz solidarności, którą okazujemy sąsiadom.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Jerzy Janiszewski, plakat, 1980, z kol. Danuty i Jerzego Brukwickich, fot. materiały prasowe
Obrazek
Jerzy Janiszewski, plakat, 1980, z kol. Danuty i Jerzego Brukwickich, fot. materiały prasowe organizatora
MM: Znak Janiszewskiego jest wizualną ikoną na światowym poziomie, która jest na tyle mocna, że funkcjonuje pod każdą szerokością geograficzną i pojawia się w różnych kontekstach. Dowodem jej siły jest nawet to, że słowo "solidaryca" jest już dziś terminem akademickim. To także bardzo pojemny kod kulturowy, w którym mogły powstawać i wyraziste okładki książek autorstwa Jana Bokiewicza, i plakaty Jana Młodożeńca. Siłą tego znaku jest jego lapidarność, zamaszystość, wrażenie, jakby powstał jednym gestem ręki (choć oczywiście stały za nim setki szkiców i lata doświadczenia zawodowego).
Czy to znak Solidarności i związany z nim kod kulturowy był od początku punktem wyjścia dla tego projektu?
CZ: Nie. Punktem wyjścia było założenie, że w znaku musi się pojawić słowo Polska oraz hasło, które ma ją symbolizować. Lecz pokazane tak, aby dla każdego było zrozumiałe, niezależnie od tego, na jaki język zostanie przetłumaczone – bo od razu zakładaliśmy, że znak będzie funkcjonował w wielu alfabetach i językach. I że hasło będzie polską flagą.
MM: Sposób, w jaki znak miał być wykorzystywany, narzucił myślenie o literze.
Szkic do projektu znaku "Polska. Solidarność dla wolności", proj. Czesław Bielecki
Musiał dać się adaptować do wielu alfabetów i sposobów zapisu, w których te same słowa różnią się nie tylko kształtem, lecz także liczbą liter. Panu Czesławowi bardzo zależało, aby zachować formę znaku niezależnie od tego, czy zapisywany będzie po gruzińsku, hebrajsku, czy po węgiersku, w którym to języku słowo Polska, czyli „Lengyelország”, jest po prostu o wiele dłuższe. Co więcej: w alfabecie łacińskim, w grece czy w cyrylicy występują majuskuła i minuskuła, czyli wielkie i małe litery, które nie istnieją np. w hebrajskim czy chińskim – i z tym musieliśmy sobie poradzić, i uwzględnić to w projektach. Zdecydowaliśmy się na zapis wielkimi literami, żeby nie powstał dysonans pomiędzy poszczególnymi wersjami. To było wielkie wyzwanie, aby znaleźć taki krój tłustych, pędzlowych liter, które będą w podobny sposób wyglądać w wielu skryptach, aby znak nie stracił swoich estetycznych i ideowych związków z polską sztuką plakatu, z solidarycą, z estetyką napisu na murze.
Jest między panami spora różnica wieku, a więc i poglądów czy doświadczeń. Czy miało to znaczenie dla waszej współpracy?
CB: Pracując nad koncepcją tego znaku, szlifując go w różnych językach, wiedziałem, że potrzebny jest w tym przedsięwzięciu specjalista z dziedziny typografii. Zwróciłem się o pomoc do Jana Bokiewicza. I to on polecił mi Mateusza, jako osobę, która z pewnością podoła takiemu wyzwaniu. I choć nie znaliśmy się wcześniej, dość szybko zaczęliśmy rozumieć wspólny cel tego projektu. Współpraca poszła nam doskonale. Obaj jesteśmy profesjonalistami, czyli nie jesteśmy zazdrośni o swoje pomysły, szanujemy nawzajem swoje kompetencje i sobie ufamy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Szkice do projektu znaku "Polska. Solidarność dla wolności", projekt: Czesław Bielecki, typografia: Mateusz Machalski
Obrazek
machalski_szkice_poczatkowe_kopia.jpg
MM: Na polskich uczelniach artystycznych wciąż obowiązuje system mistrzowski, mentorski, on bardzo ułatwia nawiązywanie współpracy ze starszymi kolegami i koleżankami. Z czasów studiowania grafiki zostały mi liczne przyjaźnie z mistrzami. Przez wiele lat pracowałem z Andrzejem Heidrichem, regularnie pracuję z prof. Lechem Majewskim, z którym przygotowujemy już kolejne Międzynarodowe Biennale Plakatu w Warszawie. W branży kreatywnej to jest dość normalne i naturalne, a różnice życiowych doświadczeń czy spojrzenia na świat mogą być tylko twórczą wartością. Nie mówiąc już o tym, że znam wielu starszych projektantów, jak nieżyjący już prof. Rosław Szaybo, który w wieku ponad osiemdziesięciu lat światłością i otwartością umysłu mógłby obdzielić wiele młodych osób.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Etap projektowania typografii do znaku słowno-graficznego "Polska. Solidarność dla wolności"
Obrazek
machalski_praca_w_edytorze_do_fontow.jpg
CB: Jestem wielkim zwolennikiem współpracy profesjonalistów z różnych specjalności. Nie wierzę w syntezę sztuk, w to, że chcąc udekorować projektowany budynek architekt sam stworzy piękną rzeźbę. Rozumiał to choćby Rafał Olbiński czy Janusz Kapusta, dyplomowani architekci. Odeszli od tego zawodu i zajęli się rysunkiem, malarstwem, projektowaniem plakatów, skupili się na tym, co ich pasjonowało, nie udając, że można jednocześnie projektować budynki i okładki książek. Współpraca, szukanie wspólnej wizji przez ludzi z różnych specjalności daje doskonałe efekty. W przypadku naszego znaku nie miałem wątpliwości, że do zaprojektowania typografii należy zaprosić kogoś, kto potrafi to dobrze zrobić.
Czy przy projektowaniu oglądaliście panowie tego typu znaki z innych krajów? Jak wygląda ich estetyka?
CB: Nie zająłbym się tym tematem, gdybym wcześniej nie interesował się tego typu logotypami. Nasza administracja ma wciąż problem z wybieraniem najlepszych projektów i ze zrozumieniem, czym jest twórczość. Dowiedziałam się, że jeden z poprzednich logotypów Polski został wybrany z drodze przetargu, bo znana agencja zadeklarowała, że zrobi to za darmo. Uznałem to za policzek dla wspaniałej tradycji polskiej grafiki, polskiego projektowania. To niepoważne, że mając światowej klasy twórców, jak Tomaszewski czy Młodożeniec, Polska jako kraj nie dopracowała się dobrego logotypu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Logo Hiszpanii, Sol de Miró, fot. archiwum prywatne
Obrazek
sol_de_miro_vectorizado.svg_.jpg
MM: Są w Polsce organizacje, które posiadają bardzo udane logotypy. Według mnie najlepszą tego typu współczesną realizacją jest logo "Teraz Polska" prof. Chylińskiego, znak biało-czerwonej falki zamkniętej w kwadratowej ramce – to czystość przekazu, prostota i czytelność, które powinny cechować taki znak. Warto też dodać przy okazji, że światowym trendem jest zmniejszanie liczby znaków, którymi posługują się kraje. Ich nadmiar rozprasza komunikat, a ten powinien być spójny i konsekwentny. Całkiem niedawno polskie ministerstwa ujednoliciły swoją komunikację – teraz widać, że każdy minister reprezentuje tę samą "firmę" – rząd, że mają wspólny cel. Jest to nie tylko lepsze jako przekaz kierowany do świata, lecz także tańsze – pozwala na szereg oszczędności, bo wszyscy mają wspólne materiały promocyjne czy szablony do prezentacji. Dziś takie podejście także jest ważne i potrzebne.