Louis-Ernest Le Sage, "Bulwary paryskie zimą", ok. 1880, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Z kolei Paryż, czyli najważniejsze miasto Wielkiej Emigracji, wzbudzał w romantykach jednoznacznie negatywne uczucia. Po pół roku mieszkania w nim, Słowacki napisał w liście do matki: "Wielu mam teraz znajomych, ale żadnego miłego, żadnego, z którym by mi było żyć przyjemnie – i chciałbym jak najprędzej wyrwać się z Paryża do jakiegoś cichego miasta Włoch, żeby samo miasto mogło przemawiać do mojej imaginacji – bo Paryż bardzo prozaiczny –szkaradny – ani tak świetny, jak był kiedyś dawniej" (J. Słowacki, "Dzieła", t. XI, "Listy do matki", oprac. E. Sawrymowicz, Wrocław 1949, s. 36). Nie znaczy to, że nie znalazł w nim nic godnego uwagi – zachwycał się pałacami, panoramą miasta ze szczytu kopuły Panteonu i cmentarzem Père-Lachaise, a także regularnie przechadzał się po ogrodzie Tuileries. Ogólnie jednak oceniał miasto negatywnie, czemu dał wyraz w poemacie "Paryż". Podobne zdanie miał Mickiewicz, który w liście do Lelewela pisał: "Nie uwierzysz, jakbym gorąco chciał ciebie widzieć, i w tym jednym celu nieraz chciałem jechać do Paryża, którym brzydzę się jak piekłem" (A. Mickiewicz, "Dzieła", t. XVI, "Listy część II", oprac. S. Pigoń i L. Płoszewski, Kraków 1954, s. 15). W "Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego" zarzucał Francuzom odejście od ideałów rewolucji. Kiedy więc pojawiła się możliwość wykładania literatury słowiańskiej na Collège de France, wahał się, jednak, jak wyznał Bohdanowi Zaleskiemu, "… są powody ważne za Paryżem" (A. Mickiewicz, "Dzieła", t. XVI, "Listy część II", oprac. S. Pigoń i L. Płoszewski, Kraków 1954, s. 301). Mickiewicz-wykładowca wierzył, że stolica Francji może stać się miejscem zjednoczenia ludów, i starał się wykorzystać do tego zajmowaną katedrę. Norwid, który w Rzymie widział stolicę europejskiego sumienia i odrodzenia, postrzegał Paryż i Londyn jako metropolie odchodzące od wartości chrześcijańskich i skrajnie zepsute. Dał temu wyraz choćby w wierszach "Larwa" i "Do księgarza".