Zanim zaczął grać, pracował jako ochroniarz w sklepie, był drwalem i opiekował się dziećmi w przedszkolu. Jesienią 2013 roku wydawca Paweł Joźwicki dostrzegł go podczas eliminacji do programu Must Be The Music w Rzeszowie. Do sprawdzenia się w eliminacjach, których zresztą Kortez nie przebrnął, namówiła go siostra.
Pierwszy raz wystąpił na żywo na Opole Songwriters Festival jesienią 2014 roku. W wywiadzie opowiadał o tym:
Nikt mnie nie znał. Jeszcze nie wyszła pierwsza epka „Zostań”. Kafejka, w której grałem, zapełniła się jednak straszną ilością ludzi. Nie miałem gotowych tekstów, cały koncert śpiewałem w anglo-pidgin, wymyślałem słowa trochę w angielskim, trochę, bo ja wiem, w jakimś fińskim. Głupio mi było, bo sam nie kumałem tego mieszanego języka, a metr przede mną siedzieli ludzie. Przerażające.
Miał już wtedy kontrakt z wytwórnią Jóźwickiego – Jazzboy. Na początku 2015 roku wydał pierwszą epkę Jazzboy Session, m.in. z utworem Zostań. Tytułową prośbę łatwo było odczytać jako fragment rozmowy między kochankami, którzy spotykają się ukradkiem, nie mają dla siebie wiele czasu. W wywiadach artysta tłumaczył jednak, że ten tekst uderzył go, gdy którejś niedzieli wieczorem wybierał się do pracy w Warszawie, a kilkuletni synek przebudził się i powiedział: „Tato, zostań”. „Nie mogłem spać” - opowiadał Kortez. Urodzony w 2012 roku syn Jonatan jest dla Korteza najważniejszą osobą na świecie.