Architekt nie ma na koncie wielu realizacji, jednak każda z nich stanowiła kamień milowy w rozwoju nowoczesnej architektury w Polsce. Był krytykiem, działaczem, autorytetem, którego opinie były słuchane i miały znaczenie nie tylko dla środowiska architektonicznego.
-
Jerzy Hryniewiecki urodził się w 1908 roku w Dorpacie, dziś zwanym Tartu, drugim co do wielkości mieście Estonii, należącym wówczas do Imperium Rosyjskiego. Ojciec Hryniewieckiego, Bolesław, botanik i nauczyciel akademicki, trafił do Dorpatu po amnestii, zwolniony w 1896 roku ze zsyłki w głąb Rosji (skazany był za udział w patriotycznych demonstracjach). W Dorpacie skończył studia i obronił doktorat; tytuł profesora zdobył zaś w 1914 roku na uniwersytecie w Odessie, gdzie przez kilka lat prowadził Katedrę Morfologii i Systematyki Roślin. Rodzina Hryniewieckich wróciła do Polski w 1919 roku, gdy Jerzy miał 11 lat. Bolesław Hryniewiecki został szefem Zakładu Systematyki i Geografii Roślin na Uniwersytecie Warszawskim, a także dyrektorem Ogrodu Botanicznego w Alejach Ujazdowskich (którym kierował aż do 1960 roku).
Jerzy Hryniewiecki w 1926 roku zdał maturę w prestiżowym Liceum im. Stefana Batorego, w klasie matematyczno-przyrodniczej. Jako nastolatek czynnie działał w harcerstwie, miał też wielki talent do nauki języków obcych: znał rosyjski, angielski, włoski i niemiecki. Ta umiejętność przydała mu się podczas licznych podróży zagranicznych w czasie studiów. Lata 1926–1931 Hryniewiecki spędził na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej (WA PW), jednym z najważniejszych wtedy ośrodków kształtowania nowoczesnej polskiej architektury, tyglu nowatorskich idei. To tam działało grono wybitnych wykładowców, m.in. Romuald Gutt, Oskar Sosnowski, Tadeusz Tołwiński, Jan Chmielewski, a studiowali twórcy awangardowych ruchów i orędownicy modernizmu. Hryniewiecki uczył się w pracowniach Mariana Lalewicza i Rudolfa Świerczyńskiego.
Poza nasiąkaniem nowymi koncepcjami dotyczącymi budowania studenci WA PW mieli szansę rozwoju w innych dziedzinach: w latach 20. i 30. bardzo popularnym wśród nich sposobem zarobkowania było projektowanie graficzne; Jerzy Hryniewiecki, podobnie jak m.in. o dwa lata młodszy Maciej Nowicki wraz ze swoją przyszłą żoną, Stanisławą Sandecką, na studiach projektował plakaty czy ulotki. Wśród młodzieńczych, przedwojennych realizacji architekta wymienić można również wnętrza kawiarni i sklepów, a także projekty wystaw i przestrzeni ekspozycyjnych.
W latach 30. Jerzy Hryniewiecki uczył się także w szkołach wojskowych, po których ukończeniu uzyskał stopień podporucznika w korpusie oficerów rezerwy artylerii. Miało to znaczenie dla jego wojennych losów: tuż po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 roku architekt trafił do obozu jenieckiego i w oflagu spędził całą wojnę. Nie był sam: w obozie oficerskim w Woldenbergu uwięzieni byli także m.in. Stanisław Brukalski, Jan Bogusławski czy jeden z "Tygrysów", Wacław Kłyszewski; architekci wspólnie projektowali, debatowali, uczyli się, mimo warunków starali się ciągle rozwijać.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wystawa Ziem Odzyskanych we Wrocławiu, 1948, fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna/Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Obrazek
wystawa_wroclaw_nac_123.jpg
Zaraz po zakończeniu II wojny światowej i wyzwoleniu Jerzy Hryniewiecki rozpoczął pracę jako wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej; w latach 1948–1954 uczył także na Wydziale Architektury Szkoły Inżynierskiej w Szczecinie. Jak większość warszawskich architektów w tamtym czasie współpracował z Biurem Odbudowy Stolicy. Dla BOS i Muzeum Narodowego w Warszawie zaprojektował w 1945 roku scenografię wystawy "Warszawa oskarża", której pomysłodawcą i kuratorem był Stanisław Lorentz. W 1948 roku w Hali Stulecia (wtedy zwanej Ludową) i na otaczających ją terenach ekspozycyjnych prezentowana była monumentalna, propagandowa Wystawa Ziem Odzyskanych, mająca udowodnić polskość i wykazać wysoką wartość ziem włączonych do granic kraju po II wojnie światowej. Jerzy Hryniewiecki był jej naczelnym architektem.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wystawa Ziem Odzyskanych we Wrocławiu, 1948, fot. Wojskowa Agencja Fotograficzna/Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Obrazek
wystawa_nac_12.jpg
Już w 1946 roku twórca razem z młodszym o rok kolegą Markiem Leykamem – z którym Hryniewieckiego połączyło zarówno Liceum im. Batorego, jak i WA PW – zaprojektowali gmachy Najwyższej Izby Kontroli przy ul. Marszałkowskiej (dziś to Sąd Rejonowy m. st. Warszawy) czy budynku biurowego dla Ministerstwa Obrony Narodowej przy ul. Chałubińskiego. Obie budowle, stosownie do funkcji surowe i monumentalne, należą do nurtu modernizmu. Zespół kierowany wspólnie przez Hryniewieckiego i Leykama tuż po II wojnie światowej uczestniczył w licznych konkursach architektonicznych, np. na Dworzec Centralny czy siedzibę Narodowego Banku Polskiego. Dla architektów wielkim wyzwaniem było proklamowanie w polskiej architekturze socrealizmu: obaj byli jego przeciwnikami, jednak żaden nie chciał zrezygnować z pracy zawodowej. Hryniewiecki trafił do Warszawskiego Biura Projektów Budownictwa Przemysłowego – w przypadku rządzących się swoimi prawami obiektów industrialnych nie wymagano stosowania reguł architektury "socjalistycznej w treści, narodowej w formie". Tam właśnie architekt pracował w zespołach projektujących m.in. rozbudowę zakładów "H. Cegielski" w Poznaniu czy budowę Fabryki Samochodów Osobowych (FSO) na Żeraniu w Warszawie i Samochodów Ciężarowych w Lublinie.
W latach socrealizmu Hryniewiecki prowadził wykłady z historii architektury (w tym antycznej), projektował wystawy, pisał artykuły m.in. na temat związków architektury i natury – być może za sprawą ojca-botanika miał większą niż inni świadomość relacji między krajobrazem naturalnym a zurbanizowanym, rozumiał konieczność współistnienia, a nie dominacji człowieka nad przyrodą. Już w 1945 roku w czasie obrad reaktywowanej w II wojnie światowej Państwowej Rady Ochrony Przyrody mówił w referacie:
Musimy przeprowadzić wyraźny podział funkcjonalny terenów. Życie miast i ich rozwój musimy ograniczyć do terenów na to przeznaczonych. Nie stać nas dziś na rozpraszanie wysiłków technicznych i ekonomicznych na nie ograniczonych ściśle przestrzeniach. Pozostałe tereny muszą się stać programowo i bezwzględnie terenami niebudowlanymi, terenami przyrody. [...] Dziś wiedza o mieście uważa miasto za organizm, który jak każdy organizm podlega prawom przyrody. Dziś badamy wyroki natury ciążące nad miastami jako wielkimi skupiskami ludzkimi. Od razu rzuca się tu w oczy pierwsza oczywistość: człowiek nie może żyć dobrze tam, gdzie źle żyje drzewo lub inna roślina [...].
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok z lotu ptaka od strony Wisły na Stadion Dziesięciolecia, 1975 - 1978, fot. Archiwum fotograficzne Lecha Zielaskowskiego/Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Materializacją postępowych poglądów Hryniewieckiego na relacje pomiędzy naturą a architekturą był projekt Stadionu Dziesięciolecia. Konkurs architektoniczny na jego projekt odbył się w 1953 roku, a pierwszą nagrodę otrzymał zespół w składzie: Jerzy Hryniewiecki, Zbigniew Ihnatowicz, Jerzy Sołtan (w czasie prac nad projektem dwóch ostatnich zastąpili Marek Leykam i Czesław Rajewski). Mogącą pomieścić nawet 100 tysięcy widzów arenę architekci wpisali w zastany krajobraz: lekko zagłębione boisko otoczyli usypanym z wojennych gruzów wałem, który stał się podstawą założonej na owalnym planie widowni. Prawie pozbawiony tradycyjnych elementów architektonicznych obiekt stał się w ten sposób właściwie niewidoczny, rozległy, płaski, o zboczach porośniętych zielenią, przez co sprawiał wrażenie naturalnego fragmentu nadrzecznego pejzażu. Choć ogromny, stadion nie górował nad okolicą, nie dominował w krajobrazie. Zintegrowany z zielenią, wykorzystujący odpady w postaci gruzu projekt nawet z dzisiejszej perspektywy wydaje się wizjonerski. Stadion Dziesięciolecia został rozebrany w 2006 roku.
Hryniewiecki nie akceptował ideologii socrealizmu nie tylko z powodów politycznych. Był wielkim orędownikiem nowoczesności, sięgania po technologiczne osiągnięcia i nowe materiały, podczas gdy realizm socjalistyczny ich unikał, jawiąc się twórcy jako cofanie architektury, hamowanie jej rozwoju, a co za tym idzie – uniemożliwianie ludziom dostępu do coraz lepszych miejsc do życia i pracy. I choć w 1951 roku był komisarzem zorganizowanego w Zachęcie Pierwszego Ogólnopolskiego Pokazu Projektów Architektury, na którym prezentowano projekty i realizacje spod znaku socrealizmu (innych wtedy właściwie nie było), pozostał wobec nich krytyczny. Podczas towarzyszącego wystawie sympozjum mówił:
Pokaz przedstawił wspaniałe możliwości plastyczne, olbrzymie bogactwo architektonicznej koncepcji, bogactwo rozwiązań w oparciu o tradycję, o zasady klasyczne, o podkład tak czy inaczej pojętej kompozycji architektonicznej. Mimo to, pokaz zdradził niebezpieczne ubóstwo materiału, z którego to bogactwo formy ma się wytworzyć ubóstwo form konstrukcyjnych, którym i operują autorzy. [...] poszczególne budynki, a zwłaszcza monumentalne, które są tutaj przedstawione na tym Pokazie, powinny być budynkami pionierskim i postępu technicznego i organizacyjnego, powinna w nich znaleźć wyraz pełnia możliwości dzisiejszych organizacyjnych form budowy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Architekci podczas dyskusji w kuluarach. Od lewej stoją: profesor Jerzy Hryniewiecki, architekt Ewa Garber, profesor Zdzisław Mączeński, profesor Kaczorowski, architekt Zbigniew Karpiński, redaktor czasopisma "Architektura" Jan Minorski. Ogólnopolska narada architektów w Sali Kongresowej w Warszawie, 1956, fot. Archiwum fotograficzne Zbyszka Siemaszki/Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Obrazek
architekci_podczas_dyskusji_nac.jpg
W latach stalinizmu jawna krytyka budowlanych dokonań nie była możliwa, kiedy jednak ten ostatecznie upadł po odwilży 1956 roku Jerzy Hryniewiecki stał się jednym z najważniejszych zwolenników stosowania nowoczesnych maszyn, sposobów budowania i nowych technologii z prefabrykacją na czele. W pierwszym numerze poświęconego wzornictwu magazynu "Projekt" w 1956 roku złożył deklarację: "Chcemy być nowocześni". Pisał: "W imię fałszywie pojętej tradycji, czy to w architekturze, czy w plastyce w ogóle, odebraliśmy ludziom możliwość korzystania z postępu technicznego, to znaczy odebraliśmy im światło, kolor, przestrzeń [...]". W 1960 roku, podsumowując organizowane w Polsce w latach 1956–1959 pokazy dokonań architektonicznych, twierdził już wprost:
Twarda surowa niewola sztywnych kanonów i przesądów urbanistycznych została złamana i zastąpiona wolnością architektury, która nawet dławiąc się w starych liniach zabudowy kontrastem lekkości, jasności i wesołości, wnosi nawet w ponure pozostałości miast starych – świeżość i twórczą radość oraz społeczny postęp.
Tuż po odwilży, gdy znów można było tworzyć w duchu modernizmu, sięgać po nowe formy i konstrukcje, Hryniewiecki razem z Markiem Leykamem i Tadeuszem Rupniewskim zaprojektował basen Klubu Sportowego Legia w Warszawie i jej najbardziej efektowną część – nowoczesną, czterokondygnacyjną skocznią pływacką.
Gry i zabawy na terenie basenu. Basen pływacki Legii w Warszawie. Socjalistyczna Agencja Prasowa, 1947, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Obiekt dziś niestety nie istnieje, podobnie jak jedna z najbardziej udanych i wartościowych architektonicznie budowli Polski powojennej – pawilon handlowy Supersam w Warszawie. I on powstał jako realizacja głoszonej przez Hryniewieckiego potrzeby postępu, nowoczesności, sięgania po najnowsze materiały i odważne konstrukcje. Położony na granicy dzielnic Śródmieście i Mokotów budynek zaprojektowali Maciej Krasiński, Ewa Krasińska, Jerzy Hryniewiecki, Zbigniew Karpiński oraz konstruktorzy: Wacław Zalewski, Andrzej Żurawski, Stanisław Kuś. Konkurs na projekt Supersamu rozstrzygnięto w 1959 roku, a pierwsze zakupy można było zrobić tam trzy lata później. Budynek mieścił rozległe, otwarte, pozbawione podpór wnętrze nakryte wiszącym dachem o innowacyjnej konstrukcji z żelbetowych słupów i stalowych lin oraz przeszklonych ścianach. Chłodne, betonowe przestrzenie działających tu sklepu i baru uzupełniono specjalnie dla nich projektowanymi mozaikami, meblami, dekoracjami. Supersam był dowodem na to, że efektowna forma i nowatorska konstrukcja mogą iść w parze z funkcjonalnością. Idei nie docenili jednak nam współcześni – budynek został rozebrany w 2006 roku.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Do dziś istnieje natomiast założenie będące jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków nie tylko w regionie, ale i całej Polsce – hala widowiskowa Spodek w Katowicach. Za jej projektem stał zespół, w skład którego początkowo wchodził także Jerzy Hryniewiecki; poza nim futurystyczną bryłę projektowali Maciej Krasiński, Maciej Gintowt, konstruktorzy Wacław Zalewski i Andrzej Żurawski. Pierwotnie Spodek projektowany był dla innej lokalizacji, w innej katowickiej dzielnicy. Kiedy podjęto decyzję o jej przeniesieniu do centrum miasta, Hryniewieckiego nie było już w zespole projektującym najbardziej znany "statek kosmiczny" w polskiej architekturze. Istnieją jednak plotki o tym, że to właśnie Hryniewiecki osobiście przekonał generała Jerzego Ziętka, wojewodę śląskiego, aby halę ulokować w samym sercu miasta.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Hala sportowo-widowiskowa "Spodek", 1972, fot. Zbyszko Siemaszko / Forum
Obrazek
spodek_forum_arch.jpg
W 1955 roku Jerzy Hryniewiecki został profesorem macierzystej uczelni; przez dwie kadencje, od 1957 do 1965 roku był bezpartyjnym posłem (nigdy nie należał do PZPR), w parlamencie szefował Komisji Budownictwa i Gospodarki Komunalnej. W latach 1957–1961 był także prezesem Stowarzyszenia Architektów Polskich. Zajmował się popularyzacją i krytyką architektury, publikował teksty w branżowych i masowych mediach, był konsultantem i autorytetem, którego zdanie i opinia miały ogromne znaczenie. Łączył pracę wykładowcy (także wizytującego inne, nie tylko polskie uczelnie), polityka, działacza i krytyka z pracą projektową. Został uhonorowany wieloma państwowymi odznaczeniami, zaś w 1977 roku otrzymał przyznawaną za całokształt dorobku Honorową Nagrodę SARP, trzy lata później – doktorat honoris causa Politechniki Krakowskiej.
Zmarł w Warszawie 28 sierpnia 1989 roku.