Polska poetka i powieściopisarka, pseudonim literacki Deotyma. Od dziecka wykazywała niezwykły talent poetycki. Wybitna improwizatorka, w której salonowych spotkaniach literackich witali znakomici goście – śmietanka artystyczna XIX-wiecznej Warszawy.
-
Połowa XIX wieku to szczególny okres w polskiej literaturze. Wielcy poeci romantyczni powoli odchodzili, zaś nowe pokolenie, które później zostanie nazwane pozytywistami, nie zdążyło jeszcze dojrzeć do sięgnięcia po pióro. Młodsi literaci, jak Narcyza Żmichowska, Teofil Lenartowicz czy Roman Zmorski, w czasach Wiosny Ludów koncentrowali się na działalności konspiracyjnej kosztem pracy twórczej (wyjątkiem był Cyprian Kamil Norwid, którego jednak nikt nie zaliczał wtedy do wielkich). Czytelnicy w kraju i na emigracji czekali zatem na kolejnego wieszcza, który swoją poezją pociągnąłby za sobą cały naród. Z tego też powodu debiut siedemnastoletniej Jadwigi Łuszczewskiej, nazywanej Deotymą, na słynnym salonie jej rodziców wzbudzał ogromne emocje i nadzieje. Spodziewano się, że Łuszczewska niebawem zajmie miejsce Mickiewicza jako poetka i improwizatorka. Tak się jednak nie stało. Dziś znana jest głównie jako autorka powieści historycznych dla młodzieży – "Branki w jasyrze" i "Panienka z okienka".
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Jadwiga Łuszczewska, 1900, fot. Antoni Pietkiewicz/Biblioteka Narodowa Polona
Obrazek
pietkiewicz_antoni_1823-1903_deotyma_jadwiga_luszczewska_pamiatka_jubileuszowa_1852-1897_4_eae98005-a15a-44e6-8905-21543d15aa77.jpg
Urodzona w 1834 roku Jadwiga Łuszczewska była córką Wacława Józefa Łuszczewskiego, radcy stanu i dyrektora Wydziału Przemysłu i Kunsztów w Komisji Spraw Wewnętrznych Królestwa Polskiego, i jego żony Magdaleny, zwanej Niną. Barwna i charakterystyczna Nina za rodziców miała Edwarda Żółtowskiego, generała armii Napoleona I, i tancerkę z ludu Kazimierę Skoraszewską. To z inicjatywy Niny Łuszczewscy zaczęli prowadzić w latach 30. XIX wieku spotkania literacko-artystyczne w swoich kolejnych warszawskich mieszkaniach – przy Nowym Świecie, w Pałacu Sapiehów, a wreszcie w Pałacu Saskim. W tym samym czasie na świat przyszły ich córki, Jadwiga i Kazimiera. Łuszczewscy postanowili kształcić je samodzielnie – Wacław uczył historii, geografii i arytmetyki, a Nina religii, poezji i filozofii. Okazjonalnie w tej edukacji domowej pomagali przyjaciele – nauczyciele muzyki i znawcy języka polskiego. Co ciekawe, Nina uznała naukę języków obcych za marnowanie "sił umysłu i pamięci" i wykluczyła je z kształcenia dziewcząt. Ponadto podsuwała im od najmłodszych lat ambitne lektury i zabraniała kontaktów z innymi dziećmi, aby siostry, mając kontakt wyłącznie z dorosłymi, szybciej dojrzały. Koneksje rodziców pozwoliły także kilkuletniej Jadwidze odwiedzać Obserwatorium Astronomiczne za dyrekcji Jana Baranowskiego. Łuszczewscy co roku jeździli całą rodziną w podróże po kraju i za granicę. W wieku lat dziewięciu, pod wrażeniem wizyty w Krakowie i Wiedniu, Jadwiga napisała swój pierwszy utwór poetycki. Niedługo później, w latach 1846–1849, wraz z siostrą Kazimierą prowadziła rękopiśmienny miesięcznik "Pszczółka", do którego pisywali również starsi znajomi i krewni.
Od 1849 roku Jadwiga mogła biernie uczestniczyć w spotkaniach literackich w salonie rodziców ("w kątku i prawie niewidzialna"). W tym czasie urosły one do rangi jednego z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w Warszawie, a u Łuszczewskich bywali tacy artyści jak: Stanisław Moniuszko, Narcyza Żmichowska, Teofil Lenartowicz, Maria Kalergis i Cyprian Kamil Norwid. Gdy zaś Nina odkryła talent improwizatorski Jadwigi, postanowiła zorganizować jej występ przed gośćmi. Wybrała jej także pseudonim "Deotyma" od jednej z bohaterek "Uczty" Platona, Diotymy z Mantinei, wieszczki i filozofki antycznej, i poleciła ubierać się w greckie szaty. Debiutancki występ Deotymy miał miejsce 17 maja 1852 roku w salonie rodziców – goście poprosili, by zaimprowizowała na temat... samej improwizacji. Według relacji siedemnastolatka wypadła znakomicie. Józef Kenig relacjonował w "Gazecie Warszawskiej":
Text
Wierszy było około sześćdziesięciu, nikt bowiem nie notował; ja zaś liczyć nie byłem wstanie (sic). Każda strofa była rozwinięciem jednej głównej myśli (…). W wypowiedzeniu nie było deklamacyi: był to głos równy, nieco przytłumiony, znać było, że wyrazy biegną do ust wprost z ducha (…). Pan Komorowski, znakomity deklamator, nad którego na pewno nikt lepiej u nas wierszy nie czytał, rzekł do mnie wówczas: raz jeden w życiu chciałbym tak wiersz jaki, chociaż cudzy, powiedzieć.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Józef Simmler, "Portret Jadwigi Łuszczewskiej jako Deotymy", 1855, fot. Borys Voznytsky Lviv National Art Gallery/Wikipedia.org
Obrazek
simmler-deotyma.jpg
Wieści o improwizatorce zaczęły rozchodzić się po całej Warszawie, a jej występy stały się regularną częścią wieczorków w salonie jej rodziców. Ludzie zjeżdżali nawet z innych miast, by wziąć w nich udział. Z czasem Łuszczewski wpadł na pomysł, by notować improwizacje córki, a następnie, wraz z kilkoma jej próbami poetyckimi, wydać w 1854 roku w tomie "Improwizacye i poezye" z ilustracjami Juliusza Kossaka i Maksymiliana Fajansa. Niedługo później Deotyma odeszła od improwizowania na rzecz pisania utworów poetyckich, które odczytywała w salonie rodziców. Rozpoczęła prace nad cyklem poematów epickich "Polska w pieśni", opisujących dzieje z historii Polski. W 1859 roku opublikowała pierwszy z nich, "Lech". W tym czasie zaczęła także angażować się w działalność patriotyczną – brała udział w demonstracjach i manifestacjach, a w 1861 roku niosła wieniec cierniowy podczas pogrzebu "pięciu poległych" – protestujących, którzy zostali zabici przez wojsko carskie.
Gdy wybuchło powstanie styczniowe, Wacław Łuszczewski w demonstracyjnym geście zrzekł się tytułu szambelana carskiego, za co skazano go na kilkunastomiesięczne zesłanie do Jadrynia, Symbirska i Czembaru. Jadwiga postanowiła wyjechać razem z ojcem, by mu towarzyszyć i prowadzić jego dom zesłańczy. Stamtąd słała do pozostałej w Warszawie matki listy wychwalające kraj i kulturę Rosjan, ta zaś rozpowszechniała je, licząc na ułaskawienie Wacława. Działania te odniosły sukces i po powrocie do Warszawy Łuszczewskiemu przywrócono rządową pensję wraz z innymi prawami.
Pod koniec lat 60. XIX wieku rodzice Jadwigi zmarli, ona zaś przeprowadziła się do wielkiej kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej 153 (na rogu Królewskiej), w której mieszkała jej przyjaciółka Eugenia Wolffowa ze Zdzienieckich. Od 1870 roku Łuszczewska samodzielnie prowadziła tam salon, w którym co czwartek urządzała wieczorki artystyczno-literackie. Na spotkaniach nie można było poruszać tematyki erotycznej i patriotycznej, lecz w tym drugim przypadku goście pozwalali sobie na częste aluzje. W przeciwieństwie do siostry, która poślubiła Antoniego Komierowskiego (co notabene ostatecznie połączyło ich węzłem powinowactwa z Norwidem), Jadwiga nie wyszła nigdy za mąż, traktując to jako poświęcenie na rzecz poezji. Po przerwie związanej z zesłaniem wróciła także do pisarstwa. Zaczęła od publikacji dramatu "Narzeczona z Ogrodzieńca" opartego na podaniu z XII wieku. Następnie odkryła pasję w pisaniu powieści – w latach 1877–1879 udało jej się wydać aż trzy: "Na rozdrożu", "Krzyż nad otchłanią" i "Zwierciadlana zagadka". Regularnie odczytywała własne utwory na czwartkowych spotkaniach, które przez wiele lat cieszyły się niesłabnącą popularnością: "Nieraz przyszło mi zapisywać już nie tylko po sto i dwieście, ale czasem i do trzystu osób", zanotowała w pamiętniku. Odbywały się tam również amatorskie spektakle teatralne, w których role odgrywali sami goście. Do jej najwierniejszych bywalców należeli Antoni Edward Odyniec, poeta i dawny przyjaciel Adama Mickiewicza, oraz Hipolit Skimborowicz, pisarz i publicysta.
Niebawem Jadwiga wróciła do pomysłu z młodości i postanowiła kontynuować rozpoczęty przed laty cykl "Polska w pieśni". Choć stworzyła teksty "Rapsody o Chrobrym Królu" i "Biesiada u Siemomysła", nie zaskarbiły jej one zbyt wielkiej popularności. Gwiazda Deotymy nadal jednak świeciła jasno – poetkę zapraszano na odczyty o literaturze nawet do innych miast. Dopiero śmierć Odyńca sprawiła, że blask wieczorów w jej salonie zaczął blaknąć. Łuszczewska skupiła się wtedy na literaturze – dokończyła cykl "Polska w pieśni" swoim najambitniejszym utworem: "Sobieski pod Wiedniem", a także wydała kolejne powieści – "Panienka z okienka" i "Branki w jasyrze". Znajomi namówili ją także, by spisała swoje wspomnienia, które ukazały się w 1897 roku jako "Pamiętnik Deotymy".
W tym samym roku odbył się uroczysty jubileusz Jadwigi, zorganizowany z inicjatywy grupy Parnasistów. Wieczorki w jej salonie odbywały się aż do 1905 roku, kiedy to siedemdziesięcioletnia Łuszczewska zaniemogła. Od tego czasu coraz częściej spędzała całe dnie w łóżku, zdarzało jej się jednak przyjmować najbliższych sercu gości. Zmarła w 1908 roku na raka przełyku. Pochowano ją na cmentarzu Powązkowskim.
Bibliografia:
Witkowska A., Przybylski R. (2009). "Romantyzm". Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Łuszczewska J. (1968). "Pamiętnik Deotymy". Warszawa: Czytelnik.