Udane relacje artystyczne
Maria Kalergis niemal przez całe życie przyjaźniła się z Ferencem Lisztem. Poznała go w wieku 13 lat, twórca "12 Etiud transcendentalnych" miał wtedy 24 lata i był już uznanym pianistą. Stale ze sobą korespondowali. Kalergis rokrocznie starała się przyjeżdżać do Weimaru, żeby spędzić w towarzystwie Liszta kilka tygodni. Węgierski kompozytor zadedykował jej wykonaną przez siebie transkrypcję fortepianową "Salve Regina de Jerusalem" Giuseppe Verdiego. Załamany po jej śmierci, w pierwszą rocznicę jej odejścia zorganizował koncert żałobny w Weimarze, na który zjechali artyści i członkowie królewskich rodów z całej Europy. Warto tu przytoczyć dość kuriozalny opis postaci Kalergis sporządzony przez Idę Marię Lipsius, niemiecką badaczkę muzyki, autorkę "Liszt und die Frauen". Lipsius poznała Kalergis, była bliską znajomą Liszta, przyjaźniła się z jego partnerką Carolyne zu Sayn-Wittgenstein. Próbując uchwycić aurę Kalergis, Lipsius pisała:
Była kosmopolitką z urodzenia i wychowania. Słowiańska krew mieszała się w niej z niemiecką, dając jej niemiecką głębię i umiłowanie prawdy. Przeciwwagą do niemieckiego idealizmu jej natury była giętka uprzejmość i wdzięczna pikanteria.
Maria Kalergis-Muchanow z Nesselrodów była jasną blondynką, swoje włosy wiązała białą opaską, przez całe życie ubierała się w białe koronkowe suknie. Théophile Gautier w wierszu "Biała symfonia w tonacji durowej" ("La Symphonie en Blanc Majeur") nazywał ją "białą wróżką", "kobietą łabędziem", "białym sfinksem", "królową śniegu". Henrich Heine dedykował jej wiersz "Biały słoń". Tytułowy słoń jest ozdobą całych Indii, kłania się mu sam król Syjamu. Poznaje on pewną kobietę z północy swego kraju, o wyjątkowo pięknej posturze, przy której narrator wiersza czuje się niczym "mała biała myszka".
Maria Kalergis, rysunek autorstwa Cypriana Kamila Norwida, fot. Polona.pl
Szczególna więź łączyła Kalergis również z Cyprianem Kamilem Norwidem – była jego niespełnioną miłością. Poznali się latem 1844 roku w Rzymie, od tamtego czasu pałał do niej gorącym uczuciem i starał się jak najczęściej z nią spotykać. Stanisław Szenic, biograf romantycznej femme fatale, uważa, że znajomość z poetą pozostała w jej życiu nic nie znaczącym epizodem. Prawdopodobnie często widywali się w salonie Chopina (Kalergis została uczennicą Chopina w 1847 roku). Utrzymywali ze sobą również kontakty towarzyskie. W kwietniu 1849 roku, pół roku przed śmiercią romantycznego wirtuoza, wybrali się wraz z Eugène’em Delacroix na premierę "Proroka", opery Giacomo Meyerbeera.
Szczególnie wiele Marii Kalergis zawdzięczał Stanisław Moniuszko. To ona w 1858 roku zorganizowała koncert benefisowy na rzecz jego wyjazdu do Paryża, gdzie mógł zapoznać się ze współczesnym repertuarem operowym i zabiegać o wystawienie swoich oper na świecie. Kalergis towarzyszyła mu w wielu podróżach, ułatwiała kontakty z kompozytorami i organizatorami życia muzycznego. W 1871 roku Moniuszko dołączył do nowo powstałego Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, którego prezesem był Siergiej Muchanow.
Maria Kalergis była wielką wielbicielką talentu Richarda Wagnera, którego wspierała znacznymi sumami pieniędzy; żeby uzyskać środki na wsparcie niemieckiego kompozytora sprzedawała nawet biżuterię. To m.in. dzięki jej wsparciu Paryż usłyszał "Tannhäusera", a Wagner rozpoczął swoją europejską karierę. Joachim Köhler, autor biografii "Richard Wagner. Ostatni Tytan" nazywa Kalergis-Muchanow "wszechobecną", zaznaczając, że poza osobistym finansowaniem, namawiała innych możnych swojego świata na wspieranie twórczości Wagnera; polska arystokratka miała przekonać Elżbietę Bawarską, słynną cesarzową Sisi, do przekazania Wagnerowi tysiąca guldenów. W 1872 Maria położyła kamień węgielny pod Festspielhaus w Bayreuth, miejsce, w którym do dzisiaj odbywa się Festiwal Wagnerowski. Była częstym gościem państwa Wagnerów; w jednej z podróży towarzyszył jej Moniuszko. Warto odnotować, że dzięki Kalergis Moniuszko poznał Ferenca Liszta. Nie polubili się – polski kompozytor nazywał Węgra postacią "prawie śmieszną".
Życie koncertowe
Na wielu z organizowanych przez siebie koncertów Kalergis występowała osobiście, wzbudzając wielki szacunek pianistycznym kunsztem. Jej grę chwalił nawet jej nauczyciel, Fryderyk Chopin, często surowy w ocenie swoich pupilów. Liszt często grał z nią na cztery ręce. Pianistykę Kalergis komentował słowami: "Gra jak nikt inny, a ktokolwiek ją słyszał, nigdy nie zapomni jej wyjątkowej interpretacji". Andrzej Fabianowski w książce "Sonata norwidowska" snuje przypuszczenia, że to znajomość z pianistką wzbudziła w Norwidzie "charakterystyczną dla poety intelektualną analizę niezwykłości tej [Chopina] muzyki". Poeta najczęściej słuchał utworów Chopina w wykonaniu jego uczennic – Marii Kalergis i Marceliny Czartoryskiej. Jarosław Iwaszkiewicz na kartach "Chopina" wspomina, że rozmawiał z osobami słuchającymi występów Kalergis: "Niezapomniane to było zjawisko, samym swym ukazaniem się wzruszała publiczność". Prawdopodobnie gdyby Maria Kalergis urodziła się 50 lat później, zostałaby słynną pianistką. Znamy kilka słynnych kobiet-gwiazd estrady z jej epoki, ale było to rzadkością. Paniom po prostu nie wypadało pokazywać się na scenie.
Maria Kalergis organizowała wiele koncertów: zarówno w prowadzonych przez siebie salonach, jak i w salach koncertowych. Duża część wydarzeń miała charakter charytatywny, np. gromadzący fundusze na rzecz owdowiałych partnerek artystów. Niektóre z organizowanych przez nią koncertów miały też wyraźny podtekst polityczny. 22 stycznia 1865 roku – w rocznicę nieudanego powstania styczniowego – w salach Redutowych Teatru Wielkiego zorganizowała wykonanie "Widm" Stanisława Moniuszki, utworu opartego na Mickiewiczowskich "Dziadach". Teatr zapełnił się publicznością, w zgromadzonym tłumie dominowała czerń żałobnych sukni kobiet opłakujących powstańców. Koncert trzeba było powtórzyć kilkukrotnie – nie tylko ze względu na uczucia narodowe, lecz także sukces artystyczny.