Dyrygentka współpracująca z najważniejszymi orkiestrami w Europie. Od 2013 do 2016 roku pełniła funkcję pierwszej dyrygentki Orkiestry Symfonicznej i kierowniczki muzycznej w Filharmonii Szczecińskiej. Od 2018 roku jest Generalnym Dyrektorem Muzycznym (GMD) Gerhart-Hauptmann-Theater Görlitz-Zittau oraz Dyrektorem Muzycznym i Dyrygentem Neue Lausitzer Philharmonie w Niemczech.
"Nigdy nie pracowałam jako kelnerka ani opiekunka do dzieci. Nie zdecydowałabym się na taką emigrację, bo sprawdzałam się w swoim zawodzie, pracując w Polsce. Dla mnie ten wyjazd ma wymiar ideologiczny" – wyznała Ewa Strusińska w rozmowie z Katarzyną Bondą dla tygodnika "Wprost", 11 maja 2008 roku, wkrótce po tym, jak została drugą dyrygentką (ściślej zaś asystentką sir Marka Eldera), a zarazem pierwszą w historii kobietą, która podpisała kontrakt z The Hallé, najstarszą zawodową orkiestrą w Wielkiej Brytanii, działającą od 1858 roku w Manchesterze. O jej sukcesie – zdecydowanie bardziej spektakularnym na Wyspach Brytyjskich niż w Europie kontynentalnej, Polski nie wyłączając – krytycy rozpisywali się między innymi w "The Independent", "Financial Times" i "Guardianie". Rok później Rachel Pugh omawiała fenomen kobiet-dyrygentek na łamach "BBC Magazine", stawiając Strusińską w jednym szeregu z Sian Edwards, Susanną Mälkki i Marin Alsop, innymi mistrzyniami batuty, przełamującymi stereotyp męskich "włodarzy" orkiestr, których rzemiosło rozpatrywano nie tylko w kategoriach czysto muzycznych, lecz także w kontekście władzy i dominacji, miłosnych podbojów, zamiłowania do szybkich samochodów i pielęgnowania statusu bożyszcz na miarę Herberta von Karajana i Leonarda Bernsteina.
Strusińska, urodzona w 1976 roku w Stalowej Woli i wychowana w muzycznej rodzinie, naturalną koleją rzeczy związała swe dalsze losy z muzyką. Jak sama przyznała:
Text
tata mówił, że to trudny zawód. "Ty się dobrze zastanów. Może filologia, medycyna". Myślałam o medycynie. W pewnym momencie stwierdziłam jednak, że bez muzyki to ja nie dam rady żyć. Miałam z 17 lat i od dziecka chodziłam do szkoły muzycznej. Najpierw był fortepian, potem obój i skrzypce. Ale dopiero muzyka symfoniczna stała się fascynacją totalną. Dotarło do mnie, że ja właściwie nic innego nie chcę robić, tylko dyrygować.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ewa Strusińska, fot. Dariusz Gorajski/Forum
Obrazek
ewa_strusinska_forum-0430081897.jpg
Pierwsze szlify w swym późniejszym fachu Strusińska zdobyła na warszawskim Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina – w klasie Ryszarda Zimaka, w dziedzinie prowadzenia zespołów wokalnych i wokalno-instrumentalnych, oraz pod kierunkiem Bogusława Madeya i Ryszarda Dudka, na Wydziale Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki, w zakresie dyrygentury symfoniczno-operowej. W 1998 roku, wraz z przyjaciółmi ze studiów, założyła zespół "Strussingers", przemianowany kolejno na Chór Jeunesses Musicales i Chór Warszawskiego Towarzystwa Scenicznego; zespół uczestniczył między innymi w wykonaniu "Zemsty Nietoperza" Johanna Straussa syna w Warszawskim Teatrze Muzycznym, pod batutą Jerzego Maksymiuka. Z kolei nagrana z udziałem zespołu płyta z "Kantatą do świętej Cecylii" Franciszka Lessla, wydana przez wytwórnię Acte Préalable, otrzymała w 2000 roku nominację do nagrody "Fryderyk".
W czerwcu 2005 roku Strusińska poprowadziła koncert dyplomowy na czele Orkiestry Filharmonii Narodowej w Warszawie. Od początku edukacji uniwersyteckiej uczestniczyła w licznych kursach mistrzowskich, między innymi pod kierunkiem Antoniego Wita, Gabriela Chmury, Jerzego Salwarowskiego i Kurta Masura. Jeszcze w czasach studenckich zdobyła Grand Prix I Międzynarodowego Festiwalu Pieśni Chóralnej w Petersburgu (2000); tuż po uzyskaniu dyplomu wygrała konkurs na asystenturę dyrygenta w Filharmonii Częstochowskiej. W 2006 roku otrzymała stanowisko Junior Fellow in Conducting w Royal Northern College of Music w Manchesterze. Indagowana w tej kwestii przez Violettę Szostak z "Gazety Wyborczej", odparła:
Text
Zgłosiłam się tam na zasadzie człowieka znikąd. Zakwalifikowano mnie do udziału – co już było sukcesem. Wybrano ponad setkę osób, później finałową dwunastkę. Dyrygowaliśmy najpierw grupą kameralną, potem przechodziło się do opery i pracowało ze śpiewakami, a na koniec z orkiestrą symfoniczną. Powiedziałam: "Dzień dobry, mam na imię Ewa, pierwszy raz jestem w Wielkiej Brytanii. Proszę państwa, będziemy grać to i to". To orkiestra wybierała zwycięzcę. Wygrałam i życie mi się zmieniło zupełnie.
Strusińska nie mogła się nadziwić, że muzyka polska wciąż z takim trudem przebija się na światowe estrady.
Text
Kiedy wyjeżdżałam z kraju, myślałam, że muzyka polska istnieje intensywnie za granicą. Bardzo się zawiodłam, bo przez pierwsze dwa lat pobytu w Anglii słyszałam tylko kilka razy "Koncerty fortepianowe" Chopina. Do Szymanowskiego podchodzi się z dużą rezerwą, mimo tego, czego dokonał Simon Rattle. Cenione jest szczególnie jego "Stabat Mater", ale jest oczywiście problem ze śpiewaniem tekstu w języku polskim. Będę niebawem dyrygować utworami Karłowicza, pracowałam też nad "Canzoną di barocco" Henryka Czyża – to przepiękna miniatura na smyczki. Kiedy zagrałam ten utwór z orkiestrą w Sheffield, to Anglicy, którzy z reguły nie pokazują swoich emocji, prawie się popłakali… Wszyscy łamali sobie języki, żeby wymówić nazwisko polskiego kompozytora. Jeden z moich muzyków tak był poruszony, że założył nawet w Wikipedii hasło o tym kompozytorze. Powinniśmy więcej wykonywać naszej muzyki, uporządkować materiały nutowe, żeby zagraniczne orkiestry zainteresowane tą muzyką miały łatwy do nich dostęp
– postulowała Strusińska w wywiadzie dla portalu "Polish News".
Rok później została laureatką II Międzynarodowego Konkursu Dyrygenckiego im. Gustawa Mahlera w Bambergu. W roku 2010 podjęła współpracę z londyńską Royal Opera House. W latach 2011–2013 działała jako dyrygentka-asystentka w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie. Później objęła funkcję pierwszej dyrygentki i kierowniczki muzycznej Orkiestry Symfonicznej w nowej siedzibie Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza. Jak donosiła miejscowa prasa, w pierwszym sezonie działalności Strusińskiej, a zarazem 60. sezonie artystycznym Filharmonii i 65. roku istnienia szczecińskiej orkiestry,
Text
jej artystyczne fascynacje oraz wyczucie muzycznych gustów melomanów pozwoliły na stworzenie ambitnego, ciekawego i różnorodnego repertuaru. Obok kontynuacji projektu mozART, prezentacji muzyki różnych krajów, tym razem pod szyldem "Przewodnika melomana" (w I części sezonu Francja, Włochy i Finlandia), usłyszymy utwory symfoniczne wielkich mistrzów, ale także muzykę z wielkich oper. Lżejszy repertuar to koncerty muzyki filmowej […]. Będą także bardzo szczecińskie akcenty – koncert poświęcony Carlowi Loewe oraz projekt przygotowany we współpracy z przyszłym sąsiadem, Centrum Dialogu Przełomy.
Dorota Szwarcman pisała, że:
Text
Filharmonią rządzi sprawny damski tandem dyrektorski: naczelna – Dorota Serwa i artystyczna – Ewa Strusińska. Mają ambitne pomysły i chcą bardzo rozkręcić to miejsce, a także orkiestrę. Zapewne muzycy będą się czuli bez porównania lepiej niż w dusznej sali przy Urzędzie Miejskim, gdzie koncertują obecnie. W nowym gmachu mają też do dyspozycji dwie salki na próby sekcyjne. Myślę, że o wiele lepiej się pracuje, gdy miejsce pracy jest estetyczne i przyjazne.
Recenzje z występów pod jej batutą były niezmiennie przychylne, czasem wręcz entuzjastyczne. "Wschodząca gwiazda dyrygentury" dostawała coraz to nowe propozycje od najlepszych sal koncertowych świata.
W swojej międzynarodowej karierze Strusińska dyrygowała między innymi BBC National Orchestra of Wales, orkiestrą Bamberger Symphoniker, zespołami Magdeburgische Philharmonie, Neue Lausitzer Philharmonie, Brandenburgisches Staatsorchester Frankfurt, Jenaer Philharmonie, Hofer Symphoniker, Sønderjyllands Symfoniorkester, Sinfonietta Baden, Uppsala Chamber Orchestra, Johannesburg Philharmonic Orchestra, Gävle Symfoniorkester, Norrlands Opera Symphony Orchestra, Norddeutsche Philharmonie Rostock i Slovak Sinfonietta. Poszerzała swój repertuar operowy, współpracując z Buxton Opera Festival oraz zespołami Theater Magdeburg i Gerhart-Hauptmann-Theater Görlitz.
W sezonie 2023/2024 Strusińska będzie działać po obu stronach granicy polsko-niemieckiej. W teatrze w Görlitz poprowadzi między innymi spektakle "Latającego Holendra" Wagnera, z Neue Lausitzer Philharmonie koncerty z muzyką Elgara i Vaughana-Williamsa, w Deutsch-Sorbitsches Volkstheater Bautzen przedstawienia Mozartowskiego "Czarodziejskiego fletu", a w Gorzowie Wielkopolskim – wieczór z utworami Mozarta i Schuberta z udziałem miejscowych filharmoników.
Strusińska – mimo ogromnego talentu – nie rozpycha się łokciami. Nieustannie podkreśla, że dyrygent pełni wobec kompozytora funkcję zaledwie służebną. Dba o dobrą atmosferę w kierowanych przez siebie zespołach. Zdaje sobie sprawę, że kobiety wciąż stanowią mniejszość w tym odpowiedzialnym, kojarzonym z silną osobowością zawodzie. "Nigdy nie czułam się dyskryminowana", wyznała przed laty, jeszcze w czasach współpracy z The Hallé. To odróżnia ją od większości dyrygentek i daje nadzieję, że Strusińska z czasem zajmie stałe miejsce w kapryśnym panteonie współczesnych mistrzów batuty.