W ostatnich latach Aleksandra Chciuk zaprasza odbiorców do immersyjnego, intymnego i zmysłowego doświadczenia, inspirując się jednocześnie zarówno swoimi wspomnieniami, jak i zastanym otoczeniem ("Splot-maszyna" w Centralnym Muzeum Włókiennictwa). Na warstwę audio "Międzydźwięków" składały się "odgłosy pomruki, szmery i dźwięki" ze starego budynku Synagogi Reicherów, przetworzone elektroniką i odgrywane na obiektach; widzowie przemierzali wnętrza w całkowitej ciemności, a artystka w pewnym momencie szeptała im na ucho jedno słowo.
Podobną kameralność można znaleźć w "instalacji dla jednego słuchacza" "Black of Granule", której opis cytowany jest wyżej i która była z sukcesem prezentowana w kilku miastach. Z kolei w filmie "Chamber of Nature" Chciuk odtwarza doświadczenie z dzieciństwa, kiedy przechodziła ze zgiełku ulicy przez bramę do szkoły muzycznej wypełnionej odgłosami prób. Podobne konceptualne podejście do dźwięku można znaleźć w jej filmie "Incorporate" do utworu Kuby Krzewińskiego, gdzie zamazuje granicę między instrumentem, ciałem a pamięcią poprzez niepokojące surrealistyczne obrazy. Większość jej prac wideo stanowi zapis lub montaż performansów na żywo, podobnie jak prace wizualne mogą zostać potraktowane audialnie – ta intermedialność to jeden z głównych wyróżników działalności Aleksandry Chciuk.
Kluczem do sonicznego rozrzeźbienia przestrzeni jest w wypadku Uni-partytur interaktywność, a więc obecność i działanie publiczności. W tym miejscu najnowsze prace Chciuk stanowią rozwinięcie jej wcześniejszych poszukiwań na przecięciu pomiędzy kompozycją (zarówno wizualną, jak i muzyczną) oraz performansem. Ważny nurt w twórczości Chciuk stanowią performansy, często dokamerowe, mediujące pomiędzy złudzeniami dźwiękowymi i wizualnymi (prace wideo wchodzące w skład cyklu Koniec z błotem – Harmonia, Archeopteryx, Mrówkojad) a także między cielesnością obrazu i performansu wykonawstwa muzycznego (Variation On Black, 2014). Teraz mamy do czynienia z podobnym napięciem – to ciało uruchamia dźwięk stanowiący poszerzenie obrazu. (…) Prace te problematyzują samo doświadczenie galeryjne, interesująco rezonując ze współczesnym narracyjno-dramaturgicznym zwrotem w myśleniu o wystawiennictwie. Realizacje SzpilMuzik, wprowadzają napięcie między percepcją „galeryjną” oraz „koncertową”.
(Antoni Michnik, tekst towarzyszący wystawie Uni-partytury w Galerii Signum w Łodzi, 2019)
W wywiadzie przeprowadzonym przez Martę Ostajewską dla "Powidoków" (3/2020) Aleksandra Chciuk wyznaje:
Uświadomiłam sobie wówczas, że to obraz-partytura powinien być instrumentem, na którym już nie muzyk, ale każdy odbiorca może zagrać i tym samym somponować swój unistyczny utwór, decydując, w którym momencie partytury go rozpocząć, a w którym zakończyć. Poprzez ruch widz ożywia mikroorganizmy, wchodząc z nimi w dialog. Dźwięk jest ich oddechem. Zakomponowane odgłosy "Grajobrazu" są przede wszystkim pochodnymi odgłosów mających związki z lasem, np. ścieżka "Nawoływanie z lasu". Są również mechanicznymi i cyfrowymi brzmieniami, trzaskami, szumami, piknięciami niczym z cyfrowej dżungli ujętej na bardzo dużym dysku gramofonowej płyty, po której pełzają robaki – tranzystory, kondensatory i inne układy scalone, zamrożone w postaci skamielin – malarskich formalin.