Trzy miłości sprawiają wrażenie filmowej dykteryjki: z efektownymi hopsztosami, kilkoma mniej lub bardziej przewidywalnymi zwrotami akcji i imponującą estetyczną obudową – ale bez serca. Sposób, w jaki Grzegorzek, a także jego współscenarzyści – Krzysztof Balcewicz, Natalia Grzegorzek i Weronika Bilska – kreślą portrety trójki bohaterów, sprawia, że nie sposób się z nimi zżyć, czy choćby na moment utożsamić. Psychopatyczny czterdziestolatek z niezaspokojoną potrzebą kontroli, naiwna, nieco pretensjonalna aktorka i młody diler mający do zaoferowania jedynie dragi i swoją młodość – w Trzech miłościach żadna z tych postaci zdaje się nie zasługiwać na uczucie. Są toksyczni, źli, egoistyczni. Trudno im kibicować, a więc i ich ból przegranej lub radość zwycięstwa obchodzą nas mniej niż powinny.
Trzy miłości okazują się przez to doświadczeniem niejednoznacznym – odważnym, ale mało angażującym. Bo choć Grzegorzek z otwartą przyłbicą wchodzi na nieznane sobie dotąd pole i przekracza obyczajowe granice polskiego kina, to chłód jego filmu i unieważniająca go autoironia sprawiają, że jego film nie zostaje z nami na dłużej, stając się jedynie ekranową przygodą na jeden seans.
Trzy miłości, reż. Łukasz Grzegorzek.
Scenariusz: Łukasz Grzegorzek, Krzysztof Balcewicz, Natalia Grzegorzek i Weronika Bilska. Zdjęcia: Weronika Bilska. Scenografia: Milena Czarnik. Kostiumy: Hanka Podraza. Montaż: Łukasz Grzegorzek, Patrycja Piróg. Występują: Marta Nieradkiewicz, Marcin Czarnik, Mieszko Chomka. Premiera: 5 września 2025.