Z lekcji w szkołach, jak też z powtarzanych do znudzenia zapewnień polityków, zwłaszcza tych przy władzy, wiemy, że Polska jest "państwem bez stosów" i enklawą tolerancji. Bohaterowie i narratorzy kolejnych opowieści pisarza są najlepszym przykładem na taką – faktyczną, a nie tylko deklarowaną – otwartość na wszelką odmienność: etniczną, religijną, narodową etc. Paweł Huelle nie skupia się w rodzimym partykularzu, wskazując czytelnikowi ile mogą dać kontakty z ludźmi o odmiennych tradycjach, obyczajach czy narodowości, toteż nie zabraknie interesujących bohaterów: Niemców, Żydów, Cyganów.
W "Cygance" nastoletni bohater Jakub przygląda się taborowi obozującemu w zakolu rzeki. Nawiązuje rozmowę ze swoją – w jego oczach nieco egzotyczną – rówieśniczką. Zdradziła mu, że jest on "gadzio", znaczy nie nasz: "gadzie są różne. Raz dobre, raz złe. Złych jest więcej. Pędzą nas. […] Dzieciom nie wolno rozmawiać z gadziami. Porywacie nas do cyrku. Albo do szkoły".
Mimo wszystko kolejne dni pozwoliły zacieśnić tę znajomość do tego stopnia, że sam król taboru Kwiek pozwolił dziewczynce – swojej wnuczce – udać się z chłopcem do kina. Na film "Winnetou". Prywatną historię przyjaźni między dwójką młodych osób pokrzyżuje wkrótce sprowokowana przez milicyjnych funkcjonariuszy przemoc o ksenofobicznym podłożu.
Podobnie jak w poprzednich swoich książkach, Paweł Huelle rozsiewa w "Talicie" rozmaite tropy literackie, kulturowe czy historiozoficzne. Rozsnuwa pajęczynę znaczeń, pozwalających wierzyć autorowi, że bohater czy narrator kolejnej jego opowieści to w dużej mierze on sam. Jest w tym sporo autorskiej gry z czytelnikiem, gdy np. sugeruje, że w kolejce do konfesjonału ustawionej według alfabetu, jego nazwisko zajmuje ósmą pozycję.