Film nowelowy Wajdy z 1962 roku – jeden z pięciu epizodów międzynarodowego projektu o tym, „jak się dziś kochają w różnych krajach na świecie”.
Nie istnieje chyba bardziej uniwersalny i równie niezgłębiony temat co miłość. A jeśli dodamy do tego jeszcze młodość, okres burzliwy, zmienny, przemijający, otrzymamy jeszcze więcej możliwych opowieści. Zamiar uchwycenia portretu współczesnej młodzieży i pokazania na srebrnym ekranie, „jak się dziś kochają w różnych krajach na świecie” powziął w 1962 roku francuski producent Pierre Roustang. Postanowił wyprodukować film złożony z pięciu krótkich, niezależnych od siebie opowieści osadzonych w różnych krajach i różnych rzeczywistościach. Do współpracy zostali zaproszeni reżyserzy z Francji, Włoch, Niemiec, Japonii i Polski – reprezentacja krajów, z których każdy miał w latach 60. swoją własną kinematografię, ciekawych, bo doświadczonych lub – przeciwnie – początkujących filmowców i historie, które warto opowiedzieć. Twórcy dostali wolną rękę w zakresie scenariusza i bohaterów, jedynym ograniczeniem były ramy czasowe: każdy film miał być nowelą do 30 minut.
Do reżyserii polskiej miniatury zaproszony został Andrzej Wajda – twórca doskonale znany za granicą, między innymi za sprawą pokazywanych i nagradzanych w Cannes filmów Kanał czy Popiół i diament. Do współpracy przy scenariuszu Wajda zaangażował Jerzego Stefana Stawińskiego, pisarza i scenarzystę, z którym miał już okazję pracować w 1956 roku przy Kanale.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
„Miłość dwudziestolatków”, reż. Andrzej Wajda, 1962, nz. Zbigniew Cybulski i Andrzej Wajda, fot. Jerzy Troszczyński / Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny / fototeka.fn.org.pl
Obrazek
milosc_dwudziestolatkow_1-f-1854-208-1500x.jpg
W czasie początkowych ustaleń udział Polski przez moment zawisł na włosku, gdy do rozmów o L'Amour à vingt ans (jak brzmi oryginalny francuski tytuł filmu) dołączyły Stany Zjednoczone i wytwórnia Paramount, której warunkiem była produkcja amerykańskiej noweli. Do podpisania umowy z wytwórnią jednak nie doszło.
Ale nie był to koniec niepewności reżysera. Wajda wspominał początek lat 60. jako czas kryzysu w swojej karierze: ciążyły mu niepowodzenia filmów Lotna i Samson, a także Powiatowa Lady Makbet, którą stworzył w Jugosławii. Pełen rezerwy napisał do francuskiego producenta list, w którym objaśniał mu powody swojego zamiaru wycofania się z projektu. Nie był także pewny scenariusza, choć Stawiński, pozytywnie nastawiony, pisał do niego o noweli:
Text
Napisałem tu ją właściwie na 4–5 stronach jako propozycję, trzymając się ram nakreślonych naszą rozmową. […] Pracowałem tu nad włoską nowelką z młodym Rossellinim, konsultowałem niemiecką syna Ophülsa i widzę, że nasza będzie chyba najlepsza, bo najwięcej mówi nie tylko o miłości, ale o kraju i stosunkach w nim panujących, i to w sposób pozytywny! Właściwie sytuacja dla nas wymarzona.
Autor cytatu
„Wajda. Filmy”, WAiF, Warszawa 1996, s. 134–136.
Wajda nie podzielał tego entuzjazmu – do momentu odnalezienia iskry, która rozpaliła znów jego filmową wyobraźnię.
Wypadek w zoo i zabawa w ciuciubabkę
Nowym punktem wyjścia do noweli miało stać się zasłyszane gdzieś przez Wajdę opowiadanie o wypadku, do którego doszło we wrocławskim zoo w maju 1959 roku: siedmioletni chłopiec wpadł do wybiegu z niedźwiedziami polarnymi, a zdołano go uratować dzięki heroizmowi przypadkowego anonimowego przechodnia, młodego mieszkańca Wrocławia, który wskoczył do zagrody i wyciągnął z niej poturbowanego przez zwierzęta chłopca.
„Dla mnie tym bohaterem mógł być tylko Cybulski” – wspominał Wajda. To objawienie ukróciło dręczące go od pewnego czasu myśli, że nie może znaleźć odpowiedniej roli dla aktora, którego darzył wielką sympatią i z którym dzielił sukces Popiołu i diamentu. Zbigniew Cybulski, otrzymawszy propozycję, także cieszył się na nową współpracę filmową z reżyserem. Czwartą i, czego nie mogli wiedzieć, ostatnią.
Polska nowela, zatytułowana Warszawa, jest opowieścią o różnicy między pokoleniem wojennym a tym, które nie poznało realiów wojny. Film otwiera scena w zoo, gdzie wśród świadków wypadku jest Basia, która przyszła do ogrodu zoologicznego razem z Władkiem, swoim chłopakiem-fotografem. Gdy nieco starszy od nich Zbyszek ratuje dziecko z wybiegu niedźwiedzi polarnych, dziewczyna, zawiedziona bezczynnością swojego chłopaka, a zauroczona bohaterskim czynem nieznajomego, zaprasza go do siebie na prywatkę. Jednak podczas zabawy i śmiechów niewinna gra w ciuciubabkę przywraca Zbyszkowi wspomnienia wojennego piekła, a jego psychiczne cierpienie zostaje odebrane przez młodzież jako stan upojenia alkoholowego. Basia jest rozczarowana postawą chłopaka, którego miała za bohatera. Wajda wspominał te czasy:
Text
To właśnie w tych latach wokół nas wyrastało już nowe pokolenie, które nie znało wojny. […] Razem z młodymi ludźmi, którzy nas otaczali, zaczął wkraczać w nasze życie nieznany nam wcześniej żywioł zabawy. Toteż zabawa stała się również tematem tego filmu. Okrutne zwidy rozstrzelania – rodem z obrazów Andrzeja Wróblewskiego – i wojenne strachy trzeba było zachować dla siebie, a radość życia zostawiać młodym.
Autor cytatu
„Wajda. Filmy”, WAiF, Warszawa 1996, s. 134–136.
Cybulski, który przed kilku laty rolą młodego AK-owca w Popiele i diamencie stworzył ikoniczną kreację wojennego bohatera, miał sprawić, by widzowie w postaci Zbyszka z Miłości dwudziestolatków dostrzegli Maćka Chełmickiego po latach. To, co by było, gdyby przeżył wojnę, a także jak wyglądałoby dalej jego życie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
„Miłość dwudziestolatków”, reż. Andrzej Wajda, 1962, nz. Zbigniew Cybulski, Barbara Kwiatkowska, fot. Archiwum Filmu / Forum
Obrazek
milosc-dwudziestolatkow-cybulski-kwiatkowska-1962-fot-archiwum-filmu-forum-0429221571-s.jpg
Główną rolę kobiecą w noweli Wajdy zagrała Barbara Kwiatkowska, aktorka znana w Polsce między innymi z głównej roli w filmie Ewa chce spać (1957), w latach 1959–1962 żona Romana Polańskiego. Po sukcesie w Polsce Kwiatkowska, dzięki niezwykłej charyzmie i urodzie, rozwijała karierę za granicą, w czym nie przeszkadzała jej nawet nieznajomość języków obcych. W 1960 roku współpracowała przy francuskim filmie Tysięczne okno z Roustangiem, który właśnie po doświadczeniu tej współpracy postanowił wyprodukować międzynarodowy projekt L'Amour à vingt ans. Kwiatkowska spodobała się publiczności – jej uroda i dziewczęcy wdzięk doskonale pasowały do opowieści o miłości młodych ludzi.
W chłopaka Basi wcielił się Władysław Kowalski, zaś w pozostałych rolach wystąpili: Jan Englert, Marian Opania, Damian Damięcki, Barbara Sołtysik i Jolanta Wołłejko – czyli koledzy z jednego roku warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. „W czasach, kiedy studiowałem, nie wolno nam było grać ani w filmach, ani w spektaklach teatralnych – wspominał Marian Opania. – I tylko dlatego, że w obsadzie tego filmu znalazła się czołówka mojego roku, nie usunęli nas ze szkoły. Musieliby rozwiązać cały rok” (Dotknąć chmur, „Kino” 2019, tom 54, nr 630).
Miłość w różnych językach
Po latach wydaje się, że z noweli składających się na L'Amour à vingt ans w pamięci widzów najbardziej zapisała się francuska miniatura zatytułowana Antoine et Colette, która, w odróżnieniu do pozostałych obrazów, w łatwy sposób dostępna jest dziś w internecie. Jej reżyser, François Truffaut, zasłynął sztandarowym dziełem francuskiej nowej fali, filmem 400 batów, którego bohaterem był 13-letni Antoine Doinel. W Miłości dwudziestolatków przedstawił kontynuację historii swojego bohatera, teraz 17-letniego i zakochanego w koleżance, dla której jest gotowy zrobić wszystko – ona jednak traktuje go jedynie jako dobrego kolegę. Do postaci Antoine’a Doinela Truffaut powrócił jeszcze w trzech innych filmach i być może to właśnie fakt, że Miłość dwudziestolatków jest częścią jego większej historii, znacząco wpłynął na to, jak antologia filmowa została zapamiętana.
Reżyseria niemieckiej noweli została powierzona Marcelowi Ophülsowi, reżyserowi przed pełnometrażowym debiutem, a synowi uznanego we Francji Maxa Ophülsa, również reżysera. Nowela Munich przedstawia historię pary, młodego fotografa i jego dziewczyny w ciąży. Włoską nowelę zrealizował Renzo Rossellini (syn reżysera Roberta Rosselliniego), który w miniaturze Rome przedstawia losy dwóch dziewczyn, biednej i bogatej, walczących o wspólnego kochanka. Shintaro Ishihara, japoński reżyser noweli Tokyo, opowiedział zaś historię młodego robotnika fabryki, który desperacko stara się o względy dziewczyny z wyższej sfery, co ukazuje społeczne ograniczenia w Japonii lat 60.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
„Miłość dwudziestolatków”, reż. Andrzej Wajda, 1962, nz. Zbigniew Cybulski i Andrzej Wajda, fot. Jerzy Troszczyński / Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny / fototeka.fn.org.pl
Obrazek
milosc_dwudziestolatkow_wajda_cybulski_1962_fot_jerzy_troszczynski_1-f-1854-126-1500x.jpg
Nowela Warszawa, piąta w kolejności ich pokazywania, wyróżniała się spośród pozostałych. Recenzje w prasie wyrażały uznanie dla tego, co udało się osiągnąć Wajdzie swoją miniaturą; doceniano sposób opowiadania, temat, jaki reżyser zdecydował się przedstawić, a także sposób, w jaki z powodzeniem wykorzystał krótki format. Krytyk Louis Seguin pisał kąśliwie dla francuskiego „Positif” (1962):
Text
Po dwóch godzinach wahań między nieufnością wywołaną mizoginią Truffauta; nudą, która wieje z poczynań Ophülsa; żarcikami Rosselliniego-syna, który umiał być jeszcze głupszy i bardziej brulionowy od ojca; po tych ciężkich chwilach zaledwie rozjaśnionych niezręczną i pretensjonalną nekrofilią japońską, nadchodzi wreszcie nagroda dla cierpliwego widza, ostatni epizod, podpisany Andrzej Wajda.
Nie był to odosobniony głos. „Nad podziw dobra – z punktu widzenia i reżyserskiego warsztatu, i gry aktorskiej – subtelna, mądra, chwilami porażająco smutna jest w filmie nowela Polaka Andrzeja Wajdy. Jest to reżyser bezlitosny i dobry, zwłaszcza gdy chodzi o wyższą sprawiedliwość” – brzmiała recenzja w moskiewskiej „Izwiestja–Niedielja” (15.07.1962).
Reżyser po latach wspominał, że czuł niedosyt spowodowany krótką formą, a w scenariuszu noweli dostrzegał potencjał na pełen metraż. Opisał także alternatywne zakończenia, które brał pod uwagę:
Text
1. Metafizyczne – Coś leci po niebie, Władek i Basia biegną, zostawiają Zbyszka samego.
2. Radzieckie – Ranek. Przyjeżdża do Warszawy Gagarin. Oni biegną, żeby go zobaczyć. Stoją w tłumie witających.
3. Kombatanckie – Zbyszek opowiada o swej przeszłości wojennej: Władek i Basia patrzą w tym czasie na skuter, który stoi na wystawie, za jego plecami. Nie mają tyle pieniędzy, żeby go sobie kupić.
4. Francuskie – Zbyszek i Władek przez całą noc walczą ja różne sposoby o Baśkę, tymczasem rano wkracza do akcji jakiś facet z kluczykami od samochodu. Ona idzie za nim bez słowa.
5. Polskie – Rano Baśka pyta o Władka, który gdzieś się zapodział. Dowiaduje się, że coś bredził o niedźwiedziach, był pijany… Baśka natychmiast rusza do ZOO. Przed bramą stoi karetka pogotowia. Wynoszą Władka pokaleczonego przez niedźwiedzia. Pojednanie Władka z Basią.
Nowela kończy się jednak niezręcznym rozstaniem Basi i Zbyszka i pojednaniem z Władkiem, a także pełną młodzieńczej radości sceną, w której para goni się po podwórku. Nowe pokolenie nie zna wojny, chce się bawić, cieszyć życiem. Film Wajdy z jednej strony był opowieścią o miłości przeżywanej przez młodych ludzi, z drugiej –konfrontacją z oczekiwaniami nowego pokolenia i refleksją nad przeszłością, która ulega zapomnieniu. A Wajda, dostrzegając w postaci Zbyszka przecież i swoje odbicie, zastanawiał się, gdzie teraz jego miejsce.
Źródła:
Wajda. Filmy (1996). Warszawa: WAiF.