Na wielkim ekranie papieros to dziś rekwizyt związany głównie z kinem studyjnym z Francji, Włoch, Japonii czy Indonezji. W USA w okolicach przełomu mileniów z powodzeniem wyrugowano je na dużą skalę z wielkobudżetowych produkcji jako szkodliwy wzorzec kulturowy. Jeśli się pojawiają, to z reguły skojarzone z postaciami negatywnymi lub reprezentującymi grupy społecznie i ekonomicznie wykluczone. W serialach papieros to domena produkcji historycznych, jak "Peaky Blinders" i "Mad Men". Ostatnią redutą tytoniowej kultury w produkcjach współczesnych pozostają sceny palenia stresowego w "The Bear" czy "Sukcesji".
Przedstawiciele zawodów związanych z kulturą wciąż należą do najintensywniej palących grup zawodowych (obok m.in. pracowników budowlanych, górników i menadżerów wyższego szczebla we wszelkiej maści korporacjach), ale nie jest to już nieodłączny ich atrybut jak u Manna, Szymborskiej, Mishimy, de Beauvoir, Barthes'a i dziesiątek innych osób, które ukształtowały kulturę XX wieku. Jeśli współczesny pisarz pali, to raczej się z tym szczególnie nie obnosi, a sam papieros jest w dzisiejszej kulturze literackiej rekwizytem związanym w dużej mierze z przeszłością. Palą więc fikcyjni bohaterowie historycznych powieści Szczepana Twardocha, palą realni bohaterowie wschodnioeuropejskich reportaży Ziemowita Szczerka – zwykle ze zmęczeniem lub rezygnacją współgrającą z poradzieckim pejzażem. Palą też sami autorzy. Dla Szczerka paczka szlugów bywa narzędziem pracy ("Daj mi papierosa, to ci powiem", mówi jeden z rozmówców w książce " Wymyślone miasto Lwów"), dla Twardocha – narzędziem sprzeciwu wobec kultu zdrowia i młodości ("Warto palić papierosy, śmiejąc się w nos wszystkim, co tchórzliwie boją się śmierci i chorób", notuje w dzienniku).
Spośród wszystkich znaczeń przypisywanych nałogowi przez modernistycznych autorów, żywe wydają się głównie dwa. Palenie jako "wyrafinowana forma samobójstwa", jak u Vonneguta, i jako narzędzie nawiązywania kontaktu i zdobywania zaufania obcych ludzi na ulicy – w tej roli szczególnie doceniał je Orwell. Prus również pyta: "Po co mieć prawidłową morfologię krwi, umierając?" i traktuje palenie jako małe codzienne memento mori, choć zdaje sobie sprawę, że jest to jeszcze jedno z wielu usprawiedliwień.
Sięgnięcie po książkę Prusa podczas rzucania może nie być najlepszym pomysłem. "Papierosy" mogą jednak pomóc tym, których dręczą wyrzuty sumienia w związku z nieudanymi próbami. Z nich w końcu także wiele można się o sobie dowiedzieć. A do tego, jak pisze autor: "Jako Polak wiem […], że przegrane powstania są tylko etapami drogi do niepodległości".
Maciej Piotr Prus
"Papierosy"
Wydałem, Warszawa 2023
liczba stron: 180
ISBN: 978-83-966733-3-6