Postawiony przez producentów warunek, aby film zrealizować w języku angielskim, okazał się jedną z najważniejszych przyczyn porażki adaptacji "Ferdydurke". Oparta na językowym eksperymencie proza Gombrowicza opierała bowiem się przekładowi – zarówno na język kina, jak i na filmowy angielski.
Polski tytuł, który Anglikom miał się kojarzyć ze spolszczonym imieniem Ferdynand, został zastąpiony enigmatycznym "30 Door Key", a obok znakomitych, grających Gombrowicza aktorów (m.in. Tadeusza Łomnickiego i Jana Peszka) pojawiły się zagraniczne gwiazdy z Iainem Glenem i Crispinem Gloverem na czele. Skolimowski chciał wyrwać Gombrowicza z ograniczającego kontekstu polskości – zrezygnował więc ze scen o wielkości Słowackiego, część sekwencji uprościł, wyrzucił też z filmowej opowieści obszerne fragmenty o "Filidorze dzieckiem podszytym" i "Filibercie dzieckiem podszytym". Scenariusz, przygotowany przez reżysera wraz z jego synami, Michałem i Józefem, przenosił akcję powieści do 1939 roku i mocno osadzał w realiach społecznych podziałów właściwych epoce i zrozumiałych dla zachodniej publiczności (faszyści, bolszewicy, widmo nadchodzącej wojny). Zmieniły się także kluczowe dla wymowy utworu scenograficzne detale, o których Mateusz Werner w "Kinie" pisał: "szkoła na przykład przypominała znacznie bardziej angielski college, w rodzaju tego uwiecznionego przez Lindsaya Andersona w « If…», niż naszą swojską, zapyziałą, poczciwą nie do zniesienia, bladaczkowatą – szkółkę polską, której Gombrowicz tak właśnie nie znosił i przeciw której napisał tę książkę".
Skolimowski, który już w "Barierze" czy "Walkowerze" sięgał po gombrowiczowskie idee, opowiadając o społecznym upupianiu i bohaterach zmuszonych do nakładania kolejnych masek, zderzył się z Gombrowiczem w tym przypadku nieuchwytnym, sublimującym się bowiem w języku, a nie w obrazie. Reżyser "Startu" skupił się zatem na fabularności "Ferdydurke", a kolejne sceny realizował nieco jak komediowe gagi, które jednak nie zawsze chciały się ze sobą łączyć.
Po latach Skolimowski tak mówił Barbarze Hollender o pracy nad adaptacją Gombrowicza:
Przez cały czas byłem w podłym nastroju, pocieszałem się alkoholami i innymi używkami, źle się prowadziłem, moja żona zażądała rozwodu, wszystko się zaczęło sypać. "Ferdydurke" stało się dla mnie przekleństwem. Po premierze tego filmu zrozumiałem, że błądzę i muszę odsunąć się od kina, żeby znów odnaleźć w sobie artystę.
Zderzenie z "Gombrem" sprawiło, że reżyser zamilkł na siedemnaście długich lat. Wrócił do kina dopiero w 2008 roku skromnym, znakomitym filmem "Cztery noce z Anną".
- "Ferdydurke" ("30 Door Key"). Reżyseria: Jerzy Skolimowski. Scenariusz: Jerzy Skolimowski, Michał Skolimowski, Józef Skolimowski. Zdjęcia: Witold Adamek. Muzyka: Stanisław Syrewicz, Michał Lorenc. Występują: Iain Glen, Robert Stephens, Crispin Glover, Judith Godrèche, Fabienne Babe, Tadeusz Łomnicki, Marek Probosz, Artur Żmijewski, Dorota Stalińska, Jan Peszek, Beata Tyszkiewicz, Zbigniew Zamachowski. Premiera 21.02.1992.