Film Skolimowskiego jest bowiem próbą sportretowania groteskowego świata Polski lat 60., której obraz młody reżyser kreśli z ironią, ale i niekłamaną czułością. W "Walkowerze" PRL późnego Gomułki to kraj, w którym stary kupiec marzy tylko o tym, by ktoś potargował się z nim jak za starych dobrych czasów, milicjant próbuje rozgryźć zagadkę wielu zegarków posiadanych przez Leszczyca (nagrody w bokserskich konkursach w oczach funkcjonariusza wyglądają jak łup pospolitego kieszonkowca), a rozmowy naukowców przypominają dialogi z teatru absurdu (nieprzypadkowo w rolach drugoplanowych oglądamy późniejszych mistrzów komedii: Jacka Fedorowicza, Stanisława Tyma, Marka Piwowskiego i Janusza Kondratiuka).
Groteskowy świat PRL-u jest jednak zaledwie tłem dla prywatnej, prawdziwie osobistej opowieści o dojrzewaniu, podejmowaniu wyzwań i przejmowaniu sterów własnego życia. Grany przez Skolimowskiego Andrzej Leszczyc właśnie wkracza w czwartą dekadę swojego życia, a trzydzieste urodziny są dla niego pretekstem do postawienia sobie pytań dotyczących przyszłości, przeszłości i tego, kim ma zamiar być. Charakteryzując bohatera wczesnych filmów Skolimowskiego, Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego":
Konrad Eberhardt w swoim pionierskim studium nawał go "człowiekiem z walizką w ręku" – bohaterem niegotowym, "tworzącym się na naszych oczach". Można go nazwać outsiderem – człowiekiem niebuntującym się wprawdzie, ale żyjącym z wyboru na marginesie społeczeństwa, pełnym dystansu do oferowanych przez nie sposobów życia. Rozwój tego bohatera polega m.in. na jego rosnącej świadomości, że żyje w rzeczywistości zdegradowanej.
Opowieść o dwóch dniach z życia boksera-wagabundy to dla Skolimowskiego kolejna okazja do doskonalenia filmowego warsztatu i szlifowania tego, co krytycy i historycy kina nazywali "stylem godardowskim". W "Walkowerze" akcja filmu ma charakter umowny i stanowi jedynie pretekst do "przetestowania" bohatera, a filmowe wydarzenia składają się w osobliwy, luźno połączony kolaż. Całość opowiadana jest za pomocą długich ujęć, ruchliwa kamera pozwala rytmizować kolejne ujęcia, a ironia i groteska idą w parze z refleksyjnością i psychologiczną głębią gombrowiczowskiej opowieści o nakładaniu masek i wchodzeniu w społeczne role.
Wszystko to sprawiło, że film Skolimowskiego okazał się wielkim sukcesem festiwalowym: został zaproszony do canneńskiej sekcji Semaine de la critique, otrzymał nagrody festiwali w Mannheim i Arnhem, a także znalazł się na drugim miejscu najlepszych filmów roku według "Cahiers du cinéma", ustępując miejsca jedynie "Na los szczęścia, Baltazarze!" Roberta Bressona, któremu niemal 60 lat później Skolimowski złożył hołd nominowanym do Oscara filmem "IO".
- "Walkower". Scenariusz i reżyseria: Jerzy Skolimowski. Zdjęcia: Antoni Nurzyński. Muzyka: Andrzej Trzaskowski. Występują: Aleksandra Zawieruszanka, Jerzy Skolimowski, Krzysztof Chamiec, Elżbieta Czyżewska, Franciszek Pieczka, Henryk Kluba. Premiera: 4 czerwca 1965.