To nie pierwszy raz, kiedy studio Zupagrafika odsłania przed czytelnikami nieoczywiste piękno i fascynujące formy prefabrykowanej architektury zza żelaznej kurtyny.
Zupagrafika to niezależne wydawnictwo, zespół autorski oraz pracownia grafiki kreatywnej, założona w 2012 roku w Poznaniu przez hiszpańsko-polski duet, Davida Navarro i Martynę Sobecką. Temat bloków czy szerzej – prefabrykowanej architektury powojennej – interesuje tę pracownię od lat. Nie do końca zasłużenie wzbudzające niechęć bloki i betonowe budowle z lat 60. czy 70. Zupagrafika nie tylko pokazuje w książkach, ale i przerabia na niezwykłe prace graficzne, plakaty i… wycinanki do samodzielnego składania. Sobecka i Navarro tak samo chętnie inspirują się dorobkiem architektonicznym krajów zza żelaznej kurtyny, jak z tzw. Zachodu – Londynu, Berlina, Paryża.
Piękno bloków
Fotografia z książki "Eastern Blocks", ©Zupagrafika
Książka "Eastern Blocks" to ponad sto zdjęć przedstawiających pojedyncze budynki i całe osiedla, wypełniające głównie przedmieścia miast Bloku Wschodniego, NRD, Polski, Węgier, Rosji i Ukrainy. "Większość mieszkańców miast nazywa je domem, mimo to powojenne przedmieścia Europy centralnej i wschodniej z biegiem lat stały się dla nas niewidzialne" – zauważają autorzy publikacji, starając się odkryć nieoczywiste piękno tych obiektów.
Bloki znaleźć można w miastach na całym świecie, jednak to właśnie w krajach dawnego Bloku Wschodniego tego typu zabudowa przybrała największą skalę. Mimo że domy te są wciąż w pełni funkcjonalnymi przestrzeniami mieszkalnymi, pokutuje stereotyp, jakoby stanowiły najwyżej szarą, ponurą krainę z mrocznej przeszłości, którą najlepiej byłoby wymazać.
Szafy do mieszkania
Fotografia z książki "Eastern Blocks", ©Zupagrafika
Prefabrykowane budownictwo mieszkaniowe w drugiej połowie XX wieku pomogło zaspokoić tzw. "głód mieszkaniowy", ogromne i stale rosnące zapotrzebowanie na lokale mieszkalne, spowodowane zarówno zniszczeniami wojennymi, jak i napływem ludzi do miast. Gigantyczne bloki o często rzeczywiście dość monotonnych formach wiązane są z systemem totalitarnym, w którym ludzie powinni byli czuć się przytłoczeni. Rzeczywiście, anonimowe, szare "szafy" wielkich bloków nie sprzyjały budowaniu poczucia bezpieczeństwa, swojskości, utrudniały oswojenie osiedlowych przestrzeni, jednak realnie patrząc – były po prostu potrzebne, bo budowane dość szybko oferowały dynamiczny przyrost liczby mieszkań.
W tomie "Eastern Blocks" znalazły się fotografie bloków z Moskwy i Sankt Petersburga, Kijowa, Berlina, Warszawy i Budapesztu. Są na nich typowe bloki z wielkiej płyty, są także obiekty o nieco bardziej zróżnicowanych formach i sposobach wykończenia. Okazuje się, że bloki często zdobiono ceramiką czy kolorowymi mozaikami, a do prostopadłościennych brył wprowadzano różne urozmaicenia w postaci choćby zygzakowatych balkonów, przypominających tuby pionów klatek schodowych, przeszklonych łączników, kaskadowo ułożonych kondygnacji. Tak jakby architekci, zdając sobie sprawę z ułomności blokowych form, starali się przełamać ich monotonię, nadać im indywidualny rys.
Bloki sfotografowane
Fotografie z książki "Eastern Blocks", ©Zupagrafika
Słowo wstępne do tomu "Eastern Blocks" napisał brytyjski pisarz i dziennikarz, Christopher Beanland. Zwrócił uwagę, że w krajach Zachodniej Europy w drugiej połowie XX wieku żelazna kurtyna kojarzyła się jednoznacznie z betonem, szarością, monotonią, masową prefabrykacją. Bloki zdominowały więc nie tylko krajobraz miast krajów bloku Wschodniego, ale i to, jak nasz region Europy był postrzegany za granicą. Gdy przeglądamy zbiór zdjęć z książki "Eastern Blocks", to przekonanie nas nie dziwi: zgromadzone tu obiekty są widowiskowe, niezwykłe, fascynujące, zaskakujące, ale bez wątpienia – co potwierdzałoby słowa Beanlanda - dominują nad krajobrazem, są jego najważniejszym, najbardziej wyrazistym elementem.
Zupagrafika, rozumiejąc to zjawisko, wzięła bloki na warsztat. Pokazując je na wiele sposobów, próbuje oswoić to dziedzictwo, na które niejako jesteśmy przecież skazani. Wszystkie projekty polsko-hiszpańskiego studia realizowane są w języku angielskim i kierowane w dużym stopniu do odbiorcy zagranicznego, dla którego potężne wielkopłytowe osiedla Moskwy, Berlina czy Warszawy są tyle ekscytujące, ile egzotyczne. Christopher Beanland zauważa, że to trudne dziedzictwo, którego pewnie najchętniej większość krajów Bloku Wschodniego po prostu by się pozbyła. A że jest to niemożliwe, próbuje się mniej lub bardziej udolnie remontować, aby uczynić bardziej przyjaznymi (malowanie elewacji na żywe kolory nie jest tylko polskim pomysłem). Zupagrafika nie proponuje rozwiązań, jak bloki zmienić, ale zachęca, by je zrozumieć, zaakceptować i może polubić takimi, jakie są. Traktując je trochę jak gadżet (bloki do samodzielnego składania to przecież idealna pamiątka z Polski!), trochę jak znak rozpoznawczy, coś, co wyróżnia kraje naszego regionu pomaga oswoić się z obecnością w naszym pejzażu ogromnych, betonowych form.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy