Na Zniewolony umysł składają się także teoretyczne eseje: Zachód, w którym Miłosz analizuje, dlaczego przedstawiciele cywilizacji zachodnich nie mogą w pełni zrozumieć mentalności Wschodu, oraz Wróg ładu – człowiek, czyli rozważania o walce o władzę duchową, która toczy się w demokracjach ludowych. Ostatni esej, Bałtowie, Miłosz poświęcił bliskim swemu sercu narodom: „Bądź co bądź tam się urodziłem, to moja ojczyzna” – mówił w rozmowie z Czarnecką, mając na myśli rodzinne Wilno. „Uważałem, że powinienem to włączyć z wielkiego żalu i z litości nad losem Litwinów, Bałtów w ogóle”. Inaczej niż w rozdziałach analizujących postawy poszczególnych literatów, tu pisarz nie skupia się na inteligentach, lecz zwykłych ludziach. Opisuje przeszłość narodów bałtyckich, ich historię, zakorzenienie ludowych tradycji i szok, jakim była inwazja Armii Czerwonej. Nie sięga już po konstrukcje murtibingizmu czy Ketmanów, ale opowiada o terrorze, którego doświadczyli. Zwraca uwagę na to, że ich głęboko zakorzeniona nieufność wobec rosyjskiej ideologii wypływa z czego innego niż u innych narodów. Przedstawia Bałtów jako ludzi żyjących blisko natury, dbających o ludowe tradycje, zaciekle patriotycznych, a także militarnie bezbronnych. Zdaniem Miłosza „stali znacznie wyżej cywilizacyjnie niż reszta obywateli [Związku Radzieckiego]”, w którego granice zostali włączeni nagle, bez przechodzenia przez stadia pośrednie. Ich przeszłość, narodów „których ciała podeptał słoń Historii”, jest tym, co czyni sprawę Bałtów inną od losu, który spotkał Słowian.