Bronisław Wojciech Linke, z cyklu "Śląsk", 1936, fot. reprodukcje Dagmara Smolna
W jakich kierunkach rozwijał Linke społeczną krytykę w reszcie cyklu, widać na podstawie reprodukcji pozostałych akwarel. W „Pozdrowieniu z walcowni” przez rozświetlone neonami reklamującymi wszelkiej maści dobra konsumpcyjne nocne miasto przepływa rzeka żarzącej się surówki hutniczej, zwieńczona zaciśniętą pięścią, rzucając ostrzeżenie przed potencjalną siłą tlącego się buntu wyzyskiwanych robotników. Rozwarstwienie społeczne najdosłowniej oddaje „Przekrój”, w którym widzimy tytułowy przekrój domu wzniesionego na fundamencie walącej się kopalni. Na górnym piętrze, niepomni na krzywdę pracowników niezdolnych dłużej utrzymać zamożnych na swoich barkach, posiadacze ziemscy oddają się urokom życia w zbytku i luksusie. Gorzkim rewersem pracy jest dystopijna wizja podziemnych „Mieszkań w hałdach”. W akwareli „Ulica (Bytom)” wielkie monstrum wyłania się z ciasnego przesmyku między kamienicami, ale równie przerażająca jest miejska rzeczywistość detalicznie odmalowana przez Linkego. Bytom, wówczas leżący w granicach Rzeszy, jest wyraźnie naznaczony piętnem nazistowskim. Sprzedaje się tu „aryjskie ubrania” i flagi ze swastykami, cukiernia nosi nazwę „Hindenburg”, a na jej drzwiach wisi tabliczka „Judenfrei”.
Wektor krytyki skierowanej w bezduszność i wyzysk, na których wznosił się przedwojenny kapitalizm, zbliża cykl Linkego do prac członków pierwszej Grupy Krakowskiej, takich jak Sasza Blonder i Leopold Lewicki. Pod względem stylowym, łączącym detaliczny realizm z groteskową deformacją, bliżej jednak artyście do reprezentantów niemieckiej „nowej rzeczowości”, z Georgem Groszem na czele, choć niezwykle wyczulony na kwestię artystycznej oryginalności Linke nie był bynajmniej ich epigonem, wypracowując własną ikonografię i rozwiązania formalne.
Prezentacje w Katowicach i Warszawie krótko po ukończeniu cyklu w roku 1938 pozostały jedynymi wystawami, na których pokazano „Śląsk” w całości. Większa część cyklu zaginęła – zapewne bezpowrotnie zniszczona – podczas II wojny światowej. Po ponad pół wieku zachowane fragmenty cyklu, pozostające przez dekady w cieniu serii „Kamienie krzyczą” i innych prac powojennych, przypomniano na wystawie blisko miejsca, w którym się zrodziły – w Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.