Zaczerpnięte ze staropolszczyzny słowo "Żegota" jest spolszczonym odpowiednikiem imienia Ignacy. W rozmowach czy korespondencji używano zwrotu "Żegota", żeby uniknąć mówienia wprost o Żydach i pomocy dla nich, a równocześnie sugerowano, że chodzi o organizację charytatywną, bo tego rodzaju instytucjami Niemcy się raczej nie interesowali. Fikcyjna postać Konrada Żegoty była pomysłem pisarki Zofii Kossak-Szczuckiej (niewykluczone, że z inspiracji imionami bohaterów występujących w III cz. "Dziadów" Adama Mickiewicza).
Zofia Kossak-Szczucka, fot. Wikimedia Commons
Lato 1942 roku przyniosło zasadnicze zmiany w położeniu Żydów na ziemiach Polski. Hitlerowskie władze okupacyjne przystąpiły wówczas do likwidacji gett Generalnej Guberni. 22 lipca 1942 roku rozpoczęto pierwszą wielką akcję eksterminacyjną w getcie warszawskim, która spowodowała wywiezienie do Treblinki lub śmierć na miejscu ponad 300 tys. ludzi. Tysiące uciekinierów szukało schronienia w polskiej części miasta.
Masowość ukrywania się poza gettem w Warszawie i innych miastach Generalnej Guberni, trudna sytuacja tych osób, wskazywały na konieczność podjęcia szerszej i zorganizowanej akcji pomocy Żydom, która objęłaby planowo i możliwie wszechstronnie cały teren kraju. W sierpniu 1942 roku konspiracyjna grupa katolicka Front Odrodzenia Polski (FOP), na której czele stała wówczas Zofia Kossak-Szczucka, wystąpiła z ulotką zatytułowaną "Protest!", domagając się od wszystkich katolików, bez względu na ich poglądy polityczne, natychmiastowej pomocy dla ginących Żydów.
Dokument piętnował milczenie światowej opinii publicznej wobec odbywającego się właśnie holokaustu Żydów: "Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej wyczulone na każdą krzywdę swoich. Milczą i Polacy. […] Ginący żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów. […] Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala".
Getto warszawskie. Kładka nad ulica Chłodną, 1942, fot. NN/wikimedia.org
W swoim apelu Zofia Kossak-Szczucka podkreślała fakt, że Żydzi za swój los podczas II wojny światowej oskarżali Polaków, a nie faktycznych sprawców ich zagłady – Niemców.
Uczucia nasze względem żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostanie tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni. Nie chcemy być Piłatami.
Władysław Bartoszewski sadzi drzewko Rady Pomocy Żydom „Żegota” w Instytucie Yad Vashem, Jerozolima 1963
Współdziałający z autorką w "Żegocie" Władysław Bartoszewski wyjaśniał antysemicki ton tekstu potrzebą zjednania do sprawy także rodaków nieprzekonanych, a nawet nieprzyjaźnie nastawionych do obcej im społeczności. Pisarka podkreślała, że wśród ludzi wierzących nie może być przyzwolenia na zbrodnie dokonywane przez Niemców na Żydach: "Kto tego nie rozumie, kto dumną, wolną przyszłość Polski śmiałby łączyć z nikczemną radością z nieszczęścia bliźniego – nie jest przeto ani katolikiem, ani Polakiem!".
Niemal równocześnie z tym apelem prasa socjalistyczna – w pismach Stronnictwa Demokratycznego i Polskiej Partii Robotniczej – wezwała Żydów do organizowania oporu przeciw wysiedleniom i do ratowania się ucieczką z getta. Po czym 27 września 1942 roku powołano do życia Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty, założony przez Zofię Kossak-Szczucką i Wandę Krahelską-Filipowicz. Anna Szatkowska (córka Kossak-Szczuckiej) w swojej książce "Był dom… Wspomnienia", ujawnia:
Obie założycielki miały radykalnie odwrotne przekonania: jedna była gorącą katoliczką, druga zaś równie gorącą socjalistką, a nawet byłą rewolucjonistką. Otrzymawszy poparcie Delegatury Rządu na Kraj, zebrały grupę osób, Polaków i Żydów, wszelkich przekonań politycznych i kwalifikacji zawodowych. Wszystkie te osoby podzielały głębokie przekonanie, że nie wolno być obojętnym i biernym wobec tylu tragicznych sytuacji.
Tak więc, przy współudziale przedstawicieli Stronnictwa Demokratycznego, powstała społeczna instytucja koordynująca wysiłki podejmowane w celu niesienia pomocy Żydom, w ścisłym porozumieniu z ważniejszymi ośrodkami polskiego i żydowskiego ruchu niepodległościowego. Pismo konspiracyjne Delegatury Rządu "Rzeczpospolita Polska" nadało organizującej się akcji znamiona oficjalnego poparcia, podając do wiadomości publicznej (nr 18 z 14 października 1942), że:
Na skutek inicjatywy szeregu organizacji społecznych z kół katolickich i demokratycznych organizuje się Komisję Pomocy Społecznej dla ludności żydowskiej dotkniętej skutkami bestialskiego prześladowania Żydów przez Niemców. Komisja będzie starała się w miarę środków i możliwości, z jakimi liczyć się trzeba w okupacyjnych warunkach życia kraju, nieść pomoc ofiarom hitlerowskich gwałtów.
W październiku 1942 roku powołano tajną ogólnopolską Radę Pomocy Żydom (RPŻ) z siedzibą w Warszawie, w której skład weszli mandatariusze polskich organizacji podziemnych (PPS-WRN, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Demokratycznego, katolickiego Frontu Odrodzenia Polski i RPPS) oraz żydowskiego podziemia (Bundu i kilku organizacji reprezentowanych przez tzw. Żydowski Komitet Narodowy). W zebraniach Rady brał udział przedstawiciel Delegatury Rządu, kierownik referatu "Żegoty" w departamencie spraw wewnętrznych. Referat żydowski Delegatury Rządu sprawował opiekę nad działalnością Rady, pośredniczył w przekazywaniu stałych dotacji pieniężnych rządu polskiego w Londynie dla Rady, a ponadto prowadził akcję dokumentacyjną w zakresie spraw żydowskich w kraju, opracowywał materiały przesyłane przez Delegaturę drogą radiową i kurierską za granicę oraz reprezentował Pełnomocnika Rządu wobec przedstawicieli żydowskich organizacji społecznych i politycznych.
4 grudnia 1942 powstała Rada Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Kossak-Szczucka ostatecznie nie weszła w skład RPŻ. Uważała, że organizacja powinna być prowadzona wyłącznie przez Polaków, a nie wspólnie przez Polaków i Żydów.
Plansza z wystawy IPN "Żegota" – Rada Pomocy Żydom, Poznań 2018, fot. Jakub Kaczmarczyk/PAP
Pierwszym przewodniczącym RPŻ został polityk Polskiej Partii Socjalistycznej Julian Grobelny, jego zastępcami Tadeusz Rek, reprezentujący Stronnictwo Ludowe i Leon Feiner z ramienia Bundu. Członkami prezydium Rady zostali: Marek Ferdynand Arczyński reprezentant Stronnictwa Demokratycznego, Władysław Bartoszewski z Frontu Odrodzenia Polski, Adolf Berman z ramienia Żydowskiego Komitetu Narodowego (sekretarz), z ramienia Stronnictwa Demokratycznego – Emilia Hiżowa, kierownik referatu żydowskiego przy Delegaturze Rządu – Witold Bieńkowski, z ramienia FOP Ignacy Barski oraz Piotr Gajewski z RPPS.
W marcu 1943 Witold Bieńkowski ps. "Wencki" powołał Referat Żydowski Delegatury Rządu na Kraj. Jego zastępcą w tym referacie został Władysław Bartoszewski. Do zadań tej komórki należało m.in. przekazywanie Radzie funduszy na akcje pomocy i przesyłanie raportów dla rządu w Londynie. Komitet przyciągnął ok. 180 osób, wśród nich także Irenę Sendlerową, mocno zaangażowaną w sprawę ratowania żydowskich dzieci.
Irena Sendlerowa, sanitariuszka w powstaniu warszawskim, 1944, fot. archiwum Janiny Zgrzembskiej / East News
RPŻ działała dzięki funduszom napływającym do kraju z zewnątrz nielegalnymi drogami, jak stała dotacja ówczesnego rządu w Londynie w wys. 250 tys. zł (w 1942), 500 tys. zł (w 1943), do miliona złotych miesięcznie (1944), oraz pomoc pieniężna organizacji żydowskich za granicą. W zasięgu działania RPŻ znajdowało się stale kilka tysięcy ludzi. Każda z grup społecznych czy politycznych reprezentowanych w Radzie opiekowała się określoną liczbą osób, przy czym co miesiąc rozprowadzano zasiłki pieniężne dla Żydów ukrywających się poza gettami poprzez komórki powiązane z Radą, zorganizowane zarówno w tajnych organizacjach społeczno-politycznych i wojskowych, jak i w środowiskach zawodowych, np. nauczycieli, prawników, dziennikarzy czy księży.
Głodujące żydowskie dzieci w założonym przez Niemców getcie warszawskim, istniejącym w latach 1940–1943, fot. Ernst Herrmann/wikimedia.org
Specjalnie zorganizowane biuro legalizacyjne Rady produkowało tysiące fałszywych kart rozpoznawczych, kart pracy, metryk, świadectw ślubu i różnych zaświadczeń, w które zaopatrywano ukrywających się Żydów, umożliwiając im tym samym swobodniejsze poruszanie się, a nawet uzyskanie legalnej pracy. Osierocone lub rozdzielone z rodzicami dzieci żydowskie lokowano indywidualnie przy chętnych rodzinach polskich lub też zbiorowo w różnych przytułkach, sierocińcach, szpitalach, klasztorach, miejskich instytucjach opiekuńczych i wychowawczych. Dla chorych, którzy nie mogli korzystać z legalnej opieki medycznej, organizowano pomoc i zaopatrzenie w leki. Jak wspominała Anna Szatkowska:
Pomóc Żydowi znaczyło najpierw ukryć go, znaleźć mu mieszkanie i ewentualnie pracę, wystarać się o fałszywe dokumenty; ubrać go, wyżywić, leczyć, w razie konieczności znaleźć chirurga, który by się zgodził go operować; gdyby nastało niebezpieczeństwo, szybko przenieść do innego mieszkania… itd. Potrzeba było na to zaangażowania wielu osób dobrej woli. Siatka "Żegoty" rozciągnęła się na całe terytorium Generalnej Guberni, aż do oddalonych stron kraju. Ocenia się, że z "Żegotą" regularnie współpracowało około czternastu tysięcy ludzi.
Początkowe założenia Rady przewidywały wyłącznie działalność charytatywną. Faktycznie jednak już w 1943 roku Rada Żegoty występowała wobec czynników podziemnych także w kwestiach walk z szantażami, przeciwdziałania wypadkom nastrojów antysemickich i w sprawie odpowiedniego informowania społeczeństwa.
Na początku 1943 roku utworzono w Krakowie filialną RPŻ i ekspozyturę RPŻ we Lwowie. Z centrali w Warszawie oraz ośrodków w Krakowie i we Lwowie akcja "Żegota" rozciągnęła się z czasem na kilkanaście miast w Generalnej Guberni i Rzeszy, obejmując również skupiska obozowe i fabryczne, gdzie pozostali przy życiu więźniowie Żydzi (m.in. kompleks obozowy Auschwitz-Birkenau oraz obozy na Majdanku, w Poniatowie, Trawnikach, Płaszowie, Pustkowiu koło Dębicy).
RPŻ w Warszawie popierała również różne przedsięwzięcia propagandowe, mające na celu wzmożenie zainteresowania i życzliwości w kwestii pomocy prześladowanym. Drogami organizacyjnymi Rady kolportowano w kilku tysiącach egzemplarzy pamiętnik uciekiniera z Treblinki, Jankiela Wiernika – "Rok w Treblince", dokumentalną broszurę Marii Kann – "Na oczach świata" i tomik poezji – "Z otchłani" (pod red. Tadeusza Sarneckiego) wydany wiosną 1944 roku przez Żydowski Komitet Narodowy.
Działacze RPŻ podczas obchodów trzeciej rocznicy powstania w getcie warszawskim, kwiecień 1946. Obecni (od prawej): Piotr Gajewski, Marek Ferdynand Arczyński, Władysław Bartoszewski, Adolf Berman, Tadeusz Rek, fot. Teresa Prekerowa "Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie 1942–1945", Warszawa 1982/PAP
PRŻ działała w Warszawie do chwili wybuchu powstania warszawskiego, a potem kontynuowała swoją działalność w uszczuplonym zespole i zakresie w Milanówku pod Warszawą aż do dnia 16 stycznia 1945 roku, podobnie jak i Rada filialna w Krakowie. Działalność "Żegoty" została upamiętniona m.in. drzewkiem zasadzonym przez Instytut Yad Vashem i tablicą pamiątkową w alei Sprawiedliwych w Jerozolimie.
Bibliografia
Władysław Bartoszewski, "O Żegocie relacja poufna sprzed pół wieku", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013
Władysław Bartoszewski, Zofia Lewinówna, "Ten jest z ojczyzny mojej. Braterstwo w czasach pogardy", Świat Książki, Warszawa 2007
Anna Bikont, "Sendlerowa. W ukryciu", wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017
Joanna Jurgała-Janeczka, "Zofia Kossak. Opowieść biograficzna", Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2014
Teresa Prekerowa, "Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie 1942–1945", Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982
Anna Szatkowska, "Był dom…", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007
"Polski słownik judaistyczny. Dzieje. Kultura. Religia Ludzie", tom 1 i 2, opr. Zofia Borzymińska i Rafał Żebrowski, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003
Autor: Janusz R. Kowalczyk, wrzesień 2019