Utopia czy miejsce do życia? O osiedlach, które wyprzedziły swoje czasy
Oskar i Zofia Hansen oraz Ralph Erskine w dwóch różnych zakątkach Europy mniej więcej w tym samym czasie zastanawiali się, jak zaprojektować osiedle mieszkaniowe, które będzie odpowiadało tak na potrzeby ludzi, jak środowiska.
W 2029 roku Europejskimi Stolicami Kultury (ESK) będą Lublin oraz szwedzka Kiruna. Można by sądzić, że niewiele łączy te oddalone od siebie o prawie dwa i pół tysiąca kilometrów miasta. Okazuje się jednak, że po II wojnie światowej w obu projektowali architekci o podobnej wrażliwości. Pracujący w duecie Zofia i Oskar Hansen oraz Ralph Erskine byli przekonani, że architektura powinna reagować na warunki klimatyczne i krajobrazowe, a zarazem dawać nie tylko schronienie, ale i możliwość życia we wspólnocie. Dorobek projektowy obu twórców ciekawie prezentuje się nie tylko na tle ich epoki – i w naszych czasach polikryzysu zyskuje na aktualności.
W 1959 roku w Otterlo w Holandii odbył się XI Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej (Congrès international d’architecture moderne – CIAM). Organizowane od końca lat 20. kongresy CIAM tworzyły najważniejszą przestrzeń wymiany idei i kształtowania się architektonicznych tendencji, przede wszystkim rozwoju modernizmu. To na płynącym z Marsylii do Aten statku, na którym zorganizowano IV Kongres CIAM, jego uczestnicy sformułowali zapisy Karty Ateńskiej – dokumentu fundamentalnego dla XX-wiecznych przemian w architekturze.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Model Planu Voisin dla Paryża autorstwa Le Corbusiera wystawiony w pawilonie Nouveau Esprit, 1925, fot. SiefkinDR/(CC BY-SA 4.0)
Obrazek
plan_voisin_model.jpg
Niecałe ćwierć wieku później pojawiła się grupa architektów, którzy idee modernizmu w wydaniu CIAM uznali za błędne. Według nich chłodny funkcjonalizm i uniwersalizm, cechujące urbanistykę i architekturę spod znaku Le Corbusiera i Bauhausu, pozbawiły projektowanie „pierwiastka ludzkiego”, wrażliwości na lokalność, krajobraz, relacje społeczne. Według nich modernizm ujednolicił i w zbyt daleko idący sposób chciał porządkować świat, niezależnie od miejsca, skali i potrzeb, proponując podobny porządek tak architektoniczny, jak społeczny. Zapowiedzieli więc nowe rozwiązania.
Grupę, którą stworzyli w latach 50. krytycy idei CIAM, nazwano Team 10. Nie chciała ona radykalnie zerwać z założeniami modernizmu, ale postulowała powrót do projektowania uwzględniającego rozmaite konteksty, krojonego na miarę zarówno warunków krajobrazowych czy klimatycznych, jak i społecznych. Jej członkowie chętnie posługiwali się terminem „habitatu”, jako łączącym w sobie znacznie więcej zjawisk niż najczęściej stosowane w kontekście mieszkalnictwa słowo „osiedle”. W opracowanym w 1954 roku zbiorze tez pt. Doorn Manifesto już w pierwszym punkcie zapisali: „Nie ma sensu rozpatrywać domu poza kontekstem społeczności, ponieważ oba te elementy wzajemnie na siebie oddziałują”. Po tym, jak członkowie Team 10 opuścili grono uczestników kongresów CIAM (ten w Otterlo w 1959 roku był zresztą ostatnim), organizowali własne zjazdy; w latach 1960-1981 odbyło się ich ponad dwadzieścia.
Team 10 nie był nigdy zorganizowaną grupą, raczej zbiorem osób o podobnych poglądach i widzeniu swojej roli jako architektów. Z głoszonymi przez nich ideami identyfikowali się twórcy o różnym dorobku i sposobie pracy, funkcjonujący w zróżnicowanych środowiskach. Wśród założycieli ruchu byli utopista i akademik, Holender Jaapa Bakemy, brutaliści: Brytyjczycy Alison i Peter Smithsonowie czy Włoch Giancarlo De Carlo, protagonista strukturalizmu z Holandii Aldo van Eyck, amerykański teoretyk i urbanista Shadrach Woods. Poza sześcioma architektami, dziś uważanymi za „trzon” ruchu, z Team 10 związanych było kolejnych dwudziestu. W tym gronie znaleźli się m.in. Ralph Erskine i Oskar Hansen (poza nim z Polski w działaniach Team 10 brał udział także Jerzy Sołtan).
Ideę, która łączyła architektów na różne sposoby związanych z Team 10, badacz architektury nowoczesnej Max Risselada Iokreślał mianem „utopii teraźniejszości”. Była to bowiem nieco idealistyczna koncepcja projektowania jednocześnie w relacji do społecznych i środowiskowych potrzeb; nowoczesnego, ale odnoszącego się do tradycji; masowego, ale uwzględniającego wspólnotowość i partycypację. Tak Ralph Erskine (urodzony w 1914 roku), jak i Oskar Hansen (rocznik. 1922), w zupełnie innych realiach politycznych i ekonomicznych, próbowali realizować projekty, w których tak samo ważne były kwestie społeczne, środowiskowe i budowlane.
Urodzony i wykształcony w Wielkiej Brytanii Ralph Erskine w 1939 roku wyjechał do Szwecji. Jako pacyfista widział dla siebie miejsce w kraju zachowującym neutralność wobec rosnącej w Europie atmosfery wojennej. Jeszcze ważniejszym powodem wyjazdu było jednak zmęczenie brytyjskim konserwatyzmem – Erskine nie widział w swojej ojczyźnie szans na realizację nowych idei projektowych ani na dyskusję o tym, jak w XX wieku powinna się zmieniać architektura wraz ze zmieniającym się społeczeństwem.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
An Ecological Arctic Town, 1958, projekt: Ralph Erskine, ilustracja: Lars Harald Westman, fot. https://cdn.kunstkritikk.no
Obrazek
Arktisk-stad-Ralph-Erskine-ArkDes-samling-978x718.jpg
Taką szansę dostrzegł za to w równościowym i otwartym na rozwój społeczeństwie szwedzkim. Erskine’a szczególnie zainteresowało projektowanie na północy kraju – panujące tam trudne warunki klimatyczne stały się ważnym elementem jego namysłu nad tym, jak projektować społeczną architekturę w ekstremalnym otoczeniu. Jak sam po latach przyznawał, popełniał początkowo błędy, rysując wizje szklarni z jabłoniami jako miejsca spotkań mieszkańców. Szybko uznał, że nie tędy droga. Zamiast kreować sztuczne i nieracjonalne przestrzenie, należy sięgać po rozwiązania adekwatne do warunków, otoczenia, lokalnych możliwości. Czy to klimatycznych i krajobrazowych, czy ekonomicznych.
Nie wszystkie szwedzkie projekty Erskine’a trafiły do realizacji, niektóre przybrały formę opracowań teoretycznych, stanowiących ideową i projektową „bazę” dla kolejnych przedsięwzięć. Taką studialną koncepcją było „Miasto Arktyczne”, w którym architekt rysował optymalne przestrzenie dla terenów położonych za kołem podbiegunowym. Miasto miało być otoczone wysoką zabudową, chroniącą wnętrze przed zimnym wiatrem, a sercem takiego założenia – rozległa, zadaszona i wielofunkcyjna przestrzeń, będąca miejscem załatwiania spraw, robienia zakupów, ale też wolnego spotkań, społecznych aktywności, spędzania wolnego czasu.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Centrum handlowe Shopping, miasto Luleå, Szwecja, proj. Ralph Erskine, 1955, fot. Qrtan/Domena publiczna
Obrazek
Shopping_Lulea.jpg
Częściową materializacją tej idei był Shopping w mieście Luleå – pierwsze zadaszone centrum handlowe w Szwecji. Oddane do użytku w 1955 roku stanowiło „miasto w mieście”, oferujące nie tylko kilka różnych funkcji (sklepy, kawiarnie, kino), ale i nietypowe rozwiązania przestrzenne. Obiekt rozczłonkowano, tworząc wnętrze pozbawione tradycyjnych pięter, złożone z wielu przenikających się poziomów, połączonych podestami, platformami, ruchomymi schodami. Takie rozwiązanie miało czynić „zadaszone miasto” mniej monotonnym, zachęcać do użytkowania zróżnicowanego wnętrza na wiele sposobów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Budynek Ormen Långe (Długi Wąż), Svappavaara, Szwecja: proj. Ralph Erskine, fot. Gregor Kallina/Anzenberger/Forum
Obrazek
The-Long-Snake-Svappavaara-forum-0977413362.jpg
Plan „Miasta Arktycznego” Erskine prezentował w czasie XI Kongresu CIAM w Otterlo w 1959 roku. Kilka lat później miał kolejną okazję przełożenia tych idei na rzeczywistość, gdy projektował kwartał Svappavaara w Laponii. Przemysłowa, górnicza osada na początku lat 60. miała się zamienić w nowoczesne i skrojone na miarę trudnych warunków miasteczko. Zwróconą w stronę południową, spiętrzającą się zabudowę od wiatrów z północy miały chronić wyższe, otaczające osiedle zabudowania. Ostatecznie z planu Erskine’a zrealizowano położony w północnej części Ormen Långe (Długi Wąż), 197-metrowy budynek osłaniający wnętrze miasteczka oraz kilka domów jednorodzinnych. Z powodu m.in. malejącej liczby mieszkańców budynek Ormen Långe został w 2010 roku rozebrany.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle Ortdrivaren, Kiruna, Szwecja, proj. Ralph Erskine, fot. Marcus Lindstrom/Getty Images
Obrazek
Ortdrivaren-buildings-Kiruna-GettyImages-1307743848.jpg
Dziś nie istnieje również osiedle zaprojektowane przez Ralpha Erskine’a na przełomie lat 50. i 60. w Kirunie. Rozebrano je razem z dużą częścią miasta, które z powodu coraz bardziej zagrażających bezpieczeństwu ludzi szkód górniczych zostanie przesunięte o trzy kilometry dalej od obecnej lokalizacji. Proces przenoszenia rozpisany jest na lata – rozpoczęty w 2024 roku, powinien zakończyć się w 2035. Nieliczne najcenniejsze czy najważniejsze budowle zdecydowano się przetransportować w nowe miejsce w niezmienionej postaci, jednak dużą część zabudowy przeznaczono do rozbiórki. W docelowym miejscu zaplanowano zastąpić ją nowymi obiektami – do tego grona włączono m.in. osiedle projektu Erskine’a (początkowo zakładano, że takie rozwiązanie będzie tańsze).
Zabudowa w Kirunie powstawała na zamówienie działającej w mieście kopalni rud żelaza, z myślą o jej pracownikach. Erskine, zanim zaczął projektować osiedle, odbył wiele rozmów i konsultacji tak z przedstawicielami inwestora i miasta, jak z przyszłymi użytkownikami domów. Chciał dowiedzieć się, czego potrzebują, jakie mają oczekiwania, jak żyją. Do wyników tych ankiet dołączył autorskie pomysły na osłonięte od zimna uliczki oraz zadaszone przestrzenie publiczne, szukając idealnego miejsca do życia w ekstremalnych warunkach klimatycznych, dla określonej społeczności związanej przede wszystkim z jednym dużym zakładem przemysłowym.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle Svappavaara, Kiruna Municipality, Szwecja, proj. Ralph Erskine, 19166, fot. Domena publiczna
Obrazek
Svappavaara_1965.jpg
Jak często w przypadku idealistycznych założeń bywa, ich realizacja przegrała w starciu z realiami. Według projektu Erskine’a zrealizowano zaledwie jeden budynek, Kvarteret Ortdrivaren, w którym architekt pomieścił przestrzenie biurowe i urzędowe, handlowo-usługowe oraz mieszkalne o bardzo różnych formach, od tradycyjnych niedużych mieszkań po naśladujące formę domu szeregowego lokale z osobnym wejściem dla większych rodzin. Był on odpowiedzią na wyzwania klimatyczne, pozwalał na realizowanie wielu aktywności pod jednym dachem, łączył także mieszkańców w różnym wieku, znajdujących się w odmiennej sytuacji życiowej, o indywidualnych potrzebach.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Postulatem, który głosili członkowie Team 10., były poprzedzające projekty konsultacje z przyszłymi użytkownikami. Rozumienie roli architekta odchodziło od wizji nieomylnego demiurga (za jakiego uważano choćby Le Corbusiera) na rzecz projektanta reagującego na ludzkie potrzeby. Od 1959 roku Oskar i Zofia Hansenowie brali udział w opracowywaniu nowych części przedwojennego osiedla na Rakowcu (głównym autorem nowych kwartałów osiedla był Zasław Malicki). W latach 1934-1939 na ówczesnych peryferiach Warszawy Helena i Szymon Syrkusowie zaprojektowali robotnicze osiedle Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Choć zrealizowane tylko w części, było najbardziej radykalną materializacją awangardowych koncepcji funkcjonalizmu spod znaku CIAM i Karty Ateńskiej (której Syrkusowie, uczestnicy kongresów, byli sygnatariuszami). Bloki na Rakowcu oferowały maleńkie, jednakowe mieszkania w prostych, minimalistycznych strukturach; ich zaletami były postulowane przez Le Corbusiera światło, zieleń, przestrzeń, ale i wcześniej rzadko dostępne robotnikom łazienki, ogrzewanie, kanalizacja.
W 1958 roku na łamach magazynu „Życie WSM” Oskar i Zofia Hansen pisali o tej i podobnych jej przedwojennych realizacjach z Europy: „W niemożliwej do odczucia przestrzeni o wielkich ilościach podobnych brył i siatek elewacji strzegących swego wyrazu agresywnością szachownic żelbetu, stali czy monotonnością otworów w ścianie ceglanej – czujemy się samotni i zabłąkani ze swoimi ludzkimi przeżyciami”. Podobnie jak inni członkowie Team 10, Hansenowie pozostawali zwolennikami projektowania dostępnych osiedli, poddawali jednak krytyce odczłowieczającą te miejsca monotonię.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Oskar Hansen, makieta z góry, osiedle w Warszawie "Przyczółek Grochowski", (Linearny System Ciągły) projekt, 1963, fot. Muzeum ASP w Warszawie
Obrazek
Oskar Hansen, makieta z góry, osiedle w Warszawie "Przyczółek Grochowski", (LSC) projekt, 1963, fot. Muzeum ASP w Warszawie
W 1967 roku na łamach miesięcznika „Architektura” trafnie zawodową postawę Oskara Hansena opisał Jerzy Olkiewicz:
„Hansen odrywa się od stylu, od schematu, od wszelkiej zasady powielania. Sądzi, że człowiek współczesny dojrzał już do tego, żeby nie traktować go jak bierny sprzęt w komórce „maszyny do mieszkania", czy w innych komórkach zawężonych nieprawdopodobnymi normatywami. Jest optymistą. Wierzy w indywidualność człowieka — znajdującego się, nawet w naszych warunkach wstępnego wtajemniczenia w cud cywilizacji technicznej, pod wzrastającym pręgierzem wszystko uogólniającej kultury masowej. Wierzy w to, że w ramach normatywów można za cenę olbrzymiego wysiłku wysupłać w budownictwie coś, co będzie nie tylko małą stajenką dla statystycznego mieszkańca — ale drobnym wycinkiem właściwie rozwiązanej przestrzeni — wartością architektoniczną”.
Tak jak Ralph Erskine w swoich projektach zmagał się z ekstremalnymi warunkami klimatycznymi, tak dla małżeństwa polskich architektów kluczowym było zaproponowanie przełamującej schemat koncepcji urbanistycznej w specyficznym systemie politycznym PRL. Socjalistyczna władza wysoko stawiała budownictwo mieszkaniowe, w ocenie Hansenów jednak zbyt często ilość ceniona była wyżej niż jakość architektury. Projektanci sprzeciwiali się nie tylko jednolitej formie bloków, ale i uproszczeniom w rozkładach i metrażu mieszkań (najprościej zbudować blok pełen jednakowych lokali). Byli orędownikami prefabrykacji, nie odrzucali normatywów, jednak starali się w ich ramach proponować zabudowę odpowiadającą różnorodności ludzkich potrzeb, dającą szansę na realizowanie indywidualnych pragnień i sposobów życia.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle im. Słowackiego, Lublin, proj. Oskar Hansen, 1978, fot. Zbigniew Jaśkiewicz/PAP
Obrazek
Osiedle-Slowackiego-lublin-pap_19780800_010.jpg
Już na Rakowcu Hansen szukał rozwiązań, poprzedzając projekt ankietami wśród przyszłych użytkowników. Później kolejne projektowane osiedla opierał o założenia opracowanej przez niego teoretycznej, utopijnej koncepcji Linearnego Systemu Ciągłego – urbanistycznej wizji, w której rozmaite funkcje przestrzeni miasta planował układać pasmowo. „Różne formy, a co za tym idzie różne cechy formalne, różne zbiorowości wymagają odpowiednich dla nich teł, aby mogły być czytelniej postrzegane i rozumiane” – tłumaczył architekt.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle im. Słowackiego, Lublin, proj. Oskar Hansen, fot. Jakub Orzechowski/AW
Obrazek
Osiedle-Slowackiego-lublin-oskar-hansen-AW-JO230625_120.jpg
W najbardziej rozbudowanej formie swoje koncepcje Hansen zrealizował w Lublinie. Tu w 1961 roku razem z Zofią zaprojektował osiedle im. Juliusza Słowackiego. Zbudowane w latach 1963–1965 zajęło teren ponad 16 hektarów (osiedle było częścią dużego założenia Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która na pagórkowatym terenie dzielnicy Rury od końca lat 50. do początku 80. zrealizowała kilka dużych osiedli mieszkaniowych). Architekci zaprojektowali zbiór podłużnych bloków, wijących się na pofałdowanym terenie. Długie budynki ustawiono tak, by stanowiły oprawę osiedlowych wnętrz, terenów zielonych i rekreacyjnych; na skraju osiedla zaplanowano kwartał pawilonów handlowo-usługowych o wyrazistych kształtach z łamanymi dachami i kolorowych elewacjach.
Architektura osiedla im. Słowackiego w Lublinie z jednej strony miała stanowić tło dla życia ludzi, z drugiej sama oferować przestrzeń, z którą można się identyfikować. Wpisane w układ terenu, podążające za krajobrazem bloki zyskały stonowane formy, kwartał pawilonów handlowych miał być widoczny i rozpoznawalny, bo oferował inne funkcje. Przykładem postawy Hansenów są także projektowane na osiedlu place zabaw: mają formę dość surowych, betonowych konstrukcji. Architekt wychodził z założenia, że jego rolą jest stworzenie prostej formy, której dopiero mieszkańcy nadadzą sens; nie powinien planować wszystkich ludzkich zachowań, tworząc gotowe urządzenia narzucające sposób użytkowania, ale kreować miejsca inspirujące, dające pole do indywidualnych działań.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Przyczółek Grochowski, Warszawa, proj. Oskar Hansen, fot. Agencja Wschod / Forum
Obrazek
Przyczolek-Grochowski-forum-0429688509.jpg
W oparciu o podobne założenia kilka lat później powstał projekt warszawskiego osiedla Przyczółek Grochowski. Tu celem było znalezienie takiej formy architektury, która zapewni mieszkanie dużej liczbie osób, ale zarazem pozwoli kształtować się społecznościom, budować relacje (powstało 1800 mieszkań dla siedmiu tysięcy ludzi). Długi na półtora kilometra budynek Hansenowie wielokrotnie złamali pod kątem prostym: choć to jeden blok, dziś administracyjnie osiedle widziane jest jako 22 budynki o osobnych adresach. Blok otrzymał formę galeriowca, z półotwartymi korytarzami ciągnącymi się wzdłuż każdej kondygnacji. To mało popularne w Polsce rozwiązanie ma swoje miejsce w europejskiej architekturze: ogromne społeczne znaczenie szerokim galeriom w swoich projektach mieszkaniowych nadawali brytyjscy architekci, Alison i Peter Smithsonowie (nazywali je „podniebnymi ulicami”), współtwórcy i ważni działacze Team 10. Zarówno długie galerie, jak i otoczone ścianami bloków wewnętrzne podwórka Przyczółka Grochowskiego miały tworzyć kameralne przestrzenie wspólne dla mieszkańców.
Utopia kontra rzeczywistość
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle im. Słowackiego z lotu ptaka, Lublin, proj. Oskar Hansen, fot. Jakub Orzechowski/AW
Obrazek
Osiedle-Slowackiego-lublin-oskar-hansen-AW-JO230625_137.jpg
„Utopie teraźniejszości” Hansena i Erskine’a w różny sposób przeszły konfrontację z rzeczywistością oraz zmieniającymi się realiami. Domy dla górników za kołem podbiegunowym przestały być potrzebne, gdy zmieniać się zaczął profil gospodarczy regionu, a warszawski Przyczółek Grochowski boleśnie doświadczył społecznych perturbacji lat transformacji ustrojowej. Jednocześnie idee „Arktycznego Miasta” są znów bardzo aktualne jako przykład ekologicznego projektowania w zgodzie z warunkami środowiska, a nie przeciwko nim, zaś osiedle im. Słowackiego w Lublinie wydaje się oferować o wiele lepsze warunki do życia niż na przykład nowe osiedla deweloperskie. Nie ma jednej miary, którą da się ocenić i podsumować wizjonerskie, wyprzedzające swój czas, odważne, czasem utopijne koncepcje projektowe.
Dorobek Ralpha Erskine’a i Hansenów są punktem wyjścia dla uczestników projektu, który w ramach ESK 2029 realizują wspólnie Region Norrbotten i Muzeum Osiedli Mieszkaniowych w Lublinie. Architektura ma być w nim jednym z narzędzi do podjęcia problematyki budowania wspólnoty, szczególnie istotnej w obliczu współczesnego polikryzysu: zmian klimatycznych, zagrożenia wojną oraz narastających nierówności ekonomicznych i mieszkaniowych. Kuratorką tego artystyczno-badawczego projektu jest Aleksandra Kędziorek. Jednym z elementów programu była wizyta studyjna, w ramach której badacze szwedzkiego dorobku Ralpha Erskine'a, Silvia Colombo i Andrea Luciani odwiedzili osiedla, które w Polsce zaprojektowali Oskar i Zofia Hansenowie (wizytę współorganizował Instytut Adama Mickiewicza).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle Przyczółek Grochowski z lotu ptaka, Warszawa , proj. Oskar Hansen, fot. Jacek Szydłowski/Forum
Obrazek
Przyczolek-Grochowski-forum-1026818490.jpg
Dwa miasta, w których realizowane były „utopie teraźniejszości” – wielokulturowy, położony blisko wschodniej granicy Polski Lublin oraz Kiruna, doświadczająca dynamicznych zmian środowiskowych i społecznych związanych z transformacją energetyczną – są niezwykłym laboratorium działań i zmian. Zainicjowany przez zespoły badawcze z Polski i Szwecji projekt stawia dwa kluczowe pytania: jak dziś wykorzystywać puste i wspólne przestrzenie do budowania społeczeństwa obywatelskiego? Oraz jaką rolę może w tym procesie odgrywać architektura?