Sztuki performatywne. Antyranking 2024
Koniec starego i początek nowego roku to czas, kiedy jak grzyby po deszczu pojawiają się rankingi, osobiste topki, podsumowania ze wskazaniem na to, co najlepsze, najgłośniejsze, najbardziej medialne. W Culture.pl proponujemy spojrzeć na miniony rok, wyróżniając kilka wydarzeń z pola sztuk performatywnych, które uznajemy za istotne – choć niekoniecznie za najbardziej spektakularne.
Wspólna rozmowa o tym, co wspólne: debata w Instytucie Teatralnym
Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, fot. Radek Pietruszka / PAP
Po co nam Instytut Teatralny? Pytano o to 22 kwietnia 2024 roku w ramach zorganizowanej przez Komisję Zakładową OZZ Inicjatywa Pracownicza dyskusji panelowej na temat misji, roli i potencjału warszawskiej instytucji. Dyskusji odbywającej się nota bene w przededniu objęcia stanowiska dyrektorskiego przez nową osobę (po Elżbiecie Wrotnowskiej-Gmyz, której kadencja zakończyła się 31 października 2024 roku). W kwietniu w IT – w gronie badaczek, teoretyków oraz osób artystycznych, między innymi z udziałem Weroniki Szczawińskiej, ministry Hanny Wróblewskiej, Macieja Nowaka czy Mateusza Pakuły – próbowano zmapować potrzeby i oczekiwania środowiska teatralnego, zapraszając do rozmowy także zgromadzoną na spotkaniu publiczność. Kolektywna, otwarta debata ustawiła perspektywę patrzenia na praktyki instytucjonalne jako na to, co współdzielone i współkształtowane. W październiku na trzyletnią kadencję dyrektorki Instytutu Teatralnego powołana została Justyna Czarnota-Misztal, pedagożka teatralna i menedżerka kultury, która swój program oparła na takich wartościach, jak zespołowość, dialog ponad podziałami, otwartość na różnorodność oraz rozwijanie sieci współpracy.
Prawa reprodukcyjne na scenie: spektakl Gianiny Cărbunariu
Scena z przedstawienia "Opowieści babć szeptane córkom przez matki", tekst, reżyseria: Gianina Cărbunariu, Teatr Współczesny w Szczecinie, 2023, fot. Piotr Nykowski/Teatr Współczesny w Szczecinie
Spektakl "Opowieści babć szeptane córkom przez matki" miał wprawdzie premierę w grudniu 2023 roku, ale dyskurs krytyczny wokół niego rozwijał się w roku 2024, a w maju praca prezentowana była podczas Warszawskich Spotkań Teatralnych. Dlaczego warto o niej wspomnieć? Przedstawienie w reżyserii rumuńskiej artystki Gianiny Cărbunariu zrealizowane zostało w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, samorządowej instytucji kultury, zawodowym teatrze operującym trzema scenami. W okresie po 2016 roku – od czasu pierwszych Czarnych Protestów – "Opowieści babć szeptane córkom przez matki" pozostają jedynym wyprodukowanym przez dużą instytucję spektaklem, którego głównym tematem jest aborcja. Temat praw reprodukcyjnych i polityki uprzedmiatawiającej kobiety był wprawdzie jednym z kluczowych wątków w przedstawieniach Teatru Powszechnego w Warszawie – w "Klątwie" Olivera Frljicia (2017), "Bachantkach" Mai Kleczewskiej (2018) czy "Diabłach" Agnieszki Błońskiej (2019). Jednak to w Szczecinie powstała praca teatralna w pełni poświęcona tematowi prawnej regulacji usuwania ciąży. Po projektach zrealizowanych w mniejszych ośrodkach w roku 2021 – "Have a good cry" Magdy Szpecht w poznańskiej Scenie Roboczej czy "Powiem to i zobaczę co się stanie" grupy TERAZ POLIŻ – spektakl rumuńskiej reżyserki wyprodukowany przez dużą scenę w jednym z największych polskich miast wydaje się przełomem, a z pewnością wyznacza istotny moment w historii reprezentacji aborcji w polskim teatrze.
Nareszcie w domu: powstanie Pawilonu Tańca i Innych Sztuk Performatywnych
Pawilon Muzeum nad Wisłą, fot. Dawid Zuchowicz/AW
W 2024 roku rozpędu nabrały zapoczątkowane rok wcześniej działania związane ze stworzeniem miejsca-instytucji dla tańca, nowej choreografii, eksperymentalnych praktyk ruchowych i innych sztuk performatywnych. 4 kwietnia warszawska rada miasta oficjalnie ogłosiła wyodrębnienie Pawilonu nad Wisłą jako oddziału Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które następnie – razem ze stołecznym Biurem Kultury i we współpracy z Warszawskim Obserwatorium Kultury – ogłosiło open call na koncepcję kuratorską pierwszego, pilotażowego roku funkcjonowania Pawilonu. Kierownictwo nad tym miejscem powierzono Magdalenie Komornickiej, kuratorce odpowiedzialnej między innymi za koncepcje wystaw performatywnych wprowadzających taniec i ruch do przestrzeni galeryjnych. Jak zaznaczono w komunikacie Urzędu Miejskiego – prace nad Pawilonem zainaugurowano z nadzieją na jego procesualny, a nie doraźny charakter, który stanowić będzie podbudowę pod skonstruowanie "otwartego i przyjaznego domu dla artystek i artystów oraz miejsca regularnych spotkań z tańcem". W listopadzie ogłoszono wyniki konkursu – do dalszej pracy rekomendowano koncepcję kuratorską zespołu reprezentowanego przez producentkę i menadżerkę kultury Alicję Berejowską oraz choreografkę i reżyserkę Renatę Piotrowską-Auffret. Bieżący rok będzie czasem realizacji tego projektu.
Głos różnorodności: "Rozmowy o OBECNOŚCI w teatrze"
Okładka książki "Rozmowy o OBECNOŚCI w teatrze", red. Justyna Czarnota, Katarzyna Piwońska, Centrum Kultury Zamek w Poznaniu
Wiosną do dyskursu wokół widzialności, sprawczości i partycypacji w kontekście teatru dołączyła publikacja Centrum Kultury Zamek w Poznaniu – zredagowana przez Justynę Czarnotę i Katarzynę Piwońską książka "Rozmowy o OBECNOŚCI w teatrze", której recenzję znaleźć można na Culture.pl. To książka wyjątkowa z kilku powodów: głównym z nich jest jej wkład w dyskusję na temat dostępu do zasobów, jakimi dysponują instytucje zajmujące się sztukami performatywnymi. Dodatkowo redaktorki publikacji zdecydowały się ująć w tomie nie teksty teoretyczne i analizy naukowe, lecz przede wszystkim rozmowy z osobami bezpośrednio zaangażowanymi w twórczość, która uwzględnia różnorodność związaną z niepełnosprawnościami i zagrożeniem wykluczeniem społecznym. Wypowiadają się więc tutaj zarówno instruktorki, terapeuci, osoby z zespołów aktorskich oraz ich prowadzący, jak i krytyczki i recenzentki obserwujące spektakle przygotowywane przez nienormatywne grupy. Kolejnym cennym aspektem "Rozmów o OBECNOŚCI w teatrze" jest zachowanie zróżnicowania i swoistości językowej w kontrze do norm korektorskich czy redakcyjnych. Publikacja CK Zamek wnosi swój istotny wkład do ciągle potrzebnej i ważnej rozmowy na temat struktur hegemonicznych w sztukach performatywnych, dystrybucji pieniędzy, czasu i przestrzeni, praktyk uobecniania, a także samej definicji normy.
Celebracja i strata: Centrum w Ruchu
Centrum w Ruchu, "Celebracja", działania, 2018, fot. Weronika Wysocka/Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
W listopadzie rozdano doroczne Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a ministra Hanna Wróblewska zdecydowała, by w ramach kategorii Taniec wyróżnić Centrum w Ruchu. To powstała w 2012 roku oddolna inicjatywa stanowiąca reakcję kolektywu niezależnych warszawskich artystek i artystów tańca i choreografii na brak przestrzeni na ich działania. Nagroda Ministry wręczona projektowi zrodzonemu z niezgody na instytucjonalne pomijanie, działającemu w budynku szkoły na Wawrze to wyjątkowe wydarzenie w polu rodzimych sztuk performatywnych oraz gest docenienia kilkunastu lat pracy na rzecz środowiska tanecznego. Laur na uroczystej gali odebrały: Karolina Kraczkowska, Iza Szostak, Weronika Pelczyńska, Ramona Nagabczyńska i Maria Stokłosa. Niestety tydzień później radość z nagrody radykalnie skontrowała informacja o nieprzedłużeniu umowy na wynajem przestrzeni przez burmistrza Wawra. Centrum w Ruchu stanęło przed obliczem utraty swojego domu – miejsca nie tylko prezentacji, lecz przede wszystkim prób, spotkań, działań warsztatowych i eksperymentalnych. W reakcji na tę wiadomość kolektyw utworzył petycję w sprawie swojej dotychczasowej siedziby:
Centrum jest sercem kulturalnym dla części warszawskiej społeczności tanecznej, buduje wspólnotę choreograficzną aktywnie reprezentując to środowisko. [...] Stajemy w obronie miejsca, które przez lata stanowiło przestrzeń dla twórczości, edukacji i popularyzacji tańca.
Na moment powstawania tego tekstu, czyli początek stycznia 2025 roku, list podpisało niemal 1200 osób. Dowód środowiskowego wsparcia był niewątpliwie argumentem podczas spotkania przedstawicielek CwR z burmistrzem Wawra, który wstępnie zadeklarował zgodę na przedłużenie umowy na najem przestrzeni. Jak mówią Weronika Pelczyńska i Maria Stokłosa, to jednak nie koniec negocjacji. "Liczymy, że zostaniemy [w dotychczasowej siedzibie – red.] do końca roku, kiedy to realizujemy ostatni etap finansowanego z budżetu miasta projektu Ciało – mój dom. Edukacja kulturalna poprzez ruch, w ramach którego zorganizujemy darmowe zajęcia dla dorosłych i rodzin oraz projekt społeczny badający relacje między kobietami", mówią artystki.
Festiwal jako proces i instytucja: Kireńczuk w Santarcangelo
Santarcangelo Festival, fot. Pietro Bertora
Postrzeganie imprezy teatralnej nie jako atrakcyjnego wydarzenia o doraźnym charakterze, ale przede wszystkim jako zwieńczenia pewnych procesów i realizacji szerzej zakrojonej misji cechuje artystyczną dyrekcję Tomasza Kireńczuka, który od 2021 roku pełni tę funkcję w Santarcangelo, mieście najstarszego włoskiego festiwalu sztuk performatywnych. W 2024 roku organizatorzy Santarcangelo Festival zdecydowali się przedłużyć kadencję polskiego kuratora i dramaturga o kolejne dwa lata, uzasadniając ten ruch troską o ciągłość zainicjowanych przez niego projektów i zadań. To ważne wydarzenie nie tylko w kontekście obecności polskich przedstawicieli środowiska za granicą, lecz także w obliczu zjawiska festiwalizacji kultury, które cechuje zorientowanie na produktywność, tymczasowość i możliwe do zmonetyzowania rezultaty. Podejście zarówno Kireńczuka, jak i organizatorów Santarcangelo Festival sytuuje się po innej stronie – z ich perspektywy festiwal to nie kilka dni imprezy, po której niewiele zostaje, lecz forma instytucji stawiającej przed sobą długofalowe zadania i cele społeczne. Jak mówił dyrektor artystyczny w rozmowie z Culture.pl:
Na pewno nie myślimy o festiwalu jako wydarzeniu – bardziej jako o doświadczeniu. W przypadku festiwalu, który ma taką historię, tradycję i pozycję kwestia misji i roli jest bardzo istotna [...].
*
Wybór powyższych projektów jest zupełnie subiektywny, a jego celem nie było syntetyczne zarysowanie horyzontu zdarzeń w polskich sztukach performatywnych. To raczej coś na kształt autorskiego "antyrankingu" proponującego inne niż konwencjonalne spojrzenie na mijający czas; spojrzenie, które podważyłoby samą ideę podsumowywania.