Dzięki tego rodzaju zleceniom publicznym, a także ilustracjom prasowym, plakatom czy tkaninom, Rytm w dużej mierze kształtował kulturę wizualną II RP. Pomagały w tym także alianse z innymi twórcami, przede wszystkim skamandrytami. Rytm od początku regularnie gościł na łamach "Wiadomości Literackich", jego twórcy zaprojektowali wiele okładek "Skamandra", a także tomików poetyckich poszczególnych członków ugrupowania. Rytmiści ukształtowali też szatę graficzną wydawanego przez Gustawa Zmigrydera w latach 1922-1925 magazynu "Pani", skierowanego do wielkomiejskich burżuazyjnych odbiorczyń, zaprzęgającego umiarkowaną nowoczesność w służbę konsumpcji dóbr luksusowych, w którym skamandryci publikowali teksty. Spotykali się rzecz jasna nie tylko na łamach magazynów, ale i przy kawiarnianych stolikach Pod Pikadorem i w Małej Ziemiańskiej.
Ani poprzez określenie najmniejszego wspólnego mianownika stylistycznego czy ikonograficznego, ani przez pryzmat poszukiwań stylu narodowego nie da się w gruncie rzeczy precyzyjnie dookreślić charakteru Rytmu. Wspólnota artystycznych wartości owocowała pracami mocno od siebie odmiennymi, a równie istotnym spoiwem wydawały się towarzyskie alianse, polityczne sympatie i wspólnota pokoleniowych doświadczeń twórców urodzonych w większości w latach 80. XIX wieku. Wyraźnie zdefiniowany pozostawał za to główny antagonista ugrupowania – Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych.
Zawiadujące czołowym stołecznym salonem wystawienniczym TZSP w latach 20. XX wieku było już widziane jako twierdza artystycznego obskurantyzmu, trzymająca się wizji sztuki narodowej w wydaniu XIX-wiecznym jak pijany płotu. Choć w Zachęcie debiutowali i początkowo mieli ambicję przeprowadzenia reformy od wewnątrz, przy okazji trzeciej wspólnej wystawy rytmiści ustawili się ostatecznie w zdecydowanej kontrze do TZSP, by dążyć do jego marginalizacji i zajęcia miejsca najważniejszej organizacji na stołecznej scenie artystycznej. Ledwo trzy dni od otwarcia ekspozycji zdjęli prace ze ścian Zachęty i przenieśli je do Salonu Garlińskiego, jednej z prywatnych przestrzeni wystawienniczych ówczesnej Warszawy. Przy tej samej okazji nawiązali też alians z Wileńskim Towarzystwem Artystów Plastyków, założonym przez Stanisława Woźnickiego i Ludomira Sleńdzińskiego, który wkrótce dołączył też do Rytmu.