Kontrast, ale też analogia to jedne z ulubionych narzędzi twórców reportaży, służących im do opisywania świata. Ciągłe oddalanie i przybliżanie perspektywy pozwala nie tylko utrzymać uwagę odbiorcy, lecz także wyostrzyć percepcję określonych zjawisk, doświadczenie innych kultur i społeczności. Wiśniewska świetnie korzysta z tej strategii, sprawiając, że jej Północ staje się jednocześnie daleka – a więc szalenie tajemnicza i atrakcyjna – i bliska, bo opowiedziana przez kogoś, kto tam zamieszkał, wybrał ją sobie jako miejsce do życia. Napięcie wynikające z bycia kimś jeszcze nie stąd, ale już nie całkiem z zewnątrz podkreśla również opozycja światło – ciemność, rozumiana i dosłownie, i metaforycznie, szczególnie intensywnie opisana w "Białym", i ulegająca zatarciu w kolejnych reportażach.
W historii ze Spitsbergenu światło i ciemność stają się niemymi bohaterami. Jednak w przeciwieństwie do symboliki mitycznej, biblijnej oraz pojawiającej się w koncepcjach filozoficznych i baśniach, gdzie jasne oznacza dobro, głębię, przejrzystość oraz piękno, a ciemne kojarzy się ze złem, chaosem, czymś nieokreślonym lub wrogim, na Północy opozycja ta nie jest już tak jednoznaczna, a co może ważniejsze, zmienia się w zależności od wielu czynników. Zjawiska świetlne wpływają zarówno na stan umysłu, jak i na kondycję fizyczną. Najtrudniejsze wydaje się samo przejście jednego stanu w drugi, co wywołuje skrajne emocje:
W drugiej połowie października słońce wstaje przed 11.00, a zachodzi przed 15.00. Longyearbyen jest już w cieniu, ale po drugiej stronie jeszcze ostatnie promienie słońca w kolorze ciepłej pomarańczy odbijają się na szczytach Operafjellet. Każdego dnia coraz krócej i krócej, aż któregoś razu zaświecą na ciemnoróżowo tylko na samych czubkach i zgasną. [...] Z jednej strony pojawia się niepokój, a z drugiej ciekawość, jak to będzie, nawet jeśli dokładnie się wie, że będzie po prostu ciemno i że w okolicach stycznia to ciemno zacznie strasznie ciążyć.
Niepokój, ciekawość… Te same uczucia pojawiają się na linii swój – obcy, w momencie zetknięcia się z nieznaną osobą, kulturą, niezrozumiałym językiem, zwyczajem. Reportaże Wiśniewskiej skomponowane są właśnie z takich spotkań, choć czasem najtrudniejsze okazują się rozmowy nie z innymi, ale z samym sobą.