Według raportu z 2018 roku w Polsce "92% przebadanych odcinków dróg charakteryzowało się poziomem emisji powyżej 60 dB w porze dnia, (…) a 85% przebadanych odcinków dróg miało poziom emisji powyżej 55 dB w porze nocy". Według kryteriów zdrowotnych opublikowanych przez EEA w 2010 roku hałas na poziomie 40-45 dB w nocy powoduje już zakłócenia snu, zaś wystawienie na dźwięki o sile 65 dB w ciągu dnia radykalnie podnosi ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Normy WHO, EEA czy polskiego Ministerstwa Środowiska różnicują to, co możemy słyszeć w dzień i w nocy, w małych miastach i metropoliach, w uzdrowiskach, przedszkolach, szpitalach i wielorodzinnych budynkach mieszkalnych, a także hałas, na który jesteśmy wystawieni stale lub tylko przez chwilę.
Wieczorne korki, Trasa Łazienkowska w Warszawie, fot. Franciszek Mazur/AW
Wszystkie organy są jednak zgodne, że hałas powyżej 65 dB w dzień w mieście, w strefie mieszkaniowej i 45 dB w tym samym miejscu w nocy – to wartości graniczne. Ich przekroczenie naraża przebywające tam osoby na uszczerbek na zdrowiu, co ważne – zarówno fizycznym, jak psychicznym. Już przy 70 dB można odczuwać zmęczenie, rozdrażnienie, spadek koncentracji. Natężenie dźwięku powyżej 85 dB może wywołać uszkodzenie słuchu, zaburzenia układu nerwowego czy układu krążenia. Wystarczy pięć minut przebywać w hałasie powyżej 150 dB, by odczuwać mdłości czy zaburzenia równowagi. Hałas ma także kolosalny wpływ na żyjące w miastach zwierzęta, nie tylko powodując strach czy zachowania paniczne. Dziesiątki gatunków owadów, żab, ptaków, nietoperzy orientuje się w przestrzeni za pomocą dźwięku – hałas uniemożliwia im przemieszczanie się, komunikację, a nawet poszukiwanie pożywienia. Hałas w wodzie (silniki statków, sonary, odwierty) jest zabójczy dla posługujących się echolokacją delfinów czy wielorybów. Choć niewidoczny, hałas po prostu niszczy środowisko.