Miejski folklor, czyli muzyka warszawskich ulic
W letnie dni na ulicach Warszawy często słychać muzykę i najczęściej są to znane warszawsko-folkowe melodie. Kapele uliczne to nieodłączny element krajobrazu stolicy znany już z okresu międzywojennego. Charakterystyczne zadziorne nuty wykonywanej przez nie muzyki miały niewiele wspólnego z repertuarem znanej warszawskiej wytwórni płytowej Syrena Record.
Nowe, młode zespoły, takie jak Kapela Sztajer, grają własne interpretacje piosenek ulicznych, choć wciąż na ulicach stolicy można usłyszeć ich tradycyjne wersje, grane przez starsze kapele, m.in Orkiestrę z Chmielnej, która powstała w latach 20. XX wieku. Muzyka uliczna była obecna w przestrzeni miejskiej podczas wojny - choć wówczas zespoły grały przede wszystkim podziemne piosenki wojenne - a nawet później w PRL-u, mimo że w tym okresie muzycy uliczni byli niemile widziani przez władze, łagodnie rzecz ujmując. Wiele kapel pozostało wiernymi tradycji i nadal można je spotkać na ulicach, na których przed laty zrodziła się ta muzyka.
Na warszawskiej Pradze stoi pomnik przedstawiający członków kapeli ulicznej, który jeszcze do niedawna po wysłaniu specjalnego SMS-a na numer wskazany na pomniku odgrywał jedną ze stu starych warszawskich piosenek. Pomnik upamiętnia tych, którzy przez dziesiątki lat byli symbolem sceny kulturalnej dzielnicy. Współczesnych zespołów grających muzykę warszawską można posłuchać na koncertach (zwłaszcza w okolicach 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego) lub na wydarzeniach o charakterze historycznym. O czym opowiadają piosenki, które przetrwały próbę czasu i nadal są entuzjastycznie przyjmowane przez warszawską publiczność?
O czym opowiadają piosenki, które przetrwały próbę czasu i nadal są entuzjastycznie przyjmowane przez warszawską publiczność?
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Orkiestra z Chmielnej, lata 70., fot. Wikimedia Commons
Obrazek
orkiestra_z_chmielnej_lata_70_wikimediacommons.jpg
Piosenka ”Bal u starego Joska” z 1934 roku to typowy przykład międzywojennej piosenki warszawskiej. Opisuje frenetyczną zabawę w knajpie ”Gruby Josek” przy ulicy Gnojnej, która świetnie oddaje ducha warszawskiego półświatka. Co więcej, utwór ten uważany jest za pierwszą tzw. piosenkę apaszowską w historii polskiej muzyki. Napisana gwarą warszawską niezwykle obrazowo opisuje aktywność międzywojennych rzezimieszków, co więcej, w utworze pojawiają się odniesienia do autentycznych postaci będących stałymi bywalcami ”Grubego Joska” oraz do cieszących się złą sławą chuliganów.
Nieprzespanej nocy znojnej
Jeszcze mam na ustach ślad
U grubego Joska, na ulicy Gnojnej
Zebrał się ferajny kwiat
Bez jedzenia i bez spania
Byle byłoby co pić
Kiedy na harmonii Feluś zaiwania
Trzeba tańczyć, trzeba żyć!
Harmonia na trzy-czwarte z cicha rżnie
Ferajna tańczy, wszystko z drogi!
Z szacunkiem, bo się może skończyć źle
Gdy na Gnojnej bawimy się
Kto zna Antka czuje mojrę
Ale jeden nie znał jej
I naraził się dlatego na dintojrę
Skończył się z przyczyny mej
Jak latarnie ciemno świcą
Smętnie gwiżdże nocny stróż
A kat Maciejowski tam, pod szubienicą
Na Antosia czeka już
Harmonia na trzy-czwarte z cicha gra
Ferajna tańczy, ja nie tańczę
Dlaczegoż bal na Gnojnej, jak co dnia
Gdy mnie jednej pary dziś brak
Feluś, o którym mowa w piosence, to prawdopodobnie Felek Zdankiewicz, pseudonim Krwawy Feluś. Zwany ”królem warszawskich złodziei” Feluś brał udział w wielu akcjach przestępczych, również w próbie zabójstwa. W dalszej części utworu mamy odniesienie do niejakiego Maciejowskiego, tj. Stefana Maciejowskiego, pierwszego cywilnego kata II Rzeczpospolitej, który w swojej pięcioletniej karierze w latach 1926-1931 miał dokonać egzekucji 100 osób. Okazało się, że sam nie miał czystego konta i w 1932 roku został zwolniony z pracy z powodu pijackich awantur, których się dopuszczał. Potem popadł w nędzę i próbował odebrać sobie życie.
Cała piosenka skomponowana jest w stylu utożsamianym ze światem paryskich Les Apaches z czasów La belle époque - środowiskiem chuliganów, bandytów i gangi przestępcze lokalnego półświatka. Charakterystyczny styl taneczny Apaszów był brutalną i wulgarną wersją tanga, który później przywłaszczyły sobie klasy wyższe.
”Bal u starego Joska” został skomponowany przez jedyną w II Rzeczpospolitej kobietę kompozytorkę Fanny Gordon, która czerpała inspirację z frywolnej kultury miejskiej, zaś autorami tekstu byli Leopold Brodziński i Julian Krzewiński. Pierwszym wykonawcą utworu w 1934 roku był Tadeusz Faliszewski, piosenkarz znany ze swojej egzaltowanej maniery wykonawczej.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Tadeusz Faliszewski, lata 30., fot. audiovis.nac.gov.pl (NAC)
Obrazek
tadeuszfaliszewski_audiovis_nac_gov_pl.jpg
Jak wskazuje sama nazwa, ”Tango apaszowskie” jest kolejnym przykładem gatunku apaszowskiego i opowiada o burzliwym związku Hanki i Staszka. Piosenka znana jest także pod tytułami: ”Hanka”, ”Hanko” oraz ”Apaszem Stasiek był”, a jednym z jej najsłynniejszych wykonawców był Stanisław Grzesiuk - jeden z niewielu muzyków, którzy w swojej twórczości pozostali wierni w gwarze warszawskiej rozpowszechnionej wśród stołecznych kapel ulicznych. Gwara warszawska to jeden z symboli dawnej Warszawy i nadal budzi zainteresowanie wśród osób zafascynowanych historią miasta. W internecie istnieje strona Gwara Warszawska, a nawet słownik międzywojennego slangu z jego współczesnymi odpowiednikami.
Grzesiuk
Stanisław Grzesiuk zyskał sławę dzięki swoim interpretacjom międzywojennych, polskich piosenek, wykonywanych ze swadą, przy własnym akompaniamencie na banjo i mandolinie. Mimo że przetrwało kilka nagrań przedwojennych wykonań ”Tanga apaszowskiego”, to powojenna wersja Grzesiuka, która świetnie oddaje ducha warszawskiego półświatka okresu międzywojennego, jest tą najbardziej znaną.
Apaszem Stasiek był w krąg znały go ulice
W spelunkach ciemnych tam gdzie podłe życie wre
Kochanką jego była zwykła ulicznica
Co gdzieś na rogu sprzedaje ciało swe
Pomimo to Stach kochał swoją Hankę
Choć nieraz bił, skatował aż do krwi
Bo kiedy znów przepraszał swą bogdankę
No to tak do niej szeptał czułe słowa te
Hanko o tobie marzę wśród bezsennych nocy
Hanko ja bez ciebie nie potrafię żyć
I wciąż bym się wpatrywał w twoje oczy
I przy twym boku ja tylko chciałbym być
Hanko Twe ciało słodko pręży się przegina
Hanko daj usta niech przeminie ból i żal
Że w oczach łzy to wiem, że moja wina
Że życie płynie wśród tak burzliwych fal.
”Stachu!” to typowe tango tamtego okresu. Temat stary jak świat – tęsknota za zbiegłym kochankiem. To opowieść porzuconej kobiety tęskniącej za ukochanym ”w każdej godzinie”. Mimo że ukochany zniknął już dwa lata temu, kobieta nadal błaga go o powrót. Utwór z 1938 roku był jednym z ostatnich słynnych tang II Rzeczypospolitej:
Stachu, wróć daruję ci winy
Porzuć inne dziewczyny
Wróć do mnie, wróć
Stachu, ja po nocach wciąż płaczę
Gdy cię z inną zobaczę
Wróć do mnie, wróć
Autorem muzyki do ”Stachu!” był Zbigniew Drabik - wschodząca gwiazda polskiej sztuki kompozytorskiej tamtego okresu, który ma na koncie również inne teksty literackie i operetki. Słowa piosenki napisał Marian Rudnicki i jest to prawdopodobnie jedyny tekst jego autorstwa. Rudnicki był dyrygentem i muzykiem współpracującym w latach 20. XX wieku z wytwórnią Syrena Record przy nagraniach operowych i symfonicznych. Pracował także dla Opery i polskiego radia, mimo że podobno przez większość życia był częściowo sparaliżowany.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Jerzy Kobusz w scenie próby siły przy specjalnej maszynie w filmie "Legion ulicy". Praskie wesołe miasteczko Sto Pociech, 1932, fot. audiovis.nac.gov.pl (NAC)
Obrazek
warszawski_lunapark.jpg
”Chodź na Pragę” to energetyczny fokstrot oddający cześć całej dzielnicy, dynamicznego centrum życia po ”drugiej stronie Wisły”. Muzykę do utworu skomponował słynny Artur Gold, a słowa napisał Tadeusz Stach. Pierwsze wykonanie ”Chodź na Pragę” przez Janinę Sokołowską, Stanisławę Nowicką i Władysława miało miejsce podczas rewii ”Uśmiech Warszawy” w teatrze Morskie Oko przy ul.Jasnej.
Piosenka wkrótce zyskała miano hymnu Pragi, idealnie oddając charakter dzielnicy a także popularność muzyki ulicznej na każdym rogu tej części Warszawy:
Nas tam nie bawi żaden bajc i żadne radio
Tylko harmonia – to instrument nasz
W piosence pada nazwa wesołego miasteczka w Parku Praskim, który w każdą niedzielę ściągał tłumy warszawiaków. Lunapark wybudowany w 1933 roku obfitował w atrakcje – był tam labirynt, karuzele, a nawet kolejka górska. W materiale filmowym z 1938 roku widać, że ścieżka, na której ustawiała się kolejka do karuzeli, była oświetlona, co sugeruje, że miasteczko było czynne także wieczorami i w nocy. W magazynie ”Polska Zbrojna” z 1934 roku czytamy:
Text
Karuzela wirowała, pary tancerzy kłębiły się na podeście do tańca, a na scenie pod gołym niebem prezentowano fantastyczne spektakle, które nieustannie gromadziły setki widzów i za każdym razem te pierwszorzędne występy były nagradzane gromkimi brawami.
W ostatnich latach piosenka ”Chodź na Pragę” znowu stała się popularna dzięki obrazowemu przedstawieniu tej dzielnicy. W 2018 roku Kazimierz Nitkiewicz z Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej zagrał ją na balkonie na rogu ulic Targowej i Wileńskiej. Jednak już w 2002 roku utwór został przypomniany szerszej publiczności dzięki renowacji zegara na budynku liceum im. Władysława IV na Pradze, najstarszej szkoły średniej w dzielnicy. Pierwszą melodią wybitą przez odnowiony dzwon była właśnie ”Chodź na Pragę”.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wesołe miasteczko, 1929, fot. audiovis.nac.gov.pl (NAC)
Obrazek
wesole_miasteczko_w_1929_audiovis_nac_gov_pl_nac.jpg
"Jadziem, Panie Zielonka"
Podobnie jak ”Bal u Starego Joska” to kolejny przykład piosenki o szalonym życiu nocnym stolicy w okresie międzywojennym. Autorami utworu z 1937 roku są słynny poeta i tekściarz Władysław Szlengel, Józef Lipski (z którym Szlengel napisał ”Tango Notturno”) i Bolesław Mucman, znany kompozytor humorystycznych melodii. Utwór ”Jadziem, Panie Zielonka” idealnie oddawał styl Mucmana.
Piosenka ma charakter humorystyczny, choć nie brak w niej cienia desperacji, którą z emfazą oddaje jej wykonawca Tadeusz Faliszewski:
Czekam na autobus i się wściekam wprost
Księżyc, stary łobuz, świeci prosto w nos
Śmieją się latarnie, że mi dęciak znikł
Nikt mnie nie przygarnie, nikt
Po kieliszkach paru tęskny w sercu ścisk
Znowu mnie dziś z baru jazda, won na pysk
Jest dryndulka klawa, panie starszy, stop
Weź mnie z sobą, bądź morowy chłop
Jadziem, panie Zielonka
Ja dzisiaj forsę mam, ja dzisiaj humor mam
W zastaw poszła jesionka
Więc jak nie wypić dziś, mam za zdrowie dam<
”Jadziem, Panie Zielonka” to także tradycyjne powiedzonko zachęcające do szybkiego rozpoczęcia podróży zbliżone do słynnego francuskiego zawołania ”Allons-y Alonso”.
Piosenka autorstwa Jerzego Petersburskiego i Andrzeja Własta to opowieść o spotkaniu w urokliwej uliczce Kamienne Schodki na warszawskiej Starówce, poprzedzające ekstrawagancki bal pełen tanga i frywolności.
Utwór zdradza inspirację argentyńskim tangiem, którego nuty często wybrzmiewały w muzyce międzywojennej (najsłynniejszym przykładem jest Chór Dana, który przez pewien czas występował pod nazwą Coro Argentino V. Dano). ”Tango Andrusowskie” wyraźnie nawiązuje do podobieństw warszawskiego tanga z jego argentyńskim pierwowzorem, a nawet ociera się o samochwalstwo:
Że nawet Hiszpan z Argentyny
Lepiej nie potrafi też
Ludwik Sempoliński w swoich wspomnieniach opisuje swoje pierwsze wykonanie tego utworu w 1932 roku podczas rewii Złota Parada w Morskim Oku wraz z Janina Sokołowską. Sempoliński pisał, że piosenka była centralnym punktem finału całej rewii. Kolejnymi wykonawcami ”Tanga Andrusowskiego” byli Tadeusz Faliszewski, Mieczysław Fogg i Adam Aston.
Najlepsze wersje tego utworu, podobnie zresztą jak wszystkich powyższych, to te wykonywane właśnie na Kamiennych Schodkach i innych ulicach miasta, które przez pokolenia snuły przed warszawiakami obietnice wspaniałego świata pełnego ekscytujących atrakcji.
Autorka: Juliette Bretan, tłumaczenie: MSz
Autorka jest absolwentką Wydziału Literatury Angielskiej na Uniwersytecie w Cambridge i pracuje jako niezależna dziennikarka specjalizująca się w kulturze polskiej i bieżących wydarzeniach. Na swoim blogu ”Visions of the Vistula” opisuje historyczne aspekty polskiej kultury.