Polska rzeźba w Ghanie – symbol socjalistycznej przyjaźni
Pomnik prezydenta Ghany, zrealizowany przez rzeźbiarkę z Polski, Alinę Ślesińską, stał się pretekstem do wystawy, dotyczącej kontaktów pomiędzy naszym krajem a niektórymi afrykańskimi państwami w latach 60. XX wieku.
Od 6 września do 5 października w siedzibie Foundation for Contemporary Art w Akrze, stolicy Ghany, a od 12 września do 13 grudnia 2025 roku w Red Clay Studio w Tamale odbywać się będzie wystawa One man does not rule a nation, której centralnym punktem kuratorzy uczynili pomnik Kwame Nkrumaha, pierwszego prezydenta niepodległej Ghany. Kuratorami są Max Cegielski i Janek Simon, a autorką powstałego na początku lat 60., a dziś już nieistniejącego pomnika była polska rzeźbiarka, Alina Ślesińska. Jesienią 2024 roku wystawa miała swoją inaugurację w galerii TRAFO Trafostacja Sztuki w Szczecinie, teraz ta instytucja wspólnie z Instytutem Adama Mickiewicza ekspozycję zaprezentuje w dwóch miastach w Ghanie. W ten sposób publiczność z obu krajów będzie miała szansę poznać szersze spojrzenie na powody, tło i kontekst współpracy Polski Ludowej z krajami Globalnego Południa, w tym wypadku przede wszystkim afrykańskimi. Ale i przyjrzeć się autorce rzeźby, której życiorys i twórczy dorobek są także niezwykłe.
Socjalistyczna globalizacja
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Max Cegielski , fot. Tomasz Urbanek/DDTVN/East News, Janek Simon z pracą z cyklu "Meta Folklore", fot. Galeria Mondi
Obrazek
max_cegielski_simon.jpg
Kwame Nkrumah rządził Ghaną od 1957 do 1966 roku, zanim został obalony w wyniku zamachu stanu.
Widok wystawy „One Man Does Not Rule a Nation” w TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie, 2024/25, kuratorzy: Max Cegielski i Janek Simon, fot. Daniel Rumiancew
Był działaczem niepodległościowym i antykolonialnym, zaangażowanym w ruch panafrykański, a także kluczową postacią w procesie uzyskiwania niepodległości przez Ghanę, kraju, który był liderem procesu dekolonizacji w Afryce. Był także socjalistą, szukającym politycznych sojuszników w innych krajach – i to właśnie socjalizm w drugiej połowie XX wieku legł u podstaw relacji pomiędzy krajami bloku wschodniego a Ghaną oraz innymi państwami Bliskiego Wschodu i Afryki. To polityczno-ekonomiczne zjawisko niektórzy badacze nazywają „socjalistyczną globalizacją”, jakby miało ono w latach zimnej wojny stanowić swego rodzaju przeciwwagę dla współdziałających ze sobą państw zachodnich. Współpraca Polski Ludowej z krajami Globalnego Południa odbywała się na wiele sposobów. Poza polem stricte gospodarczym dotyczyła innych dziedzin, w tym sztuki, architektury i urbanistyki.
W 2012 roku Fundacja Bęc Zmiana wydała książkę Postmodernizm jest prawie w porządku. Polska architektura po socjalistycznej globalizacji, której autorzy – Łukasz Stanek, Piotr Bujas, Alicja Gzowska i Aleksandra Kędziorek – przyglądają się w niej, jak doświadczenie polskich architektów pracy w krajach Globalnego Południa oddziałało na ich późniejszą twórczość w naszym kraju. Stanek, historyk architektury zajmujący się badaniem działalności polskich architektów w krajach afrykańskich i na Bliskim Wschodzie, tłumaczył w tej publikacji:
Eksport architektury i urbanistyki był dumą Polski Ludowej oraz elementem politycznego i ekonomicznego poparcia udzielanego przez blok krajów socjalistycznych nowo powstałym państwom w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji. Korzystając z doświadczeń odbudowy Warszawy i Gdańska, a także budowy nowych miast, takich jak Nowa Huta i Nowe Tychy, w latach 60. polscy architekci i urbaniści przyczynili się do rozpowszechniania modernistycznej architektury i funkcjonalistycznej urbanistyki. Ich wkładem były m.in. plany ogólne Bagdadu (1967, 1973) i Aleppo (od 1962), budynki administracyjne w Kabulu, muzea w Nigerii (od 1969), tereny targowe w Akrze (1967) i budynki rządowe w Ghanie.
Z kolei w wydanej w 2020 roku książce Architecture in Global Socialism. Eastern Europe, West Africa, and the Middle East in the Cold War Stanek opisuje wybrane projekty i realizacje, które m.in. w Ghanie tworzyli architekci z Polski, Związku Radzieckiego, NRD, Jugosławii, Węgier. Zespoły projektowe z krajów bloku wschodniego wwiozły tam europejski, powojenny modernizm, który w tworzonych już na miejscu koncepcjach mieszał się po pierwsze z wyzwaniami tropikalnego klimatu (polscy architekci nie mieli zwykle doświadczenia w projektowaniu w tak innych warunkach klimatycznych), i po drugie, z inspiracjami kolonialną architekturą, pozostawioną tam przez Brytyjczyków.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Ghana Trade Fair Center, fot. Anthere/CC BY-SA 4.0
Obrazek
trade_fair_ghana_7.jpg
Polscy architekci, Jacek Chyrosz i Stanisław Rymaszewski, zjawili się w Ghanie w 1962 roku. Mieli wspierać ghańskich projektantów m.in. w budowie terenów targowych w Akrze, których powstanie, budujące znaczenie kraju w regionie i dowodzące innowacyjności, było jednym z pomysłów prezydenta Nkrumaha (głównym projektantem rozległego założenia był ghański architekt, Victor Adegbite). Polacy pracowali w Ghanie do 1967 roku, poza tym już w 1962 roku zaprojektowali m.in. pawilon narodowy Ghany na międzynarodowych targach w Lagos, w Nigerii.
Realizowane na początku lat 60. projekty wyglądały na tyle obiecująco, że polskie ministerstwo spraw zagranicznych planowało rozwijać współpracę także z innymi krajami kontynentu afrykańskiego. Pod koniec dekady przyjęto Plan pracy Departamentu V na rok 1969, w którym osobny rozdział stanowił opis planów współdziałania z „Afryką Czarną”. W dokumencie podkreślono:
Znaczenie międzynarodowe krajów afrykańskich nie tylko utrzymuje się, ale stale wzrasta, szczególnie na terenie ONZ i innych organizacji międzynarodowych. Kraje afrykańskie są obiektywnie naszym sprzymierzeńcem w forsowaniu słusznych inicjatyw pokojowych (głosowanie w ONZ nad konwencją o nieprzedawnianiu zbrodni wojennych) […]. W powyższej sytuacji zachodzi konieczność podjęcia przez kraje socjalistyczne, w tym również przez Polskę, odpowiednich kroków celem nie tylko utrzymania, ale także poszerzenia naszego „stanu posiadania”. Ponieważ nie jesteśmy w stanie tego osiągać na drodze penetracji gospodarczej, z uwagi na ograniczone możliwości udzielania pomocy, powinniśmy większy nacisk położyć na sferę polityki zagranicznej. Kraje afrykańskie mogą w przyszłości stać się – obok krajów socjalistycznych – głównym odbiorcą dla naszego eksportu maszyn i urządzeń. Ważnym elementem polityki zagranicznej w odniesieniu do krajów afrykańskich powinna być sprawa rekrutacji i zatrudniania specjalistów „Polservisu”.
Polska rzeźbiarka w Afryce
Przyjęte wówczas plany działań realizowano w wielu krajach – w Ghanie zaburzył je wojskowy zamach stanu, w wyniku którego obalono prezydenta. Zanim jednak do tego doszło, zrealizowano w Ghanie jeszcze jeden projekt, który stał się tematem wystawy One man does not rule a nation Maxa Cegielskiego i Janka Simona.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Alina Ślesińska, Warszawa, lata 60., fot. Andrzej Wiernicki / Forum
Obrazek
alina_slesinska_forum.jpg
W 1964 roku do Ghany przyjechała Alina Ślesińska, ceniona wówczas w Polsce rzeźbiarka. Została zaproszona do zaprojektowania pomnika Kwame Nkrumaha. Przywódca Ghany miał już co prawda jeden pomnik, stworzony przez włoskiego artystę Nicolę Cataudellego, jednak tamta figura miała bardzo klasyczną, tradycyjną formę. Przypuszczalnie szukano nowego pomysłu – który lepiej odzwierciedlałby ambicje i aspiracje afrykańskiego kraju, chcącego prezentować się jako postępowy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
"Macierzyństwo" rzeźba autorstwa Aliny Ślesińskiej przy Skwerze Koncertów Porannych w Kołobrzegu, fot. Marek Bazak/East News
Obrazek
macierzynstwo_rzezba_en_01380767_0724.jpg
Alina Ślesińska doskonale nadawała się do takiego zadania. Urodzona w 1922 roku studiowała w Akademii Sztuki Pięknych w Krakowie oraz w Warszawie, była wychowanką Xawerego (Ksawerego) Dunikowskiego, którego uważała za swojego mistrza i mentora. Początek jej drogi artystycznej przypadł na czas politycznej odwilży, kiedy po latach obowiązywania doktryny socrealizmu do sztuki i architektury powrócił modernizm i nowoczesne formy. Choć artystka nigdy nie skończyła studiów, rozumiała materię rzeźbiarską. Wśród jej wczesnych prac pojawiały się historyzujące w formie rzeźby architektoniczne przeznaczone dla odbudowywanych historycznych gmachów Warszawy, a także realistyczne portrety, z czasem jednak zaczęła tworzyć prace bardzo nowoczesne w wyrazie, zbliżające się do abstrakcji. W latach 60. rozwijała także cykl pt. Propozycje dla architektury, wykraczający poza tradycyjnie rozumianą rzeźbę, dotyczący przestrzeni i urbanistyki.
Prace Ślesińskiej współgrały z ideą państwowości, którą także władze Ghany chciały podkreślać projektami w przestrzeni miast. Gdy artystka przybyła do Akry, zaczęła szukać inspiracji dla formy pomnika. Pracowała nad nim półtora roku w Akrze i pobliskiej Winnebie, gdzie pomnik ostatecznie stanął. Jego główną częścią rzeźbiarka uczyniła miecz – stanowił on nawiązanie do tradycji lokalnych ludów Efutu i Aszanti, ale niósł w sobie także symbol „miecza na kolonializm”. Cokół w kształcie miecza wieńczył rzeźbiarski portret prezydenta. Odsłonięty w maju 1965 roku, zaledwie kilka miesięcy później został rozebrany: tak, jak obalono rządy Nkrumahy, strącono z postumentu także jego wizerunek. Niedługo później o rzeźbie zapomniano.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok wystawy „One Man Does Not Rule a Nation” w TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie, 2024/25, kuratorzy: Max Cegielski i Janek Simon, fot. Daniel Rumiancew
Obrazek
one_man_fot_daniel_rumiancew_4.jpg
Trudny los spotkał także Alinę Ślesińską, która po wielu sukcesach czasów odwilży – w 1966 roku w Zachęcie odbyła się jej duża, monograficzna wystawa – w latach 70. popadła w niełaskę i straciła swoją pozycję, ostatnie lata twórczości poświęciła rysunkowi. Po latach z niepamięci wydobyła ją kuratorka Ewa Toniak, organizując w 2007 roku monograficzną wystawę artystki w warszawskiej Zachęcie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Widok wystawy „One Man Does Not Rule a Nation” w TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie, 2024/25, kuratorzy: Max Cegielski i Janek Simon, fot. Daniel Rumiancew
Obrazek
one_man_fot_daniel_rumiancew_10.jpg
Cegielski i Simon na potrzeby wystawy stworzyli podest, inspirowany bezpośrednio cokołem oryginalnego pomnika projektu Aliny Ślesińskiej z Winneby. W centralnym jego punkcie posadowili kompozycję mającą przywoływać formę monumentu Nkrumahy (nie jest to jednak jego kopia), zaś dookoła niego rozmieścili szereg eksponatów, dokumentów, zdjęć, archiwaliów, opowiadających losy związanych z projektem ludzi, Nkrumahy i Ślesińskiej, ale też relacji Polski z krajami Globalnego Południa.
W dziejach nieistniejącego dzisiaj pomnika prezydenta Kwame Nkrumaha splata się wiele wątków wartych wydobycia z niepamięci. Jednym jest życiorys samej rzeźbiarki, który – przypomniany przez kuratorkę Ewę Toniak współczesną monograficzną wystawą w Zachęcie z 2007 roku – wciąż pozostaje pełen tajemnic i niezwykłych zakrętów; może być także opowieścią o budowaniu samodzielnej pozycji kobiety w świecie sztuki. Drugą warstwą, która odsłania się przy tej okazji, jest wciąż mało zbadany proces współpracy PRL i pozostałych krajów bloku wschodniego z państwami Globalnego Południa, jej niejednoznaczne tło polityczne i ideologiczne oraz jej zupełnie wymierne, materialne skutki. Wreszcie – stosunek współczesności do ówczesnych wydarzeń: jak dziś w samej Ghanie odbierana jest i oceniana działalność prezydenta Nkrumahy, a jak w Polsce pamiętana jest owa międzynarodowa współpraca – tamte projekty stawiają dorobek PRL w nowym świetle. W tamtym afrykańskim kraju to Polska była źródłem i inspiracją do modernizacji.