Działalność Paonu przypada na moment kluczowy w historii młodopolskiej kultury. Rok po założeniu knajpy powstaje Towarzystwo Artystów Polskich "Sztuka", w 1898 Przybyszewski obejmuje redakcję "Życia", a na jego łamach ukazuje się cykl artykułów Artura Górskiego "Młoda Polska", który nada nazwę całemu prądowi kultury przełomu wieków. "Confiteor" Przybyszewskiego ukazuje się na początku stycznia 1899 roku, a niedługo później – "O »nową« sztukę". W tym okresie wyjątkowego fermentu ideowego głównym miejscem spotkań i wymiany idei środowiska stała się właśnie sala w restauracji Turlińskiego. Jak pisał Wilhelm Feldman: "Paon – stał się świadkiem biesiad artystycznych, dysput nieskończonych, wylewów uczuć gwałtownych, improwizacji i turniejów malarskich i poetyckich".
Samą nazwę ta swoista kawiarnia w kawiarni, dostępna tylko dla wybranych, zawdzięczać miała po równi Przybyszewskiemu i Wyspiańskiemu. Ten pierwszy, zgodnie z legendą, miał pewnego razu deklamować wielokrotnie wiersz Maeterlincka, a Wyspiański, słysząc frazę "Les paons nonchalants, les paons blancs ont fui, Les paons blancs ont fui l`ennui du réveil (Pawie niedbałe, pawie białe uciekły, pawie białe uciekły przed nudą przebudzenia się)" szkicować miał jakby od niechcenia pastelowy, dekoracyjny rysunek pawia. Rysunek ten ostatecznie zawisł nad wejściem do sali, utarła się też nazwa Paon. W swojej pierwszej polskiej powieści, "Synowie ziemi", Przybyszewski utrwalił impresję z Paonu. W powieściowej kawiarni Pod Białym Pawiem znajdziemy scenę, gdy jeden z bohaterów siada do pianina i gra w uniesieniu, jak to robił często sam Przybyszewski, inny zaś pod wpływem muzyki szkicuje na ścianie Neptuna w otoczeniu nimf. Pastelową kompozycję z tym właśnie motywem pozostawił po sobie w Paonie Wyspiański.
Literackie opisy gwałtownych porywów duszy, a zwłaszcza krążące po Krakowie pogłoski na temat ekscesów w Paonie, bywały jednak mocno podkoloryzowane. Wyspiański, choć spędzał w kawiarni sporo czasu, ponoć stronił od alkoholu. W ostateczności wypijał szybko kilka kieliszków wódki i zabierał się nie do dysput, a do rysowania portretów. Jak pisał Boy: "Paon był oryginalną mieszaniną ludzi bardzo wybitnych i zgrai pętaków". Do tych ostatnich zresztą zaliczał sam siebie, wówczas "opieszałego studenta medycyny", a przy okazji adoratora Dagny Juel, którego uczuć żona Stanisława Przybyszewskiego nie odwzajemniła. Zbliżył się do niej na tyle tylko, by w Paonie regularnie grywać z nią w bilard, a "kobieta grająca w bilard to było dosyć, aby zgorszyć ówczesny Kraków, i niemało się przyczyniło do legend o »orgiach« Paonu". Podobnie jak później w przypadku Jamy Michalika, "dewotki i matrony – pisał Boy – puściły języki w ruch. Obiegały groźne plotki o orgiach, o tańcach nago itp."