Filmowa historia polskiego himalaizmu byłaby jednak niepełna, gdyby zabrakło w niej jeszcze jednej wyjątkowej postaci – Wandy Rutkiewicz. Legendarna polska himalaistka, która zdobyła osiem z czternastu ośmiotysięczników (jako pierwsza kobieta weszła na szczyt K2), do dziś fascynuje filmowców. Także ze względu na tajemnicę jej śmierci. W 1992 roku Rutkiewicz próbowała zdobyć szczyt Kanczendzongi i mimo złych warunków pogodowych podjęła się ataku szczytowego. Z góry nigdy nie wróciła, a jej ciała nie odnaleziono.
O próbie zdobycia tego Kanczendzongi opowiedziała w 2024 roku Eliza Kubarska w dokumentalnej Ostatniej wyprawie. Rozmawiając z Szerpami, przyjaciółmi himalaistki i świadkami jej górskich wyczynów reżyserka próbuje ustalić, co wydarzyło się w maju 1992 roku. Ale jej film jest czymś więcej – próbą odnalezienia prawdziwego obrazu "Wandy" – podróżniczki, ikony feminizmu, a zarazem osoby przez lata uciekającej przed własnymi demonami.
Kubarska z podziwem kreśli portret swojej bohaterki, ale pokazuje złożoność jej postaci. Opowiada o jej konfliktach ze środowiskiem polskich wspinaczy, którzy na kobietę-himalaistkę spoglądali z pobłażliwością i zazdrością, kwestionując jej górskie osiągnięcia. I o niełatwych osobistych relacjach Rutkiewicz, która sportowe ambicje przedkładała nad życie prywatne. Łącząc intymne audio-pamiętniki nagrywane przez bohaterkę z archiwaliami i realizowanymi współcześnie rozmowami z dawnymi znajomymi Rutkiewicz Eliza Kubarska stworzyła wielowymiarowy portret najsłynniejszej polskiej himalaistki, a także obraz otaczającego ją świata – Polski, w której wolność ograniczały zarówno komunistyczne władze jak i panująca dookoła mizoginia.
Polskie kino coraz częściej dostrzega metaforyczny i dramaturgiczny potencjał, jaki kryją w sobie góry i historie ich zdobywców. A że te ostatnie także na rynku literatury faktu cieszą się coraz większą popularnością, można sądzić, że wkrótce na filmowych ekranach pojawią się kolejne górskie opowieści. Miejmy nadzieję, że równie odważne i ciekawe jak "Deklaracja nieśmiertelności" Koszałki.