Zacznijmy od propozycji w dwójnasób nietypowej. Nietypowej, bo dostępnej nie online, lecz tylko w jednym z warszawskich kin, ale też nietypowej ze względu na swój artystyczno-stylistyczny charakter. Bo Alicja to filmowa ciekawostka, której nie można przegapić i jeden z najdziwniejszych projektów filmowych PRL.
W końcówce lat 70. Jacek Bromski i Jerzy Gruza postanowili przenieść na ekran Przygody Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, przerabiając tę klasyczną historię na disco-musical spleciony z kryminałem noir. Peerelowska kinematografia połączyła siły z koproducentami z Belgii i Wielkiej Brytanii, dzięki czemu film zyskał międzynarodowy status. W rolę Alicji wcieliła się Sophie Barjac, filmowe piosenki wykonywała za nią popularna wówczas szkocka piosenkarka Lulu, Królową Kier była Susannah York nominowana do Oscara za Czyż nie dobija się koni, a Białego Królika grał Jean-Pierre Cassel (tak, tak, ojciec słynnego Vincenta).
Mimo udziału europejskich gwiazd film okazał się klapą. Przeniesiona w realny świat historia Alicji straciła swoją metaforyczną siłę, oniryczność ustąpiła miejsca dosłowności, musicalowe rozwiązania raziły archaicznością, a piosenki Lulu nie chciały złożyć się w całość z filmową opowieścią.
A jednak film Bromskiego i Gruzy warto zobaczyć. Głównie jako pamiątkę swojego czasu i jedną z najbardziej śmiałych filmowych prób swojej epoki. Polecam go tym chętniej, że podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego zaplanowany jest specjalny, kinowy pokaz tego zapomnianego obrazu.
Kinowy pokaz Alicji odbędzie się w warszawskim kinie Iluzjon 18 października o godzinie 18.00.
Inni ludzie – Terpińska czyta Masłowską