Bo też – parafrazując Henryka Sienkiewicza – jaka literatura , takie społeczeństwo...
"Stary sługa", 1875
Hej, łzy się kręcą…
["Stary sługa", 1875]
"Janko Muzykant", 1880
Nie wiadomo skąd się to takie ulęgło, ale na jedną rzecz był tylko łapczywy, to jest na granie [...]. Wiosną uciekał z domu, kręcić fujarki wedle strugi. Nocami, gdy żaby zaczynały rzechotać, derkacze na łąkach derkotać, bąki po rosie burczyć; gdy koguty piały po zapłociach, to on spać nie mógł, tylko słuchał i Bóg go jeden wie, jakie on i w tym nawet słyszał granie...
W polu grała mu bylica, w sadku pod chałupą ćwirkotały wróble, aż się wiśnie trzęsły! Wieczorami słuchiwał wszystkich głosów, jakie są na wsi, i pewno myślał sobie, że cała wieś gra. Jak posłali go do roboty, żeby gnój rozrzucał, to mu nawet wiatr grał w widłach.
[...] promień słońca wchodził przez szybę i oblewał jasnością złotą, rozczochraną główkę dziecka i twarz, w której nie zostało kropli krwi.
Nad Jankiem szumiały brzozy.
"Ogniem i mieczem", 1884

Kadr z filmu "Ogniem i mieczem" w reżyserii Jerzego Hoffmana, 1999, fot. materiały promocyjne dystrybutora
Mości namiestniku, o to jest pan Powsinoga.
– Podbipięta – poprawił szlachcic.
– Wszystko jedno! herbu Zerwipludry...
– Zerwikaptur – poprawił szlachcic.
– Wszystko jedno. Z Psichkiszek.
– Z Myszykiszek – poprawił szlachcic.
– Wszystko jedno. Nescio, co bym wolał, czy mysie, czy psie kiszki. Ale to pewna, żebym w żadnych mieszkać nie chciał, bo to i osiedzieć się tam nie łatwo, i wychodzić niepolitycznie. Mości panie! – mówił [Zagłoba] dalej do Skrzetuskiego ukazując Litwina – oto tydzień już piję wino za pieniądze tego szlachcica, któren ma miecz za pasem równie ciężki jak trzos, a trzos równie ciężki jak dowcip. Ale jeślim pił kiedy wino za pieniądze większego cudaka, to pozwolę się nazwać takim kpem, jak ten, co mi wino kupuje.
Słuchać hadko.
Pytanie: Dlaczego jazda wołoska zowie się lekką? Odpowiedź: Bo lekko ucieka. Amen.
Dziwne […] materii pomieszanie.
– Hej, nabrali Kozacy i Tatarzy polskiego dobra, ale wziąć a zachować – inna rzecz.
– Prawda, że gość nie w porę gorszy od Tatarzyna [...].
– Jedzże waćpanna – rzekł – kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą... Chcesz nie podrwić głową, jedz pieczeń wołową.
– [...] nie uciekaj w tę stronę, w którą cię gonić będą.
– Obrotny on jest, ale kolorysta z niego wielki, a u takich ludzi cała odwaga zwykle w gębie spoczywa.
Trup padał gęsty.
– Mości panowie! gdybym zaczął wszystko szczegółowie opowiadać, tedy i dziesięciu nocy by nie starczyło, a pewnie i miodu, bo stare gardło jak stary wóz smarować trzeba.
– Jeżeli tedy waćpan nie pojmujesz, dlaczego w Polsce najlepsza jazda, a u Niemców piechota, to ja ci to wytłumaczę.
– No, dlaczego? dlaczego? – spytało kilka głosów.
– Oto, gdy Pan Bóg konia stworzył, przyprowadził go przed ludzi, żeby zaś jego dzieło chwalili. A na brzegu stał Niemiec, jako to się oni wszędy wcisną. Pokazuje tedy Pan Bóg konia i pyta się Niemca: co to jest? A Niemiec na to: Pferd! – Co? – powiada Stwórca – to ty na moje dzieło "pfe" mówisz? A nie będziesz ty za to, plucho, na ty, stworzeniu jeździł – a jeśli będziesz, to kiepsko. To rzekłszy, Polakowi konia darował. Oto dlaczego polska jazda najlepsza, a zaś Niemcy, jak poczęli piechotą za Panem Bogiem drałować a przepraszać, tak się na najlepszą piechotę wyrobili.
– Bardzoś to waść misternie wykalkulował – rzekł pan Podbipięta.
Bar… wzięty!
Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?
Sława […] mołojecka.
Zdechnę ja i pchły moje!
– Milczałbyś, panie Michale. Nie większyś od sikory, to się ziarnkiem prosa pożywisz, a z naparstka napijesz. Ale ja Bogu dziękuję, że nie jestem taki misterny i że mnie nie kura z piasku zadnią nogą wygrzebała, ale niewiasta urodziła; dlatego potrzebuję jeść i pić jako człowiek, nie jak chrabąszcz, a żem od południa nic prócz śliny w gębie nie miał, dlatego mi i twoje żarty nie w smak.
Tu pan Zagłoba począł sapać gniewnie, a pan Michał wziął się za bok i tak mówił:
– Mam ja tu na udzie manierzynę, com ją dziś Kozakowi wydarł, ale kiedy mnie kura z piasku wygrzebała, to już myślę, że i gorzałka tak nikczemnej persony nie będzie waści smaczna. W twoje ręce, Janie! – rzekł zwracając się do Skrzetuskiego. [...]
– Przechera z ciebie, panie Michale – rzekł Zagłoba – aleś chłop setny i to masz do siebie, że sobie odejmiesz, a drugiemu oddasz. Niechby się święciły te kury, co by takich żołnierzów, jak ty, z piasku wygrzebywały – ale ich na świecie podobno nie masz i nie o tobie myślałem.
Nędza… głód… Jedna mogiła.
Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą.
["Ogniem i mieczem", 1884]
"Potop", 1886

Kadr z filmu "Potop" w reżyserii Jerzego Hoffmana, fot. Franciszek Kądziołka / Filmoteka Narodowa / www.fototeka.fn.org.pl
Kupą tu waszmościowie, kupą!
Kończ… waść!… wstydu oszczędź!…
Jeśli taką masz ochotę do stanu małżeńskiego, to się nie martw. Przyjdzie i twoja kolej. Na nic tu szukanie i właśnie wtedy znajdziesz, kiedy nie będziesz szukał.
Mów mi: Wuju!
Ja jestem Kowalski, a to jest pani Kowalska, innej nie chcę.
Gdzie ojca nie ma, tam, pismo mówi, wuja słuchać będziesz.
Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!
Rzeczpospolita, to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hyperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.
Głupich nigdzie na świecie nie brak, a szczególnie w tym kraju!
– Ociec, prać?
– Prać!
Jeżeli cię nie powieszą, to będzie z ciebie pociecha!
Jestli na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzeć można?… Co tu za rząd? Król nie rządzi, bo mu nie dają… Sejmy nie rządzą, bo je rwą… Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma komu egzekwować i każdy możniejszy je depce; nie masz w tym narodzie wierności, bo oto wszyscy pana swego opuścili; nie masz miłości do ojczyzny, bo ją Szwedowi oddali za obietnicę, że im po staremu w dawnej swawoli żyć nie przeszkodzi…
Smoła tak nie przylega do szaty, jak niesława do imienia!
Naści piesku kiełbasy!
Odwagę i w nieprzyjacielu cenić należy [...].
Niechże mi pokażą ludzie, w dziejach świata biegli, inne królestwo, gdzieby wszyscy królowie własną spokojną śmiercią umierali. Nie masz tu nożów i trucizn, nie masz protektorów, jako u Angielczyków… Prawda, mój panie, zawinił ten naród ciężko, zgrzeszył przez swawolę i lekkość… Ale któryż to jest naród nigdy niebłądzący i gdzie jest taki, któryby tak prędko winę swą uznał, pokutę i poprawę rozpoczął? Oto już się obejrzeli, już przychodzą, bijąc się w piersi, do twego majestatu… [...] Zaufaj im, panie, bo oto tęsknią już za swą krwią jagiellońską i za ojcowskiemi rządami twemi…
Zapomniano już w tym kraju różnicy między wolnością i swawolą i oto, jak zbytnia rozkosz boleścią, tak wyuzdana wolność niewolą się zakończyła.
Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.
Ofiaruj wasza dostojność królowi szwedzkiemu w zamian Niderlandy.
Jam też nie z soli wyrósł, ani z roli, jeno z tego, co mnie boli; [...] a boleli mnie Kozacy, którzy mi tę oto gębę przestrzelili, a teraz boli mnie Szwed.
Taki to już u nas obyczaj, aby winę zawsze na wodza składać.
Szlachcic i żołnierz na to się rodzi, by nie dziś, to jutro gardło dać…
Chwalmy Boga i popędzajmy konie.
Jędruś! ran twoich nie godnam całować!
Mości panowie! na cześć onych przyszłych pokoleń! Niechże im Bóg błogosławi i pozwoli ustrzec tej spuścizny, którą im odrestaurowaną naszym trudem, naszym potem i naszą krwią, zostawujem. Niech, gdy ciężkie czasy nadejdą, wspomną na nas i nie desperują nigdy, bacząc na to, że nie masz takowych terminów, z których by się viribus unitis przy Boskich auxiliach podnieść nie można.
["Potop", 1886]
"Pan Wołodyjowski", 1888

Kadr z filmu "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana, 1969, fot. Jan Ossowski / Filmoteka Narodowa / www.fototeka.fn.org.pl
[...] ojczyzna zawsze przed prywatą iść powinna [...]
Każda radość krucha w tym świecie...
[...] niepolitycznie pannie na drabinie siedzieć, bo ucieszny może dać światu prospekt!
Za czym siadła na stołku, złożywszy ręce w małdrzyk, a buzię w ciup, jak przystało na skromną i przystojnie wychowaną panienkę.
W nagłych razach musi być jedna głowa i jedna wola!
Apud Polonos […] nunquam sine clamore et strepitu gaudia fiunt.
U Polaków […] zabawy nigdy nie odbywają się bez wrzawy i hałasu.
Nic to.
Dlaboga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?
Dla pokrzepienia serc.
["Pan Wołodyjowski", 1888]
"Bez dogmatu", 1891
L'improduktivité slave.
Nieproduktywność słowiańska.
Geniusz bez teki.
Ktoś powiedział, że jeśli mężczyzna się myli, to mówi, że dwa razy dwa jest pięć – i błąd może być sprostowany; kobieta zaś myląc się, twierdzi, że dwa razy dwa jest lampa, i wtedy choć głową o mur bij.
Kobieta, która umie słuchać, posiada jeden więcej sposób podobania się, bo pochlebia przez to miłości własnej mężczyzny.
Nie może być nic bardziej gnębiącego dla człowieka, który prawdziwie kocha, jak to poczucie, że przynosi zło i szkodzi istocie kochanej.
Gdy na zamężną kobietę pada podejrzenie, że należy do kogo innego, cały świat urządza na nią jedną wielką obławę, często pełną bezmyślnego okrucieństwa.
Katechizmowa prostota duszy.
Rozumiem, że miłość, która chce być tylko duchem, zostanie tylko cieniem; ale ogołocona zupełnie z ducha, staje się tylko upodleniem.
Wola ludzka kończy się tam – gdzie zaczyna się miłość [...].
["Bez dogmatu", 1891]
"Rodzina Połanieckich", 1895

Kadr z serialu "Rodzina Połanieckich" w reżyserii Jana Rybkowskiego, 1978, fot. Roman Sumik / Filmoteka Narodowa / www.fototeka.fn.org.pl
W mieście wszystkie dziwactwa ludzkie i śmieszności ścierają się wzajemnie, a na wsi łatwiej ludzie zmieniają się w oryginałów.
Rozum to także latarka, którą nam Bóg dał w rękę.
Skoro żyję, więc chcę, żeby się to życie komuś i mnie na coś zdało.
[...] można kobietę kochać nie taką jaka jest, ale taką jak by być mogła.
Najenergiczniejszy człowiek potrzebuje, by go ktoś kochał. Inaczej czuje w sobie śmierć i jego energia zwraca się przeciw życiu.
W kochance szukaj sobie czego chcesz: dowcipu, temperamentu, poetycznego nastroju, wrażliwości, ale z żoną trzeba żyć lata, więc szukaj w niej tego, na czym się można oprzeć – zasad.
Giną stare tradycje! Iluż to ludzi dawniej dochodziło przez testamenta do majątków, a dlaczego? Bo istniała miłość i solidarność w rodzinach.
Patrzę, widzę i nie wierzę, że to prawda!
To nie sztuka pisać książki. Byle trochę talentu – to i dosyć; ale przeprowadzić w życiu to, o czym mówią książki, to daleko większa sztuka, a przy tym, co za zabawa!...
[...] miłość nie jest całkowicie ślepą, ale cierpi na daltonizm.
["Rodzina Połanieckich", 1895]
"Quo vadis", 1896

Kadr z filmu "Quo vadis" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza, 2001, fot. materiały promocyjne dystrybutora
Quo vadis (Domine)?
Dokąd idziesz (Panie)?
Łatwiej na świecie o filozofię, niż o dobrą radę.
Życie jest śmiechu warte, więc się śmieję.
Za wąska w biodrach.
Świat dźwiga na barkach nie Atlas, ale kobieta i czasem igra nim jak piłką.
[...] nie dość kochać dobrych, ale trzeba kochać i złych, gdyż tylko miłością można z nich złość wyplenić.
Szczęście jest zawsze tam, gdzie je człowiek widzi.
Tylko wielcy artyści mogą się czuć wobec sztuki małymi.
Piotr zatrzymał się i rzekł:
– Widzisz tę jasność, która zbliża się ku nam?
– Nie widzę nic – odpowiedział Nazariusz.
Lecz Piotr po chwili ozwał się przysłoniwszy oczy dłonią:
– Jakowaś postać idzie ku nam w blasku słonecznym. […]
Nagle rzucił się na kolana z wyciągniętymi przed się ramionami, a z ust jego wyrwał się okrzyk:
– Chryste! Chryste!...
[…] w ciszy ozwały się przerywane łkaniem słowa starca:
– Quo vadis, Domine?...
I nie słyszał odpowiedzi Nazariusz, lecz do uszu Piotrowych doszedł głos smutny i słodki, który rzekł:
– Gdy ty opuszczasz lud mój, do Rzymu idę, by mnie ukrzyżowano po raz wtóry.
["Quo vadis", 1896]
"Na jasnym brzegu", 1897
Jakie społeczeństwo, taka literatura.
["Na jasnym brzegu", 1897]
"Krzyżacy", 1900

Kadr z filmu "Krzyżacy" w reżyserii Aleksandra Forda, fot. Tadeusz Kubiak / Filmoteka Narodowa / www.fototeka.fn.org.pl
Nie daj Bóg, abych ja hańbę od śmierci wolał. Jam to uczynił: Zbyszko z Bogdańca!
Mój ci jest!
Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa, którą mi sam Bóg przez wasze ręce zsyła.
Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze świata.
Więc tobie, wielka, święta przeszłości, i tobie, krwi ofiarna, niech będzie chwała i cześć po wszystkie czasy!
Zali cały Zakon tu leży?
["Krzyżacy", 1900]
"Na polu chwały", 1906
[...] lecz najokazalej przedstawiał się regiment kaszubski, w błękitnych koletach z żołtymi ładownicami, złożony z tęgich na schwał chłopów, rosłych i tak dobranych, że jeden wydawał się być drugiemu bratem.
Nie blednieje, nie zgrzyta zębami, nie gryzie pięści z bólu i nie szarpie sobie duszy ten, kto wcale nie kocha…
["Na polu chwały", 1906]
"Wiry", 1910
Biada narodom, które kochają więcej wolność niż ojczyznę!
["Wiry", 1910]
"W pustyni i w puszczy", 1911

Kadr z filmu "W pustyni i w puszczy" w reżyserii Gavina Hooda, 2001, fot. materiały promocyjne dystrybutora
Ja nie chcę płakać… tylko mi się tak… oczy pocą.
– Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy […] to jest zły uczynek […] Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.
["W pustyni i w puszczy", 1911]
Inne
Herod to był wielki król.
[do krzyczących za oknem dzieci, które pisarzowi przeszkadzały w pracy]
Są uczeni, którzy kochają doktrynerską miłością ludzkość, a pozostają cały życie zimni dla ludzi. Owóż człowieka, który by tak kochał ludzi jak Chałubiński, nie spotałem. Gdy zbliżał się do łóżka chorego, wówczas zbliżał się nie tylko bystry i genialny lekarz [...] ale zbliżał się wyrozumiały mędrzec, filantrop, szczery i zacny przyjaciel. I chory czuł to [...] krzepił się, i nabierał otuchy, i odzyskiwał ochotę do życia.
["Henryk Sienkiewicz Tytusowi Chałubińskiemu – wspomnienie pośmiertne", "Słowo", 9 listopada 1889]
Więc stanęła kwestia na tem,
Jak pogodzić d… z batem.
[z okazji przyjazdu cara Mikołaja II do Warszawy w 1897 roku]
Ruja i porubstwo.
[w odpowiedzi na ankietę "Kuriera Teatralnego" w 1903 roku dotyczącej oceny repertuaru modernistycznego]
Wasza Cesarska Mość! miara w prześladowaniu ciał i dusz jest przebrana!
Bezduszne bowiem i nieludzkie jest takie prawo, które nie bacząc na to, że nawet zwierz każdy musi mieć swe legowisko, zabrania się Polakom wznieść sobie na własnym kawałku ziemi dach nad głową.
Straszne, głęboko niemoralne i nie dające się niczym usprawiedliwić są takie ustawy, na które odpowiedzią jest płacz tysięcy bezbronnych dzieci. [...]
Daleki jestem od chęci wglądania w sprawy i losy Królestwa Pruskiego, wygłaszam tylko pewnik historyczny, że rząd, który pozwala sobie na wszystko, uczy poddanych, że i przeciw niemu można sobie na wszystko pozwolić.
["List otwarty do do cesarza Wilhelma II" w obronie rodaków z zaboru pruskiego, ukazał się w prasie polskiej i zagranicznej w listopadzie 1906 roku]
[...] trudno powiedzieć, co gorsze, to taki wybór jak między tyfusem plamistym i cholerą.
[o Prusach i Rosji]
Nie zobaczę już wolnej Polski.
[ostatnie słowa Henryka Sienkiewicza wypowiedziane przed śmiercią w Vevey w Szwajcarii, 15 listopada 1916 roku]