Kompozytor, multiinstrumentalista, twórca muzyki filmowej i teatralnej. Choć w jego twórczości można już było usłyszeć fantazje na temat tropikalnych krain, harmonie rodem z muzyki dawnej, minimalistyczny puls i ludzki głos brany pod lupę, wszystkie nagrania łączy pewna lekkość, zwiewność i aura tajemniczości. Zagadki, która budzi jednak w słuchaczu raczej ekscytację przygodą niż lęk przed nieznanym.
Piotr Kurek urodził się w 1978 roku. Uczęszczał do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, gdzie uczył się w klasie fortepianu. Na tym etapie zakończyła się jednak jego formalna edukacja muzyczna. Jako nastolatek często zmieniał obiekt swoich dźwiękowych upodobań. "Wydaje mi się, że przeszedłem fascynacje wszystkimi subkulturami moich czasów dorastania i naturalnie muzyką, która się z tym wiąże" – wspominał w wywiadzie udzielonym portalowi czaskultury.pl.
Z jednej strony Kurek występował więc jako perkusista w amatorskiej kapeli grunge’owej, z drugiej – próbował swoich sił jako producent ekstremalnej muzyki klubowej. Coraz bardziej wpływało też na niego środowisko muzyki tradycyjnej, działające prężnie w jego rodzinnym Lublinie.
W Lublinie było dużo muzyki folkowej i tradycyjnej, więc chcąc nie chcąc, brałem udział w tych imprezach, bo to była jedyna alternatywa dla studenckich imprez rockowych z Kazikiem, Lao Che, itd. – wspomina. – Natomiast najbardziej interesowała mnie wtedy muzyka przefiltrowana przez wytwórnie takie jak Obuh z Lublina czy Koka Records, a później listę mailingową Terra Incognita. Takie ujęcia muzyki tradycyjnej i eksperymentalnej były mi bliższe.
Już pierwszych kilka nagrań prezentuje stylistyczną rozpiętość zainteresowań Kurka. Wraz z Marcinem Stefańskim współtworzył duet Ślepcy, w którym liryczne, neoklasyczne partie masakrowali szybkim, chropowatym, nieregularnym breakcore’em. W 2006 roku ukazał się pełnoprawny album duetu "We Are The Newest Battle Models". Fascynacje Kurka eksperymentem i muzyką współczesną słychać na jego pierwszej solowej płycie – "Lectures", nagranej dla portugalskiej wytwórni Crónica (2009). Pracując nad tym albumem, artysta wykorzystał niepublikowane wcześniej szkice oraz fragmenty wykładów brytyjskiego kompozytora muzyki eksperymentalnej, Corneliusa Cardew. Podobny, nieco remiksowy charakter ma również następny album w dorobku twórcy – "Inne Pieśni". Punktem wyjścia dla wydanej w 2010 roku płyty są fragmenty wołoskich, serbskich i albańskich pieśni wykonanych dwa lata wcześniej podczas koncertu organizowanego przez lubelski Ośrodek "Rozdroża". Podsumujmy więc: hardcore techno, Cardew i albańskie pieśni – a to dopiero początek.
Niejednoznaczny stan
Przełomem na artystycznej ścieżce Kurka wydaje się rok 2011, kiedy ukazały się dwie jego świetnie przyjęte płyty… a w zasadzie kasety. Mowa o solowym albumie "Heat", oraz "Dalii", nagranej w powołanym wówczas do życia duecie Piętnastka. Wydawnictwa te łączy nie tylko nośnik, na którym początkowo się ukazały. Oba te materiały cechuje też pewna psychodeliczna zawadiackość, lekka, żartobliwa aura, którą niosą melodie wygrywane na organach elektrycznych. W przypadku "Dalii" trudno uniknąć też skojarzeń z muzyką tradycyjną, wiejską. Zwłaszcza wtedy, gdy perkusji – obsługiwanej tu przez Przemysława Osiewicza – towarzyszą partie akordeonu. "Heat" ma nieco bardziej nostalgiczny charakter. Kurek sięga tu po nagrania terenowe, budując egzotyczne pejzaże, syntetyczne tropiki. "[…] to fantasmagoryczna podróż przez studio filmowe pełne tekturowych dekoracji udających dżunglę, z gumowymi wężami, plastikowymi totemami z trupich czaszek oraz wieloma równie malowniczymi detalami" – pisał na łamach portalu nowamuzyka.pl Michał Fundowicz.
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Okładka płyty "Heat" Piotrka Kurka, fot. https://piotrkurek.bandcamp.com/
Obrazek
piotr_kurek_pb_okladka_heat.jpg
Przeplatające się ze sobą pasaże organów i syntezatorów budują "Edenę" – kolejny solowy album Kurka. Wyraźniej słychać tu wpływy minimalistycznego pulsu, zwłaszcza twórczości Terry’ego Riley’a. Na tym etapie recenzenci zauważają w twórczości Kurka również tropy prowadzące do muzyki dawnej.
Na pewno jest to jedna z moich inspiracji – nie ma wątpliwości kompozytor. – Jeszcze w liceum kupowałem płyty z serii Studio der frühen Musik, Thomasa Binkleya i Piffaro, uczyłem się nawet grać na cornamusie, czyli renesansowym instrumencie stroikowym który zamówiłem u lutnika, ale w tym samym czasie jeździłem też na deskorolce i robiłem techno na komputerze, więc te fascynacje pojawiały się równolegle i nigdy na dłużej.
"Edena" zwiastuje jeszcze jedną fascynację twórcy. Na tle ciepłych melodii syntezatora artysta rozrzuca tu poszatkowane wokalizy.
Lubię głos – przyznaje Kurek. – Praca z nim jest fascynująca, ponieważ nawet najbardziej subtelna modyfikacja jest od razu zauważalna. Wprowadza niejednoznaczność, czyli stan który w jakiś sposób szukam w muzyce.
Fragmenty wokalnych melodii słyszymy również na albumie "Ahh-Ohh", nagranym przez Kurka w 2015 roku pod pseudonimem Heroiny. Pomysł na tę płytę zrodził się podczas trzymiesięcznego pobytu muzyka w Korei Południowej. Uwagę przykuwa zestawienie automatu perkusyjnego i gitary. Ten drugi instrument jest tu jednak traktowany efektami i używany w sposób mogący przypominać działalność tuzów nowojorskiej sceny no-wave.
Będąc w Korei oglądałem w nocy dużo koncertów na YouTube m.in. Glenna Branca, wczesne Sonic Youth, czy DNA. Na tych nagraniach gitara często była traktowana jako kolejny instrument perkusyjny – chociażby poprzez tzw. drugi próg, kiedy można uzyskać charakterystyczne brzmienie dzwonów, gongów czy w zasadzie wszystkiego, z czym zazwyczaj gitara się nie kojarzy – tłumaczył artysta w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi "Estrada i Studio".
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Okładka płyty "Edena" Piotrka Kurka, fot. https://piotrkurek.bandcamp.com/
Obrazek
piotr_kurek_pb_okladka_23.jpg
Wielogłos
W kolejnych latach tempo wydawanych przez Kurka płyt znacząco spadło. Na następny solowy album ("Polygome") trzeba było czekać aż do 2019 roku. Być może jest to spowodowane rosnącą liczbą zamówień kompozytorskich składanych u artysty przez festiwale, a także przez twórców filmowych i teatralnych. Zwłaszcza z tą ostatnią dziedziną sztuki łączą Kurka mocne związki. Jeszcze w Lublinie tworzył muzykę do Lubelskiego Teatru Tańca. W Warszawie natomiast szczególnie blisko pracował z Teatrem Rozmaitości. Skomponował muzykę m.in. do "Innych ludzi" i "2020: Burza" w reżyserii Grzegorza Jarzyny oraz "Możliwości wyspy" w reżyserii Magdy Szpecht. W krakowskim Starym Teatrze pracował natomiast nad "Dekalogiem" z chińskim awangardowym twórcą Tianem Gebingiem.
Każdy z nas pracuje nad swoimi pomysłami równolegle, spotykamy się tak naprawdę na finalnym etapie i łączymy ze sobą wszystkie elementy – mówi Kurek. – Nawet, kiedy pracowaliśmy w Chinach a mój tłumacz mówił tylko po czesku, więc zupełnie nie mogłem się połapać w tekście, instynktownie udało nam się zrobić coś bardzo spójnego. Dużo jest w tym zaufania, ale efekt jest zawsze spójny i na tyle ciekawy, że najczęściej mam ochotę wydać tę muzykę od razu na płycie.
Kompozycje stworzone do spektakli Gebinga stanowią większość albumu "A Sacrifice Shall Be Made / All The Wicked Scenes", który ukazał się w 2020 roku nakładem wytwórni Mondoj. Płytę uzupełnia muzyka skomponowana do sztuki "Dwa miecze" w reżyserii Grzegorza Jarzyny na podstawie opowiadania Lu Xuna. W przeciwieństwie do lekkich, ciepłych utworów znanych z wcześniejszych płyt artysty, tutaj dominują cięższe brzmienia i ciemniejsze barwy. W wywiadzie dla internetowego magazynu Dwutygodnik.com Kurek tłumaczył: "Władza to dla Chińczyków trudny, traumatyczny temat – wszechobecny i nie do wzruszenia. Tę megalityczność chciałem oddać w dźwięku: stąd duże ilości basu, statyczność, ciężar, który nie pozwoli muzyce na odklejenie się od sceny".
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Okładka płyty "Peach Blossom" Piotrka Kurka, fot. https://piotrkurek.bandcamp.com/
Obrazek
piotr_kurek_pb_okladka.jpg
Efekty współpracy z Gebingiem, a także chińską poezję słychać na wydanym w 2023 roku albumie "Peach Blossom". Przede wszystkim jednak jest to zapis fascynacji kompozytora językiem i ludzkim głosem, który poddawany jest tu ciągłej wiwisekcji. W entuzjastycznej recenzji dla amerykańskiego portalu Pitchfork.com Philip Sherburne pisał: "Szczególnie lubi traktować głos jako strukturę instrumentalną – próbkując i układając go w skomplikowane akordy, aby uzyskać wspaniały, niesamowity efekt". O głosie, w kontekście wydanej rok wcześniej płyty "World Speaks", pisał na platformie Medium.com Bartosz Nowicki: "Z tych pojedynczych głosek powstaje fantomowy chór, który niewiele wspólnego ma z naturalną wokalną ekspresją. Wielogłosowe ścieżki artysta zaplata w polifoniczne cykle, fundując słuchaczom niepokojący seans". O metodzie pracy Kurek mówi z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością, luzem: – Dawno już instrumenty elektroniczne przestały mnie interesować, wolę przerabiać i modyfikować rzeczy w post-produkcji. Nie przywiązuję też dużej wagi do samych nagrań: często robię to szybko, by tylko zarejestrować jakiś pomysł, a później i tak zmieniam wszystko w edycji. Nie mam oporów, by finalnie nic nie zostało z pierwotnego szkicu. Nie umiałbym też pracować inaczej, świetne nagrania rzadko wystarczają, by powstał ciekawy utwór.
Kurek ma na koncie także pracę na polu filmu. Jego utwory można usłyszeć w nagradzanym dramacie Magnusa von Horna "Sweat".
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Piotr Kurek, fot. Filip Preis
Obrazek
piotr-kurek_by_filip-preis_3.jpg