Po 1989 roku Śpiewak związał się z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, bezskutecznie kandydując w wyborach parlamentarnych w 1991 roku. Dużo pisał, ciążąc w książkach ku problematyce politycznej, np. w: Ideologie i obywatele (1991), W stronę wspólnego dobra (1998), Anti-Totalitarismus. Eine polnische Debatte (2003), Obietnice demokracji (2004) czy ważnej Pamięci po komunizmie (2005). Tłumaczył też lub opracowywał teksty zagranicznych myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Erica Voegelina, Leo Straussa, Johna Stuarta Milla, Michaela Oakeshotta czy Ervinga Goffmana (tu razem z żoną, Heleną Datner). W 2005 roku dostał się do Sejmu jako bezpartyjny kandydat z listy Platformy Obywatelskiej. Doświadczywszy polityki od środka, w 2007 roku nie ubiegał się o reelekcję.
Pozostał zaangażowany jako komentator. Krytykował polską prawicę i bronił liberalnego światopoglądu, choć pojęcie liberalizmu na dobre przesunęło się z najważniejszego dla niego obszaru kultury na pole gospodarki, gdzie poglądy wolnorynkowe, okrzyknięte „neoliberalnymi”, zaczęto coraz częściej krytykować. Donośnie wybrzmiewał głos jego syna, Jana Śpiewaka, lewicowego aktywisty i współzałożyciela stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, który zarzucał ojcu egoizm światopoglądu, prowadzący do słabości państwa i wyzysku najsłabszych, jak też egoizm skoncentrowanego na sobie i apodyktycznego wobec innych intelektualisty.
W obszarze ideowym najważniejszy spór toczył się o dziedzictwo transformacji. W pewnym momencie sceptycyzmu nabrała nie tylko lewica: w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, zapamiętanym pod hasłem „Byliśmy głupi” (2014), Marcin Król przyznał, że elity solidarnościowe zawiniły, bo realizowany po 1989 roku model liberalny zamknął ludzi w ramach indywidualnej konsumpcji, zatracił ducha wspólnoty, prokurując nierówności i zagrożenie nacjonalizmem.