Łukasz Mróz to wokalista i producent, który już od pierwszego singla zdobył duże uznanie publiczności. Ma na koncie kilka Platynowych Płyt oraz siedem nagród Fryderyk.
Zanim Mróz stał się pierwszoplanową postacią polskiego popu, swoją drogę rozpoczął w klasie o profilu teatralnym Zespołu Szkół nr 6 im. Agnieszki Osieckiej w rodzinnym Wrocławiu. Występował w młodzieżowych musicalach w tamtejszym Teatrze Lalek oraz w Centrum Sztuki Impart. Jeszcze podczas nauki w liceum został laureatem odbywającego się od 2002 roku konkursu na interpretację piosenek z tekstami Agnieszki Osieckiej – Bardzo Wielka Woda. Co ciekawe, w 2024 roku artysta został zaproszony do współpracy przez Marylę Rodowicz, której towarzyszył we współczesnej interpretacji przeboju "Sing-Sing", właśnie do słów znanej poetki.
Mimo licznych młodzieżowych sukcesów Mróz nie zdecydował się na dalszą edukację związaną z teatrem czy piosenką, a podjął studia z fizjoterapii w Wyższej Szkole Fizjoterapii we Wrocławiu. Był to czas, gdy stawiał swoje pierwsze poważne kroki na scenie hiphopowej oraz reggae, jednak nie jako wokalista, lecz producent. Jego kompozycje można było znaleźć na płytach m.in. Lilu, Mesajaha, EastWest Rockers, Bob One’a, a najwięcej popularności przyniósł mu singiel "Wszystko wporzo" formacji Molesta Ewenement.
Przełom nadszedł w 2009 roku. Nakładem wytwórni Pink Crow Records Mrozu wypuścił w całości wyprodukowany przez siebie album "Miliony monet". Na poły anglojęzyczne wydawnictwo utrzymane było w klimatach pop-R&B, wyraźnie odnoszących się brzmieniem do nurtów popularnych za oceanem. Choć płyta nie zyskała rewelacyjnych recenzji czy wyników sprzedaży, to za sprawą tytułowego singla twórca szturmem przebił się na listy przebojów i podbił fale radiowe w całej Polsce.
Piosenka stała się dla Mroza jednocześnie początkiem wielkiego triumfu, jak i pewnym przekleństwem. O pomyśle na utwór tak mówił po latach w rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim: "Chodziliśmy co czwartek na tzw. czarne czwartki we Wrocławiu posłuchać sobie R&B. Wtedy czułem, że na polskim rynku nie ma tego typu muzy i nikt się nie odważa albo nie ma takich skilli, żeby zrobić taki kawałek".
Mocno hiphopowy bit, prosty, wpadający w ucho refren z łatwym do zapamiętania tekstem – to okazało się receptą na sukces. Z jednej strony Mrozu błyskawicznie stał się gwiazdą polskiego popu, zgarnął mnóstwo nominacji do nagród, a nawet zatriumfował w kategorii Debiut roku na gali Eska Music Awards 2010, ale jednocześnie natychmiast został zaszufladkowany jako rodzima odpowiedź na Justina Timberlake’a, czyli przystojnego, młodego twórcy popowych przebojów. Nie zwracano zanadto uwagi na jego warsztat wokalny czy producencki ani tym bardziej na jego duże ambicje.
Mróz szybko zdecydował się na wydanie drugiej płyty i już jesienią 2010 roku ukazał się, znowu nakładem Pink Crow Records, album "Vabank". Było to ponownie dwujęzyczne wydawnictwo utrzymane w klimatach pop-R&B z domieszką hip-hopu i kilkoma udziałami gościnnymi (Afromental, Waldemar Kasta i ikona słowackiego rapu Rytmus). Pomimo aż czterech singli artyście nie udało się tym razem wypromować żadnego hitu, a longplay nie odbił się szerszym echem.
Choć doceniano jego spory talent, Mroza coraz bardziej uwierała łatka twórcy jednego przeboju. Stało się jasne, że przyda mu się przerwa wydawnicza, aby przemyśleć dalsze ruchy i przeanalizować, w jaki sposób ugruntować swoją pozycję na scenie muzycznej już jako dojrzały twórca. "Myślałem, że jeśli już wszedłem w ten biznes, to wszystko pójdzie gładko i co tylko wypuszczę, stanie się przebojem. Rynek szybko mnie jednak zweryfikował. Musiałem się zbudować na nowo i zaciskałem zęby, kiedy bywało ciężko" –wspominał w rozmowie z Interią.
Sukces pierwszego singla oraz regularnie wyprzedawane koncerty pozwoliły mu stworzyć profesjonalne studio nagraniowe oraz osiągnąć niezależność twórczą i finansową. Z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że właśnie to w największym stopniu zadecydowało o jego powodzeniu i umiejętnym przejściu do kolejnego etapu – takiego, w którym udowadniał, że nie jest gwiazdą tylko jednego sezonu.
2012 rok przyniósł wielki sukces singla "Rollercoaster" oraz niewiele mniejszy utworu "1000 m nad ziemią". Mrozu znów znalazł się na fali, na której dopłynął z powodzeniem do marca 2014 roku, gdy ukazał się jego trzeci krążek, zatytułowany tak jak jeden z poprzednich singli – "Rollercoaster". Był to bogatszy muzycznie, zorientowany również na klimaty retro materiał, który wypromował jego kolejny wielki przebój, nagrany z Tomsonem z Afromental "Jak nie my to kto". Utwór ten wypłynął na znacznie szersze wody niż wcześniejsze hity Mroza, trafiając też do starszej publiki. "Muzyki nie powinno się sztywno targetować. Dla mnie to, że nagrywając utwór utrzymany w swingowym klimacie, podołałem zadaniu, jest powodem do dumy" – skwitował w radiowej Czwórce.
Wydawnictwo oceniono jako dojrzalsze, zawierające szerszy zakres dźwiękowych pejzaży niż wcześniejsze płyty artysty, a kolejne dwa single z albumu, "Nic do stracenia" oraz "Poza logiką", zyskały jeszcze lepszą radiową rotację. W marcu 2016 roku, kiedy "Rollercoaster" zyskał status Platynowej Płyty, muzyk pracował już nad kolejnymi piosenkami, które miały zaskoczyć fanów i krytyków.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Mrozu, fot. materiały prasowe
"Mrozu umie wyprodukować, napisać, zaśpiewać. I dotąd jeszcze nie pokazał tego w lepszy sposób niż na swojej czwartej płycie, choć wciąż daleko do szczytu jego możliwości. I określenia tego, dla kogo chce nagrywać" – można było przeczytać w recenzji albumu "Zew", który ukazał się w 2017 roku i nad którym Mróz pracował z bardzo cenionym producentem muzyki alternatywnej, Marcinem Borsem. Był to materiał cięższy muzycznie, bardziej ambitny, a jego inspirację stanowili bluesowi twórcy, tacy jak Otis Redding czy Bill Withers. Tyle że nie dotyczyło to całej płyty, której część ewidentnie nawiązywała do materiału, który Mrozu nagrywał wcześniej, z charakterystycznym połyskiem nastawionym na komercyjne rozgłośnie radiowe. Nie zmienia to faktu, że artysta poczynił kolejny krok naprzód, a fanom i mediom krążek przypadł do gustu. Efektem tego była Złota Płyta na koncie, a dodatkowo nominacja do Fryderyka w kategorii Album roku – alternatywa, który ostatecznie przypadł w udziale Darii Zawiałow za "A kysz!".
Dobrą passę podtrzymała wydana w 2019 roku płyta "Aura" (kolejne nominacje do Fryderyków i hity "Napad" oraz singiel tytułowy), która dotarła do 3 miejsca Oficjalnej Listy Sprzedaży i zaskakiwała zupełnym odcięciem od klimatów R&B na rzecz bluesa i brzmień indie.
Text
Nie jest to bynajmniej muzyka trudna w odbiorze. Ba, nie zdziwiłbym się, jeżeli Mrozu chętnie zaadoptował się w najbliższej edycji Męskiego Grania. Utwory są niby pełne przesterowanych gitar, lekko garażowe, ale całość jest jasna, przejrzysta i kojarzyć się może chociażby z tym, jakie podejście do dźwięku znajdowało się na coverach Czesława Niemena śpiewanych przez Krzysztofa Zalewskiego (którego fani na "Aurze" odnajdą się wręcz idealnie)
– pisał w bardzo przychylnej recenzji Rafał Samborski na łamach Interii.
Ku zaskoczeniu wielu Mrozu bynajmniej nie osiadł na laurach i wraz z kolejnymi nagraniami podnosił sobie poprzeczkę jeszcze wyżej, stając się w obecnej dekadzie jednym z nielicznych twórców, którym udało się połączyć ogromny sukces komercyjny z artystycznym. Płyta "Złote bloki" z 2022 roku okazała się prawdziwym triumfem artysty, który tchnął w swoją muzykę wyraźnie funkowego ducha z nutą oldskulowego hip-hopu (gościnnie rapowali Donguralesko i Ras), ale przede wszystkim zaserwował bardzo wciągające teksty i dużo pozytywnego wajbu.
Text
Udało się. Co? Wszystko. Podbrudzić, pogłębić, doostrzyć granie pokroju Mateusza Krautwursta i Poluzjantów, zaśpiewać z większym uczuciem, jakąś zadrą. Uzyskać album zróżnicowany i spójny, dla estrad i osiedli, miejski czarno-biały retro pop bez naftaliny, całkiem kunsztowny, dopracowany w detalach i do ostatnich sekund kompozycji, bardzo skuteczny
– zachwycał się recenzent CGM.
Album wylansował aż cztery przeboje – "Złoto", "Galácticos", "Palę w oknie" oraz "Za daleko". W grudniu 2023 roku przyznano mu status Podwójnej Platynowej Płyty. Wcześniej jednak Mrozu był nominowany do prestiżowego Paszportu Polityki w kategorii Muzyka popularna, który powędrował jednak do producenta 1988 (dziś znanego pod pseudonimem: 2K88).
Text
To dla mnie bardzo miłe wyróżnienie, ale też zaskoczenie. Przez ponad dekadę, jak istnieję na rynku, optyka na to, co robię i kim jestem, była czasami zdeformowana. Nie wszyscy wiedzieli, że nie tylko śpiewam, ale też produkuję i piszę. Ktoś mógł patrzeć na mnie wyłącznie przez pryzmat jakiegoś przeboju, ale za mną stoi znacznie więcej. Dlatego za każdym razem cieszę się, że po latach mojej artystycznej konsekwencji zostaje to dostrzeżone
– powiedział w Red Bull Music. Dostrzegli go i docenili również głosujący na Fryderyki, dzięki którym za 2022 i 2023 rok muzyk otrzymał aż siedem statuetek. Dyskografię artysty uzupełniła w tym czasie koncertowa płyta "MTV Unplugged" z 2023 roku.
W czerwcu 2025 roku ukazał się pierwszy singiel zwiastujący szósty album twórcy, zaplanowany na następną wiosnę. Będzie to jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt 2026 roku, bo już w tej chwili Mrozu to przykład muzyka, którzy przebył drogę od małych klubów do największych hal i stadionów, zyskując uznanie zarówno tysięcy słuchaczy, jak i dziennikarzy. Jego artystyczna wolta okazała się całkowitym sukcesem.
Dyskografia
Albumy:
- 2023 – "MTV Unplugged"
- 2022 – "Złote bloki"
- 2019 – "Aura"
- 2017 – "Zew"
- 2014 – "Rollercoaster"
- 2010 – "Vabank"
- 2009 – "Miliony monet"