Świadectwem zbrodni wojennych były również wiersze Konarskiego. W "Jałcie" zaprotestował przeciwko ustaleniom konferencji Wielkiej Trójki:
Zoperowali mapę, nie widząc krwi,
Lancetem z Lublina…
A za dwa miesiące i kilka dni
Rocznica Monte Cassina…!
W "Katyniu" wyraził ból i gniew wobec zbrodni, niesprawiedliwości i kłamstwa:
Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie…
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień.
[…]
Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał,
By nikt się nie domyślił
Tej samotnej mogiły,
Tych prochów i tych kości –
Świadectwa największej hańby
I największej podłości.
Po zakończeniu II wojny światowej Konarski z żoną wyjechał do Anglii, podobnie jak większość artystów Armii Andersa. W Londynie pisał piosenki, założył własny teatr, otworzył kawiarnię artystyczną "Piekiełko". Wyjeżdżał do Paryża, gdzie prowadził popularne audycje w sekcji polskiej francuskiego radia. Współpracował także z Radiem Wolna Europa. W Chicago, gdzie osiedlił się na stałe w 1965 roku, przez ćwierć wieku prowadził audycję "Czerwone maki", którego słuchała amerykańska Polonia. W Stanach Zjednoczonych robił praktycznie to, co wcześniej: pisał sztuki, drukował w prasie, występował we własnym Teatrze Ref-Rena.
Ukochaną żonę, zmarłą w 1983 roku, pożegnał kilkoma programami rewiowymi. Swoje uczucia ujął w słowach:
Jakieś małe nic,
Jakieś drogie coś,
Tyle, co nam w sercu zostało…
Z sercem wzięło ślub,
Zrosło się na wskroś,
Spróbuj wydrzeć – już by się nie dało!…
Konarski zmarł w Chicago 12 września 1991 roku. Członkini Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie Regina Wasiak-Taylor zapamiętała go jako skromnego i szczerego rybałta, niezrównanego kronikarza emigracji, humorystę i maga estrady. Sam o sobie mówił tak:
Ludzie dzielą się na takich, co czują więcej lub mniej. Myślę, że należę do tych pierwszych – z natury jestem romantykiem.