Kompozytorka, pianistka i pedagożka. W swojej pracy często łączy muzykę z tańcem i innymi działaniami scenicznymi.
Jeśli wierzyć badaczom analizującym rozmaite cechy autoreferatów habilitacyjnych, najdłuższe wychodzą spod pióra doktorów reprezentujących dziedzinę nauk ścisłych (ponad trzydzieści stron). Najkrótsze przygotowują doktorzy w dyscyplinie sztuk muzycznych (około dziesięciu stron). Aldona Nawrocka-Woźniak jest pod tym względem wyjątkiem. Jej autoreferat, przedłożony komisji zebranej w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, dorównuje długością sprawozdaniom z pracy naukowej i osiągnięć niejednego specjalisty nauk empirycznych. I trudno się dziwić. Habilitantka przyznaje już we wstępie, że trudno jej było dokonać wstępnej selekcji zdarzeń i wskazać te, które znaczyły najwięcej – zwłaszcza w materii, przez którą, jak sama pisze, uzewnętrznia się artystycznie i którą traktuje jako metaforyczne narzędzie komunikacji z otoczeniem. Swoją rozterkę podsumowuje cytatem z "Grząskich piasków", pamiętnika szwedzkiego pisarza Henninga Mankella: "Być może istnieją uczucia tak silne, że nie da się ich opisać słowami, tylko wyśpiewać".
Być może. Tym bardziej w przypadku osoby, która od małego wyrażała uczucia nie tylko śpiewem, ale i tańcem. Aldona Nawrocka przyszła na świat w 1977 roku w Rzeszowie, w rodzinie bez żadnych tradycji muzycznych, ale w pełni otwartej na jej dziecięce poszukiwania twórcze. Poligonem pierwszych odkryć Nawrockiej było stojące w jednym z pokojów pianino. A że każdy wystukany na klawiaturze dźwięk prowokował dziewczynkę do żywiołowych pląsów, rodzice zapisali ją na zajęcia taneczne w Wojewódzkim Domu Kultury, kiedy tylko skończyła pięć lat.
Naturalną koleją rzeczy w 1984 roku rozpoczęła naukę w Szkole Muzycznej I stopnia w Rzeszowie (w klasie fortepianu Anny Śliwy), kontynuowaną w Państwowym Liceum Muzycznym im. Karola Szymanowskiego – w sekcji rytmiki i klasie fortepianu Marii Wojturskiej. Po maturze w 1996 roku przystąpiła do egzaminów wstępnych na Wydziale Edukacji Muzycznej ówczesnej Akademii Muzycznej w Warszawie. Ukończywszy studia z wyróżnieniem, podjęła drugi fakultet: na Wydziale Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki pod kierunkiem Mariana Borkowskiego. Podyplomowe studia kompozycji i teorii – w tej samej uczelni – skończyła w roku 2007. Doktorat obroniła cztery lata później, stopień doktora habilitowanego uzyskała w 2020 roku. Obecnie jest adiunktem na Wydziale Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Rytmiki Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, ale pracą pedagogiczną zajęła się już w roku 1999, prowadząc między innymi zajęcia w Ośrodku dla Dzieci Głuchych i Niedosłyszących w Michalinie koło Warszawy.
Przez cały okres muzycznej edukacji korzystała z każdej sposobności połączenia dwóch swoich największych pasji, muzyki i tańca. Obowiązkowe dla rytmiczek zajęcia z improwizacji fortepianowej w rzeszowskim liceum okazały się punktem wyjścia do jej pierwszych poważnych prób kompozytorskich. Z lat studiów w Warszawie Nawrocka-Woźniak wspomina nie tylko nauki wyniesione z klasy kompozycji Borkowskiego, szlify pianistyczne zdobyte pod opieką Marty Gozdeckiej i zajęcia z improwizacji u Szabolcsa Esztényiego, lecz także intensywną pracę z tańcem i choreografią. W warsztatach kompozytorskich uczestniczyła regularnie od 1997 roku. Kilkakrotnie brała udział we współorganizowanych przez Akademię Muzyczną w Gdańsku i Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej w Gdyni kursach dla młodych kompozytorów i warsztatach interpretacji muzyki współczesnej – między innymi pod kierunkiem Ewy Sikory, Andersa Brødsgaarda i Ewy Synowiec. W 1999 roku znalazła się wśród kursantów Académie de Musique du XXème siècle w Paryżu, zdobywając nowe umiejętności pod okiem Pierre’a Bouleza i Davida Robertsona. Dwa lata później odbyła staż w dziedzinie współczesnych technik i technologii kompozytorskich w ramach paryskiej Académie d’Eté, korzystając z wiedzy i doświadczeń najwybitniejszych twórców awangardowych oraz programistów IRCAM-u. W roku akademickim 2002/2003 otrzymała stypendium Musikhochschule Luzern na studia u Bettiny Skrzypczak, nowo mianowanej profesor uczelni.
Jak sama podkreśla, jej twórczość "postępuje po tropach znaczonych przez antyczną «trójjedyną choreę», [czyli] swoiste organiczne połączenie elementów instrumentalnego, wokalnego i tanecznego, zwłaszcza w tym pierwotnym założeniu". Owocem wczesnego okresu jej działalności kompozytorskiej są przede wszystkim utwory na fortepian (m.in. "Molekuły" z 2000 roku, wykonane po raz pierwszy przez Szabolcsa Esztényiego) oraz muzyka kameralna na niewielkie składy ("@tRio" i dwa kwartety smyczkowe; "Tore" na dziewięciu instrumentalistów w trzech grupach; "Pieśni" na mezzosopran i fortepian do słów Maurice’a Carême’a – pierwszy z trzech cyklów pieśniowych do wierszy belgijskiego poety). Choć z większymi formami próbowała się mierzyć już w roku 2001 ("Odyseja podwodna" na orkiestrę), dopiero późniejsze utwory, w tym kompozycja doktorska "Sinfonia concertante per tromba ed orchestra" z 2010 roku, ujawniły w pełni jej "podejście do zagadnienia reinterpretacji klasycznego wzorca modelu konstrukcyjnego, ze swoistą polemiką natury instrumentacyjnej, fakturalno-formalnej i postmodernistycznej". Daje ono o sobie znać także w kompozycjach najnowszych, między innymi w "RE: al fresco" na harfę, perkusję i smyczki (2024). Ważną pozycję w dorobku Nawrockiej-Woźniak zajmują utwory chóralne, pisane zarówno z myślą o zespołach dziecięcych i młodzieżowych, jak i dużych składach mieszanych, "często o podziale dochodzącym do układów solistycznych, o dużej rozpiętości komplikacji melicznych, metro-rytmicznych, artykulacyjnych i fakturalnych" (m.in. "Asperges me, Domine" na chór mieszany a cappella z 2010 roku i o pięć lat późniejsza "Missa pro Maria"). Większość z nich to kompozycje sakralne, traktowane przez Nawrocką-Woźniak jako "uzewnętrznienie głębokiej kontemplacji prawd wiary i transcendencji przez muzykę".
Wygląda jednak na to, że w pracy kompozytorskiej najbardziej intryguje ją połączenie muzyki z tańcem i innymi działaniami scenicznymi. Stefan Drajewski, podsumowując dorobek 35 polskich kompozytorek, które mogą "poszczycić się napisaniem przynajmniej jednego baletu, muzyki dla teatru tańca lub pantomimy", zwrócił uwagę, że Nawrocka-Woźniak jest w tej dziedzinie twórczynią najpłodniejszą, autorką aż 27 dzieł "muzyki do tańczenia". Ona sama wylicza, że:
Text
W lutym 2010 roku […] miała miejsce w UMFC premiera spektaklu baletowego "Mój Fryderyk", do którego stworzyłam oryginalne kompozycje, jak i opracowałam wybrane dzieła Fryderyka Chopina. W roku 2011 – we współpracy z choreografem Robertem Bondarą – współtworzyłam muzykę do spektaklu "Persona" (premiera w TW-ON w 18 września). W roku 2013 ‒ we współpracy z choreografką Aleksandrą Dziurosz i Warszawskim Teatrem Tańca – zrealizowałam w wyniku zamówień kompozytorskich IMIT spektakl multimedialny "action/CONTRactrion/REaction" (premiera na festiwalu Musica Electronica Nova we Wrocławiu). […] w rezultacie kontynuacji działań interaktywnych realizowanych przez Aleksandrę Dziurosz w roku 2015 odbyły się premiery spektakli "Roots" w Theater der Künste (ZHdK) w Zurychu oraz "Kolarz. Niepowtarzalne zderzenie z czasoprzestrzenią" w ramach XXII. Międzynarodowych Spotkań Sztuki Akcji Rozdroże w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Wymienione spektakle były też wykonywane […] za granicą (m.in. "NONmusica INhumana" w Hiszpanii, "Persona" we Francji i Stanach Zjednoczonych, "Niech żywi grzebią umarłych" – w Chinach).
Jeśli dodać do tego działalność publicystyczną, między innymi na łamach portalu taniecPOLSKA.pl; organizacyjną (od 2013 roku Nawrocka-Woźniak przygotowuje wraz z Marią Gabryś cykl "Koncerty Pod Gwiazdami" w warszawskim Centrum Nauki Kopernik, łączących klasykę z elementami jazzu, improwizacji i muzyki elektronicznej) oraz naukowo-artystyczną (w roku 2017 była koordynatorką konferencji "Pierre Boulez – Demiurg Nowej Muzyki" w UMFC; plon tej debaty zebrano w monografii opracowanej według jej autorskiej koncepcji, wydanej w 2022 i doskonale przyjętej przez krytykę) – w pełni jasne staje się jej pragnienie, by jak najdłużej współtworzyć rzeczywistość muzyczną w świecie coraz mniej skorelowanych ze sobą dźwięków, gestów i emocji.