Kobieta, która gra
Jaga zaczyna czytać i robi to dobrze. Wstępuje w nią energia, może radość. Chyba odpoczęła dostatecznie w szpitalu. Jej ciało jest silne, a głos mocny. Jej ciało wyrywa się do pracy.
Dlaczego przerywa?
Może tylko wydaje się jej, że jest silna. Całe życie odgrywała jakąś rolę, więc nauczyła się oszukiwać własny organizm. Kiedy już nie musi udawać, nie radzi sobie z rzeczywistością. Murek wrzuca swoją bohaterkę w wir codzienności, prozaicznych spraw i gdy już prawie do drzwi puka rutyna, okazuje się, że w progu stoi ktoś zupełnie jej obcy. Lęk? Samotność, żałoba? A może wypalenie zawodowe? Realne czy wyobrażone?
Proza życia zamienia się w spektakl grozy, Jaga walczy o przetrwanie. W pewnym sensie jest podobna do bohaterek powieści Zyty Rudzkiej – zwłaszcza fryzjerki Wery z nagrodzonej Nike Ten się śmieje, kto ma zęby – z taką samą determinacją nie godzi się na narzuconą jej przez społeczeństwo kreację starej, niepotrzebnej, zużytej kobiety. Lubi kontrolę. A jednocześnie jest zupełnie inna – elegancka, wycofana, niekonfliktowa.
Murek buduje tę postać nie tyle w języku, ile w działaniu. Zwykle kieruje kamerę na swoją bohaterkę, jednak czasem to oczyma kobiety obserwujemy przebieg wydarzeń. Jaga Babażyna nie czeka na rozwój akcji, ale sama nią steruje, a przynajmniej tak jej się wydaje.